Poznajcie Canon T70 – analogowy i kompletnie niefotogeniczny aparat, który zyskuje przy bliższym poznaniu – pierwsze wrażenia

Autor:

Brzydal, ale tylko na zdjęciach.

Canon T70 to kolejny aparat, z zakupów, które ostatnio poczyniliśmy. W zasadzie to jego zakup to absolutny przypadek, bo kiedy oglądałem go na zdjęciach, wywoływał we mnie (grzecznie mówiąc) bardzo mieszane uczucia. Widać mocną inspiracje szaloną pogonią za technologią, za sprawą mnogiej ilości przycisków czy suwaczków. Nie mogłem mu jednak odpuścić z dwóch powodów: był w idealnym stanie i… jest w moim wieku, a mając 40 lat, trzyma się relatywnie lepiej niż ja. Tak trafił w moje ręce dzisiejszy bohater Canon T70. Zapraszam do garści pierwszych wrażeń.

SDIM0058

Canon T70 – paskuda, która zyskuje przy poznaniu

Model ten kupiłem właściwie z myślą o naszym największym redakcyjnym fanboju marki Canon – Danielu, który mocno uradowany lada moment dostanie ten egzemplarz do testów i sprawdzi go w praktyce. Ja mimo to pomyślałem, że warto podzielić się kilkoma pierwszymi wrażeniami, bo ten aparat z pewności do nudziarzy się nie zalicza, wręcz przeciwnie, całkiem sporo na tej konstrukcji się dzieje.

Przede wszystkim dość charakterystyczne połączenie kolorów: charakterystyczny szary (?) i złote fonty. Znamy to połączenie doskonale z Canona MC, który mogą powiedzieć zupełnie otwarcie, jest chyba najbardziej ulubionym analogiem, w zasadzie w ciągłej eksploatacji (np. Gustaw robił nim zdjęcia na Maderze, na filmie HAS65). Jednak to, co oba aparaty odróżnia, mimo podobnego designu to z pewnością MC ma nieco bardziej klasyczną budowę, a T70 jest bardziej wizualnie (i konstrukcyjnie) technologiczny.

SDIM0060

Canon T70 zasilany jest dwoma bateriami AA, co w dużym stopniu ułatwia eksploatacje. Nie zwlekałem szczególnie i mimo braku obiektywu, postanowiłem sprawdzić, czy aparat właściwie działa, jak to deklarował sprzedający. Po włączeniu i wciśnięciu spustu migawki pojawiło się na mojej twarzy sporo zaskoczenia. Wszystkie mechanizmy zadziałały bardzo precyzyjnie, a dźwięk migawki i przewinięcie (nieobecnego) filmu dało ogromną ilość satysfakcji. To jedno z tych uczuć, które robi popularny efekt: WOW, ten aparat nie walczy o życie, a wszystkie mechanizmy działają nad wyraz sprawnie, dorzucając sporo frajdy. Przez chwilę pomyślałem, czy aby jednak Danielowi nie wysłać innego sprzętu, a T70 zostawić dla siebie, ale skubaniec już załatwił sobie obiektyw (bagnet FD), więc nie ma odwrotu. Niemniej jestem ogromnie ciekawy jego wrażeń, a przede wszystkim efektów końcowych, bo mam ogromne podejrzenia, że to może być kolejny w stawce, ulubiony redakcyjny aparat.

SDIM0061

Wracając do konstrukcji, to całość obsługujemy przyciskami i przełącznikami, których na puszce nie brakuje. Włączamy go suwakiem z lewej strony urządzenia, wcześniej wciskając zdjęcie blokady. Następnie wybieramy tryb pracy aparatu, a jest ich tutaj kilka:

  • Program AE – gdzie aparat dobiera czas i przysłonę,
  • Wide Program AE – gdzie aparat dobiera węższą przysłonę, by zwiększyć głębie ostrości (przydatne przy obiektywach szerokokątnych)
  • Tele Program AE – odwrotnie jak przy powyższym, dla uzyskania lepszego bokeh, dedykowany obiektywom z dłuższymi ogniskowymi
  • a także tryb S i pełen manual

Ciekawy jest sposób ustawiania trybów, wciskając i trzymając przycisk Mode, zmieniamy tryby przyciskiem +/-, który ulokowany jest nad ekranem z prawej strony urządzenia.

SDIM0064

Do zestawu dokupiliśmy obiektyw, a całość gotowa jest do załadowania filmu, bo wedle wstępnych testów, wygląda na to, że aparat trzyma wszystkie czasy. Oczywiście biorąc pod uwagę inne aparaty, które kupiliśmy i miały być w pełni sprawne, mówię o sprawności T70 z dużą dozą dystansu. Wkrótce pierwsze zdjęcia i pełna recenzja tego modelu, a także zobaczycie go na naszym YouTube!

Last modified: 20 stycznia 2025