Canon R(i)P! Mój aparat został właśnie uśmiercony
Canon RP kończy swoją drogę.
O tym aparacie pojawiło się na stałce kilka tekstów, a jeszcze więcej zdjęć, które widzieliście w moich tekstach, pochodzi właśnie ze starego, poczciwego RP-ka. Jest to bowiem wciąż mój aktualny, podstawowy aparat, który bardzo lubię.
Canon RP w Japonii oznaczony jako „discontinued”

Canon RP został zaprezentowany w lutym 2019 roku i był drugim bezlusterkowcem Canona z serii R, po Canonie R właśnie. O ile o protoplaście serii świat już powoli zapomina, to RP trzymał się na rynku zaskakująco długo. Siedem lat w technologii to szmat czasu, więc wiedzieliśmy, że prędzej czy później i na RP przyjdzie pora. Najtańszy pełnoklatkowy bezlusterkowiec Canona zyskał już nawet nieoficjalnego następce, jakim wydaje się być zaprezentowany w lutym 2023 roku Canon R8. Wszystko na to wskazuje, że poczciwy erpek właśnie kończy swoją drogę.
Jak donosi serwis Asobinet w Japonii Canon EOS RP, został wycofany ze sprzedaży w sklepie internetowym Canon. W wielu dużych sklepach albo już go nie kupicie, albo jest mocno przeceniony. Sytuacja na razie nie dotyczy Polski, bo zarówno w serwisie Canon.pl, jak i największych sklepach branżowych czy elektromarketach, wciąż możecie ten model kupić. W oficjalnej dystrybucji kosztuje on około 3 200 złotych, a w serwisie Amazon możecie kupić go nawet za około 2 800 złotych.
Bardzo lubię swojego erpeka i przyznam, że informacja iż przestaje być produkowany nieco mnie zasmuciła. Nie powinno to być jednak zaskoczeniem. Większym jest fakt, że nastąpiło to tak późno, co samo w sobie jest sporym komplementem dla tego aparatu. Mimo końca produkcji Canon RP wcale nie wybiera się na emeryturę i w setkach tysięcy dłoni wciąż będzie robił zdjęcia. A te w odpowiednich rękach potrafi robić naprawdę dobre.
Śledź stałkę na:
źródło: asobinet
Last modified: 23 czerwca 2026

Panie Redaktorze, chciałoby się rzec “Co Pan wie o umieraniu?” 😉 Wciąż używam dwóch amatorskich korpusów, które dzielnie kończą właśnie po 18 lat, a mój ponad 12-letni bezlusterkowiec należy do systemu, który od lat nie istnieje.
Wbrew mokrym snom producentów, epoka wymiany korpusów na nowszy co rok należy już do legend (nie licząc użytkowników iPhone’a 😉). Amatora często nie stać na nowszy sprzęt – i czasem też po prostu nie warto.
To prawda, fotografia jest taką dziedziną, że póki dostępność części zamiennych będzie zadowalająca, te aparaty będą żyły. Ja ze swoim RP na razie nie mam zamiaru się rozstawać, bo jest dla mnie w zupełności wystarczający.
O iPhonie się nie wypowiem, bo wymieniam go co rok;) Tutaj jednak niewymienna bateria robi sporą różnicę…