Zapomnijcie o Diablo, czas na Path of Exile




Zapomnijcie o Diablo, czas na Path of Exile

Opublikowano 5 miesięcy temu -


W październiku 2013 roku wydano „Path of Exile”. Grę z gatunku hack’n’slash, w której zadaniem gracza jest cięcie i rąbanie atakujących go hord potworów. To był dobry moment na premierę takiej produkcji. W maju 2012 roku na rynku pojawiła się gra „Diablo III”. Bardzo szybko okrzyknięto ją spektakularną porażką. Najpierw problemy z połączeniem, a później nieszczęsny sklep aukcyjny, w którym można było kupić najlepsze przedmioty za pieniądze.

Od początku uważałem, że to był chory pomysł. W grach tnij’i’rąb istotnym elementem zabawy jest zdobywany ekwipunek. Ważny jest dreszczyk emocji przy identyfikowaniu przedmiotów. Drżenie dłoni, gdy na ziemi pojawi się coś legendarnego. Za sprawą sklepu akcyjnego w „Diablo III” wszystkich graczy pozbawiono tych wrażeń. Wystarczyło zapłacić i już się miało upragniony przedmiot. Żadna przyjemność. Dlatego nie dziwi mnie to, że wielu graczy postanowiło spróbować swoich sił w „Path of Exile”. Czuli się zdradzeni, czekali na godnego następcę, a dostali potworka, którego szybko znienawidzili. Na dodatek musieli zapłacić za dostęp do gry, a produkcje wydawane pod banderą Blizzarda nigdy nie były tanie. Natomiast „Path of Exile” było za darmo. Dlaczego nie spróbować?

Ponad 30 000 graczy postanowiło dać szansę tej niezależnej produkcji. Za grę odpowiada nowozelandzkie studio Grinding Gear Games. Niestety, czar nowości szybko wyparował. „Path of Exile” miało wysoki próg wejścia. Niby kusiło liczbą umiejętności aktywnych i pasywnych, ale nowy gracz, mający zupełnie inne przyzwyczajenia, szybko mógł poczuć się zagubiony. Dlatego liczba użytkowników spadła do 10 000 na dzień. Z czasem grę poprawiono, wyszlifowano, rozwinięto. Według danych ze strony SteamDB w ostatnim tygodniu liczba graczy nie spadała poniżej 80 000. Warto pamiętać o tym, że sukces „Path of Exile” nie był natychmiastowy. Aktualna popularność gry wynika z wielu czynników. Najważniejszym jest stabilnym rozwój. Ciągle pojawiają się nowe dodatki, aby aktywizować graczy, uruchamiane są ligi. To coś jak sezony w „Diablo III”, ale znacznie ciekawe. Zawsze mają jakiś temat przewodni, zadanie, które wykonują gracze. Aktualnie trwa polowanie na Nieśmiertelnych. Trzeba rozwalać ich laboratoria, zakłócać dostawy, a później kryjówki. Takie wydarzenia sprawiają, że gra żyje.

Trudno ukryć, że do tegorocznej popularności „Path of Exile” przyłożyła się spółka Activision-Blizzard. Zapowiedź „Diablo: Immortals” nie spotkała się z aprobatą. Fani serii poczuli się rozczarowani tym, że na BlizzConie nie pojawiły się żadne informacje na temat prac na czwartą częścią. Zaczęli szukać. Dlatego nie ma nic dziwnego w tym, że trafili w objęcia Grinding Gear Games. „Path of Exile” już wcześniej było nazywane duchowym spadkobiercą „Diablo II”. Obecnie jest w bardzo dobry stanie za sprawą regularnych aktualizacji. Sama monetyzacja nie jest specjalnie agresywna, można dobrze się bawić, nie dokładając nawet złotówki. Metody sprzedaży Activion-Blizzard na pewno takie delikatne nie będą. Dlatego osoby lubiące gry, w których dużo się tnie i robię, postanowiły poświęcić czas w innej produkcji. Ostatnie sezony w „Diablo III” trudno nazwać interesującymi. Daleko im do lig, które pojawiają się w „Path of Exile”.

Jeden z niezadowolonych fanów postanowił wykupić domenę playdiablo4.com. Ustawił na niej przekierowanie na główną stronę „Path of Exile”. W połowie listopada skontaktowali się z nim prawnicy Activision-Blizzard, w celu wykupienia praw do domeny. Obecnie playdiablo4.com czeka na lepsze czasy i może kiedyś faktycznie poprowadzi na stronę kolejnej, tym razem niemobilnej, odsłony serii „Diablo”?