Życie po rozgrywkach w Baldur's Gate

Życie po rozgrywkach w Baldur’s Gate

Opublikowano 2.03.2020 13:21 -


Zawsze lubiłem i ceniłem gry RPG. Dlatego na pewno nikogo nie zaskoczę, gdy napiszę, że spędziłem bardzo dużo czasu, grając w „Baldur’s Gate”. Jestem nawet posiadaczem nieźle wydanych polskich edycji obu części. Oczywiście z dodatkami. Wiem, że ta seria stworzyła punkt odniesienia dla wielu późniejszych produkcji komputerowych RPGów. Na dodatek do dziś pozostaje żywa we wspomnieniach graczy z mojego rocznika, czyli ludzi, którzy w swoich komputerach mieli Rivę TNT. Przez wiele lat musiałem sobie radzić bez kolejnej części „Baldur’s Gate”. Bywało różnie.

Neverwinter Nights” miało swój urok, grę przeszedłem, ale nie chcę do niej wracać. Niespecjalnie mnie do siebie przekonała. Inaczej było z pierwszą częścią „Pillars of Eternity”. Myślę, że to doświadczenie było najbliższe temu, co przeżywałem w trakcie rozgrywki w „Baldur’s Gate”. Dialogi i świat miały charakterystyczny klimat, który przypominał mi moje perypetie w królestwie Amn. Doskonale zdaję sobie sprawę, że dużą rolę odgrywa tutaj nostalgia. Na pewno mocno wpłynęła na mój odbiór rozgrywki w „Pillars of Eternity”. Myślę, że tej produkcji wyszło to na korzyść, ponieważ byłem w stanie wybaczyć kilka niedociągnięć w zamian za zaserwowanie mi przyjemnej wycieczki w przeszłość.

Czy powinienem się cieszyć, że Larian Studios pracuje nad „Baldur’s Gate 3”?

Kojarzę tego producenta. Za interesującą, ale nie pozbawioną potknięć serię „Divinity”. Mam wszystkie części, szczególnie cenię sobie dwie ostatnie. Ładna grafika, ciekawy świata oraz mnóstwo różnego rodzaju interakcji z otoczeniem. W opublikowanym materiale prezentującym rozgrywkę z „Baldur’s Gate 3” wyraźnie widać, że Larian Studios wykorzystało ten sam silnik, co w przypadku „Divinity: Orginal Sin”. Nic dziwnego, jest ich własnościowe oprogramowanie. Zainwestowali w nie i na pewno chcą, aby zwróciło poniesione koszty. Efekt? Prezentowana rozgrywka wygląda jak kolejna część „Divinity: Orginal Sin” i nie ma trybu aktywnej pauzy. Walka jest dokładnie taka sama jak w serii stworzonej przez Larian Studios, czyli jest turowa. Czy to znaczy, że „Baldur’s Gate 3” będzie klapą? Kolejną gamedevową porażką?

Nie wiem. Na obecnym etapie produkcji trudno cokolwiek powiedzieć. Ten tytuł może jeszcze przejść wiele zmian, a końcowa wersja w ogóle nie będzie przypominała tego, co zostało obecnie zaprezentowane. Larian Studios zaryzykowało i zastanawiam się, czy to im się opłaci. Igrają z nostalgią, będą nie tyle porównywani do wcześniejszych odsłon „Baldur’s Gate”, ile do zapamiętanych przez graczy doświadczeń związanych z tymi tytułami. Mam na myśli nieprzespane noce spędzone przed monitorem lub zasypianie i planowanie kolejnych posunięć. W moim otoczeniu wręcz żyliśmy tymi grami. Postacie trafiały do sesji „Dungeons and Dragons”, mieliśmy nawet kampanię opowiadającą alternatywną historię spadkobierców Bhalla.

Myślę, że zagram w „Baldur’s Gate 3”, ale wiem, że muszę uważać na gwałtowny przypływ nostalgii. Pozostaje mieć nadzieję, że mnie nie porwie.

Wieści z Rozładowani.pl