Zamówiłem „Anthem” w przedsprzedaży, bo jestem ciekaw, czy BioWare wstanie z kolan




Zamówiłem „Anthem” w przedsprzedaży, bo jestem ciekaw, czy BioWare wstanie z kolan

Opublikowano 28.01.2019 10:59 -


„Anthem” to statnia szansa dla studia BioWare. Za sprawą tego tytułu mogą się albo podnieść, albo ostatecznie pogrzebać. Dlatego prowadzą bardzo otwartą komunikację z potencjalnymi graczami. Na streamach wyjaśniają, na czym polega zabawa w „Anthem”, tłumaczą, jak będzie wyglądał świat gry oraz interakcje z nim. Twórcy postanowili nawet stworzyć wersję demonstracyjną. Każdy będzie miał okazję spróbować swoich sił w nowym shooterze od BioWare. Jeżeli uda mu się zalogować do gry.

Wersja demonstracyjna pojawi się w dwóch turach. Pierwszą, nazwaną VIP Demo, mamy już za sobą. Wystartowała w piątek, a skończy się w niedzielę. Druga, otwarta dla wszystkich, a nie tylko dla osób, które zamówiły grę w przedsprzedaży lub posiadają abonament Origin Premier, zostanie odpalona 1 lutego. Wtedy zacznie się szturm na serwery i zapewne „Anthem” nie od razu będzie płynnie działać. Szczerze wątpię, aby otwarta wersja demonstracyjna wystartowała bez jakichkolwiek problemów. Skąd bierze się mój pesymizm? Wziąłem udział w VIP Demo. Zamówiłem „Anthem” w przedsprzedaży, bo jestem ciekaw, czy BioWare wstanie z kolan. Z wielką chęcią coś bym Wam opowiedział o samej grze, jednak ze względu na liczbę problemów, które dotknęły VIP Demo, wolę podzielić się swoimi doświadczeniami z prób dostania się do gry.

Świat się kończy? "Farming Simulator" z... własną ligą e-sportową

„Anthem” można było pobrać wcześniej, co też uczyniłem. Dzięki temu byłem w pełni gotowości. W piątek, o godzinie 18:00, VIP Demo miało zostać uruchomione. Uruchomiałem grę i od razu odbiłem się od ekranu tytułowego. Powitał mnie komunikat o zapełnieniu serwerów Electronic Arts. Najwyraźniej nie byli przygotowani na tak duże zainteresowanie, co jest dziwne. Wątpię, aby nie mieli pełnych statystyk dotyczących liczby osób, która pobrała grę. O 19:00 zmienił się komunikat. Tym razem zostałem poinformowany, że wersja demonstracyjna nie jest jeszcze dostępna. Dziwne, prawda? Do gry udało mi się wejść po godzinie 22:00. Od razu przekonałem się, że połączenie trudno nazwać stabilnym. Moja postać reagowała z dużym opóźnieniem, teleportowała się z miejsca na miejsce, w takich warunkach zabawa nie była możliwa. Odłożyłem grę na jeden dzień. Ponownie spróbowałem w sobotę.

Regions of Ruins - gra pełna krasnoludzkiej dyplomacji od młotów po topory

Od razu było lepiej! Odpaliłem pierwszą misję, nawet matchmaking poprawnie zadziałał i nie bawiłem się sam. Latanie bardzo fajnie, strzelanie też niczego sobie, na ziemi lądowały graty do zbierania. Możliwości personalizacji własnego pancerze są solidnie rozbudowane, chciałem trochę pobawić się tym elementem po skończeniu pierwszej misji. Nie udało się. Tym razem gra postanowiła zawiesić się w trakcie wczytywania lokalizacji. Pasek ładowania utknął w okolicy 90%. Koniec. Potrzebny był restart. Spróbowałem ponownie, tym razem wszystko było w porządku, aż do kolejnego ładowania lokalizacji. Pasek zatrzymał się dokładnie w tym samym miejscu! Straciłem cierpliwość i wróciłem do polowania na potwory w „Monster Hunter: World”.

W czwartek zadrżało w gamedevie - fani serii „Destiny” poczuli, że dla ich ulubionej gry jest jeszcze nadzieja

Na forach wrze. Nie dziwię się. Ta wersja była reklamowana jako wcześniejszy dostęp dla osób, które zdecydowały się na złożenie zamówienia w przedsprzedaży. VIP Demo, co sugeruje, że użytkownicy są szczególnie ważni. Nic z tego nie wszyło. Rozumiem doskonale, że to tak naprawdę była zamknięta beta i tak to trzeba było nazwać. Żadnego VIP Demo, po prostu możliwość wcześniejszego przetestowania gry, sprawdzenia tego, jak zachowa się produkt przy dużym obciążeniu. Problemy wersji demonstracyjnej dotknęły wszystkich platform. Żałuję, że przy tak dobrej komunikacji, nie udało się poprawnie rozpocząć prezentacji gry dla szerszej publiczności. Szansą na poprawę wizerunku produkcji będzie otwarte demo. Chociaż szczerze wątpię w to, że tutaj wszystko pójdzie jak po maśle.