Żegnaj moja lustrzanko, dni naszej przyjaźni są policzone | DailyWeb.pl

Żegnaj moja lustrzanko, dni naszej przyjaźni są policzone

Opublikowano 6 miesięcy temu - 13


Jestem typem człowieka, który co do zasady przy zakupach większych niż 200zł musi bardzo dobrze prześwietlić nowy zakup. Kontrastowo jestem raczej człowiekiem, który nie ma problemów z wydawaniem pieniędzy, w myśl zasady, że same pieniądze nie przedstawiają wartości, a tylko to co za nie można mieć. Czas na podziękowanie za współpracę mojej lustrzance i wymianę jej na inny, nowszy model... bezlusterkowca.

Moje podejście do kupna wynika głównie z faktu, że uwielbiam być dobrze przygotowany przed kolejnym zakupem. Sprawia mi to masę frajdy, rozprawiając się z nowym zakupem do poziomu zalet i wad - wielkości planktonu. Ostatnio niestety cierpię na popularną chorobę - tj. chroniczny brak czasu. Łączenie obowiązków zawodowych, DailyWebowych i rodzinnych nie pozostawia wiele wolnego czasu. Często zachodzę w głowę - jak właściwie udaje mi się to wszystko połączyć?

Moja przygoda z fotografią jest dość długa, pełna wzlotów i upadków. Z łezką w oku przypominam sobie mój pierwszy poważniejszy aparat, który kupiłem, zdaje się jakieś 13 lat temu. Fuji FinePix 5600, to było coś! Potem przesiadka i bycie wiernym wojownikiem marki Nikon. W tym czasie przez moje ręce przewinęło się kilka modelów z tej stajni, a ostatecznie wylądowałem w objęciach największego konkurenta: Canona. Wszystko za sprawą świetnego, customowego softu: Magic Lantern, który wzbogacał możliwości video, którym byłem i właściwie jestem zafascynowany. Tak mój romans trwał przez ostatnie lata z Canonem 600d.

Tak się jednak stało, że przy okazji współpracy, którą nawiązaliśmy (będzie sie działo!), pomyślałem, że czas zobaczyć co się na rynku foto-video dzieje, a i może moja lustrzanka to już świadek prehistorii? Pomyślałem, że w sumie to auto-focus bardzo by się przydał i to właściwie jedyne co mi przyszło do głowy. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że auto-focus w video to już nudny standard, a ilość technologii i możliwości wspierająca video jest przeogromna!

Jak się okazało, po szybkich i sprawnych poszukiwaniach sprzętu nastawionego z naciskiem na video, bezlusterkowce zjadają całą stawkę. Przynajmniej w tym tzw. rozsądnym budżecie. O zgrozo, zamiast kierować swój wzrok w kierunku pełnej klatki, okazuje się, że 4:3 rządzi, a wszystko w zasadzie tylko pod marką Panasonica. Oglądając materiały na Youtube, prezentujące możliwości tych wszystkich sprzętów, cały czas podnoszę - systematycznie opadającą szczękę. Mam wrażenie, że ostatnie kilka lat przespałem i nagle z przeszłości, znalazłem się w przyszłości.

Dość szybko i sprawni wytypowałem dwa modele, które trafiały w moje potrzeby i teoretycznie mieszczą się w wyznaczonym budżecie. W zasadzie nie znalazłem rozsądnych powodów by wyjść poza markę Panasonica, która miażdży konkurencje stosunkiem jakości, technologii do ceny. Stąd stoję przed wyborem między g80 a FZ2000 i chyba padnie na tego pierwszego, bo perspektywa braku wymiennego obiektywu jest dla mnie zbyt radykalna po przesiadce na bezlusterkowca. Canon wedle tego co mówią, tylko w wypadku 80d wypada lepiej w kontekście śledzenia i ostrzenia, ale to tylko jedna zaleta na tle reszty.

Wiecie co jest najgorsze w tej całe zmianie? Fakt, że czas nie pozwoli zejść do poziomu detali, by wybrać właściwie i z pełną świadomością. Obawiam się, że skończyły się dla mnie czasy, kiedy mogłem powiedzieć stanowcze TAK i  z dużą pewnością siebie wydać spore pieniądze. Terminy realizacji, chęć dołożenia jakości i poczucie, że tak będzie lepiej są silniejsze, od tego co kiedyś było tak istotne. Czas wydać duże dla mnie pieniądze bez tego komfortowego poczucia, że to na pewno dobry wybór.