Zatrudniliśmy pierwszego człowieka do DailyWeb, wskazówki i przemyślenia po rekrutacji | DailyWeb.pl

Zatrudniliśmy pierwszego człowieka do DailyWeb, wskazówki i przemyślenia po rekrutacji

Opublikowano 1 miesiąc temu -


DailyWeb to dla mnie coś więcej, niż tylko serwis w którym na codzień pojawiają się artykuły ze świata nowych technologii.  Sposób na wypełnienie każdej mojej wolnej chwili, każda wolna myśl kręci się wokół DailyWeb. Do tego paka pięknych emocji, kiedy trafisz na lepszy dzień podczas pisania artykułu, czy radość z posiadania zgranej ekipy śmieszków. To sposób życia, jakby patetycznie, by to nie zabrzmiało. Osiągneliśmy właśnie kolejny kamień milowy, chce się podzielić z Wami swoimi spostrzeżeniami, które mogą się przydać, kiedy będziecie uruchamiać swoją pierwszą rekrutację.

Jak sobie myślę o tym naszym DailyWebie, to kawał drogi przeszliśmy już razem. W zasadzie to 4 lata, od kiedy istnieje samo DailyWeb, a przecież jeszcze trzeba doliczyć kolejne 4 lata, gdy serwis był blogiem typowego informatyka [czyt. mnie] - pod adresem lubik.info. To co robimy na codzień sprawia mi ogromną frajdę i właściwie wypełnia każdą wolną chwilę, bo jak wiecie każdy z nas pracuje na etacie.

własne biuro - cel 1

Głównym celem w najbliższym czasie jest doprowadzenie do sytuacji, w której będziemy mogli założyć stacjonarne biuro. To cel nadrzędny i w zasadzie pewnie udałoby się ten cel zrealizować już teraz z naszych drobnych i skrzętnie pilnowanych budżetów, ale to nie sztuka po prostu wydawać. Potrzebna jest płynność, a potencjał naszego serwisu jest naprawdę spory. Czy to będzie partner strategiczny czy suma klientów reklamowych, nie ma już znaczenia. Idziemy po nich, dlatego też postanowiliśmy zrobić radykalny krok w kierunku własnego biura. Postanowiliśmy zatrudnić człowieka i o dziwo wylądowaliśmy z dwoma bardzo obiecującymi osobami, z ogromnym doświadczeniem i umiejętnościami. Nie zapowiadało się, kompletnie. Kompletnie.

spostrzeżenia po rekrutacji

To był nasz pierwszy proces rekrutacyjny, prowadzony przeze mnie i Kasię, która pełniła rolę eksperta w ocenie właściwych kompetencji naszych kandydatów. Dotychczas w mojej karierze zawodowej, miałem okazje zatrudnić już kilka osób, ale kompetencje był absolutnie inne, nie związane ze sprzedażą.

Oczywiście temat był od zawsze interesujący, ale umówmy się że przestudiowanie całej twórczości Pana Tkaczyka, to trochę za mało. Na szczęście miałem Kasię :-)

To co chce powiedzieć, to pewna oczywistość, ale może warto to podkreślić i powiedzieć jasno: będziesz potrzebował kompetencji lub pomocy do oceny swoich kandydatów.

Jestem cholernie szczęśliwy na to ogłoszenie: Zatrudnimy człowieka na etat w DailyWeb!

Jasne stanowisko

Miałem duży kłopot z określeniem nazwy stanowiska. Te wszystkie nowe, fancy określenia były mi dość obce, a tak bardzo literalnie to szukaliśmy po prostu przedstawiciela handlowego. Oczywiście kompetencje i doświadczenie, które było nam potrzebne wpisywało się w ramach stanowiska o dość magicznej nazwie New Business Manager. Byłem nieco przerażony takim nazewnictwem, tym bardziej że wiedziałem, że nie możemy sobie pozwolić na kogoś kto ma wieloletnie doświadczenie i milionowe kontrakty w swoim portfolio. Kompromisem było dorzucenie przedstawiciela handlowego w nazwie, co dało nam początkowo

New Business Manager / Przedstawiciel Handlowy

W takiej wersji pojawiło się ogłoszenie. Trochę do NBM, trochę do przestawicieli handlowych. Szybko zrezygnowaliśmy z tego pomysłu.

konkret, bez półśrodków

Po konsultacjach z Kasią i doświadczonymi rekruterami postanowiliśmy, że idziemy konkretnie tylko po New Business Managera. A to znaczy, że celujemy tylko w osoby, które wiedzą co za za tym stanowiskiem się kryje, tym samym mające potencjalne doświadczenie i niezbędne kompetencje. Przedstawiciel handlowy zniknął z ogłoszenia.

W tym samym czasie przebudowaliśmy całe ogłoszenie. Pierwsza wersja była napisana przeze mnie, gdzie starałem się w wielu słowach wyjaśnić czego oczekujemy od naszych kandydatów. Było to zadanie dość karkołomne, bo miałem wrażenie, że z ogłoszenia wynika mało wdzięczna rola, kiedy to stanowisko jest naprawdę bardzo wdzięcznym zajęciem. Przebudowaliśmy wszystko. Kompletnie.

Usunięte bajkopisarstwo, całość przedstawiona na nowo w żołnierskich słowach. Za całość odpowiedzialna Kasia. Przemodelowaliśmy całe ogłoszenie we wszystkich mediach, w których je umieściliśmy. Zrezygnowaliśmy także z męczących formularzy w Google Forms, zdecydowaliśmy się je zwykłym linkiem i adresem mejlowym.  Jak się okazało chwilę później, to był świetny pomysł, bo CV w końcu zaczęły do nas spływać z nieco większą dynamiką. Poniżej zaktualizowana wersja.

Po wystartowaniu rekrutacji, byłem pewien, że nie zgłosi się zbyt wiele osób. Nie da się ukryć, że Ci z doświadczeniem i umiejętnościami, to prace już mają i pewnie jeśli są dobrzy w tym co robią, to żyją jak pączki w maśle. My z założenia celowaliśmy w osoby, które mają jakiekolwiek pojęcie o branży, chociaż te podstawowe, ale mają umiejętności przede wszystkim sprzedażowe. W myśl, że szukamy sprzedawcy, a nie fana nowych technologii. Jeśli jednak uda się to połączyć, to mamy sylwetkę idealną.

Czas na wybranie właściwych serwisów, na których pojawi się ogłoszenie. Wybór był dość oczywisty:

  • Pracuj.pl,
  • do tego lokalny serwis praca.trojmiasto.pl.
  • prócz tego oczywiście promocja dedykowanej strony rekrutacyjnej na DailyWeb i we wszystkich kanałach społecznościowych.

Pracuj.pl

Przyjemnie, przejrzyście i całkiem skutecznie. Oczywiście gdyby nie promocja, nie byłoby nas stać na wydatek rzędu 500zł za umieszczenie ogłoszenia. Na całe szczęście trafiliśmy sprawną promocję, gdzie ogłoszenie można było zamieścić już za 99zł, my kupiliśmy nieco wyższy pakiet z odświeżeniami za 180zł. Warunkiem było, że pod danym numerem NIP nie było wcześniej zamieszczane żadne ogłoszenie.

To co trzeba pochwalić w serwisie, to kandydaci sugerowani. Możecie wybrać spośród puli osób sugerowanych, wyciągniętych wprost z bazy Pracuj. Daje to zupełnie nowe możliwości, ale zanim zdecydujecie się odblokować kandydata, widzicie tylko jego imię i nazwisko oraz ostatnie stanowisko pracy, co moim zdaniem jest dość mało efektywne. Byłoby zdecydowanie sprawniej, gdybym widział kompetencje człowieka np. bez namiarów na niego.

Linkedin

Obserwując słabe zainteresowanie dorzuciliśmy za poleceniem promocje na LinkedIn. Tutaj minimalna stawka została wyceniona na 11 ojro per dzień. W sumie tanio nie jest. Idea była taka, by spróbować na 2 dni i niestety był to niewypał.

Przy bardziej popularnych stanowiskach, taka dwudniowa promocja przyniosła świetne rezultaty. U nas niestety na stanowisko New Business Manager nie sprawdziła się wcale.

media lokalne

Okazuje się, że te działały najsprawniej, bo w zasadzie to właśnie stąd otrzymaliśmy sporo CV, umieszczając ogłoszenie zupełnie za darmo. Dla lokalsów, polecam gorąco: praca.trojmiasto.pl, należy pamiętać że takie serwisy mają moc!

Bezpośrednia reklama

Oczywiście sporo mejli trafiło do nas bezpośrednio z DailyWeb. To cieszy, że ludzie z odpowiednimi kwalifikacjami, które nieco odstają od tego o czym my na codzień piszemy, są naszymi Czytelnikami.

Jeśli chodzi o pozostałe serwisy, braliśmy także pod uwagę ogłoszenie na OLX. Ostatecznie jednak byliśmy zadowoleni z ilości zgłoszeń i ten pomysł odpuściliśmy.

Po wybraniu najciekawszych kandydatów, odbyliśmy z nimi wstępne rozmowy. Były one pełne skrajności, gdyż albo mieliśmy kogoś kto kompletnie się nie nadawał, kończąc na naprawdę doświadczonych osobach! Pierwszy raz zetknąłem się także z wymaganiami najmłodszego pokolenia, które zaczęło przygodę zawodową. Stawki rzędu 5 000zł netto przy pół etatu, zdarzały się nad wyraz często. Mówią, że jak zaczynać, to z klasą.

Ostatecznie do naszego zespołu trafiły dwie osoby. Nasze szeregi zasili Iwona, która ma ogromne doświadczenie w zarządzaniu sprzedażą, wyciągnięte wprost z bardzo rozpoznawalnej marki z naszej branży. Co ciekawe, w zasadzie trafiła do nas dziełem absolutnego przypadku. Drugą osobą jest Dominika, która zacznie działać z nami od września. Posiada ogromne doświadczenie w sprzedaży w branży digital, w której realizowała tony projektów sprzedażowych dla dużego i rozpoznawalnego medium.

To zabawne, że udało się tak skończyć, kiedy przez pierwsze kilka dni w zasadzie nie wpłynęła do nas żadna oferta. Nie zrażajcie się, gdy będziecie w podobnej sytuacji, wychodzi na to, że musi się ono zwyczajnie wygrzać. Nas czeka oczywiście sporo pracy, by przestawić się z naszej sprzedaży chałupniczej, na tą profesjonalną i skrupulatnie zaplanowaną. Ciesze się, że mamy właściwie osoby na właściwym miejscu, które z pewnością pozwolą zrealizować plan na DailyWebowe, stacjonarne biuro.

PS Jeśli uda nam się otworzyć biuro stacjonarne do końca roku, to jak tu siedzę przed monitorem, obiecuje Wam, Drodzy Czytelnicy, będzie wielkie otwarcie, gdzie wszyscy będziecie zaproszeni!