YouTube udostępnia filmy, za darmo i legalnie | DailyWeb.pl

YouTube udostępnia filmy, za darmo i legalnie

Opublikowano 2 tygodnie temu -


Co prawda na YouTube od (prawie) zawsze mieliśmy możliwość oglądania pełnometrażowych filmów, jednak każdy taki film miał jakiś haczyk – albo był pełnoprawnie płatny, albo (co zdarzało się zdecydowanie częściej) nielegalnie przesłany na serwery YouTube.

To wszystko malutkimi krokami zaczyna się zmieniać. Cichaczem YouTube udostępnił nam bibliotekę pełnometrażowych filmów. No dobra, słowo „biblioteka” na razie jest za duże. Nazwijmy to może... biblioteczką.

Za darmo. Tu i teraz

Oczywiście tak jak wspomniałem w tytule tego artykułu – produkcje udostępnione są za zupełną darmochę. Chociaż nie, jest małe „ale”, naprawdę malutkie. Są to reklamy wyświetlane w trakcie filmów. Patrząc jednak na to z drugiej strony – w telewizji też mamy reklamy, a za kanały (zdecydowaną ich większość) płacimy i to całkiem spore abonamenty.

Gdzie znaleźć filmy? W Ameryce

Mało kto zauważył, bo i sam YouTube nie był skory się tym zbytnio (a nawet wcale, bo w chwili pisania tego tekstu nie znalazłem takowej informacji) chwalić, ale filmy pojawiły się już w październiku. Znajdziemy je w kategorii „bezpłatne do obejrzenia”, jednak aby to zrobić… musimy być na terytorium Stanów Zjednoczonych. Ewentualnie mieć porządną bramkę proxy 😉 Nie wiadomo, kiedy serwis zdecyduje się na udostępnienie katalogu innym krajom, ale to i tak jest już dobry znak.

Aktualnie w biblioteczce znajduje się około 100 filmów, są to między innymi: seria „Rocky”, „Legalna Blondynka” czy „Terminator”. Jak tłumaczy osoba odpowiedzialna za zarządzenie produktami w YouTube – Rohit Dhawan:

Widzieliśmy potrzeby naszych użytkowników, dlatego zdecydowaliśmy się na udostępnienie filmów w zamian za oglądanie reklam – to też przecież dobra oferta dla reklamodawców.

Miejmy nadzieję, że cieszący się rosnącą (oby!) popularnością zbiór produkcji dostępnych w ofercie systematycznie będzie się powiększał. Byłoby to zdecydowanie dobre dla YouTube’a, Internetu, jak i światowej kultury.


Przemysław Bicki