YouTube rozpoczyna kampanię przeciwko artykułowi 13

YouTube rozpoczyna kampanię przeciwko artykułowi 13

Opublikowano 21.11.2018 11:02 -


Przesądni mogliby powiedzieć, że to wszystko zasługa liczby. Trzynastka bowiem może okazać się bardzo pechowa dla YouTube’a. Właściciele serwisu rozpoczęli właśnie kampanię mającą na celu zrezygnowanie z planowanych zapisów ustawy proponowanej przez Unię Europejską.

O co to cale zamieszanie? Parlament Europejski przygotowuje specjalną dyrektywę. Dotyczyć ona ma praw autorskich. Według zapowiedzi polityków chodzi (w dużym skrócie) o bardziej efektywne zabezpieczenie zarówno interesów właścicieli, jak i samej twórczości, którą tworzą w sieci. Jak to jednak zazwyczaj bywa we wprowadzanych ustawach – problemem bywa drugie dno. I tak jest tym razem.

Artykuł 13 nazywany jest „ACTA 2”. Jakie protesty wzbudził pierwowzór – chyba każdy dobrze pamięta.

Mimo że ów akt prawny został już przyjęty, to jest on ciągle dopracowywany. Największe kontrowersje budzi główna idea autorów projektu – wspomniana ochrona twórców. Najprościej można to wyjaśnić tak, że aktualnie twórca dodający treści na takie portale, jak YouTube, Facebook, Reddit czy Instagram ponosi odpowiedzialność za ten materiał. Natomiast ewentualny „okradziony” twórca może zgłosić taki fakt i zażądać usunięcia tych treści, które jego zdaniem naruszają prawa autorskie.

YouTube Kids to aplikacja, którą rodzice wyczekiwali od dawna

Zmiany, które są proponowane, likwidują ten (dobrze do tej pory działający) mechanizm. Odpowiedzialność za treści przejmie nie kto inny jak sam serwis. I tutaj zaczynają się problemy. W związku z tym, że co kraj to obyczaj wiele krajów ma całkowicie odmiennie sprecyzowane prawa. I tak właściciele Youtube’a czy innych serwisów będą woleli „dmuchać na zimne” i po prostu lepszym rozwiązaniem będzie dla nich usunięcie niepewnych treści. A te pojawią się na pewno ze względu na złożoność własności praw autorskich zarówno w Europie, jak i poza nią.

SAVEYOURINTERNET

Ten argument YouTube próbuje wykorzystać w swojej kampanii zachęcającej użytkowników to wzięcia udziału w akcji #saveyourinternet (https://www.youtube.com/saveyourinternet/). Przygotowano nawet specjalną stronę, gdzie w sposób merytoryczny YouTube przedstawia swoje racje, wykorzystując do tego także autorów, publikujących w serwisie. Znajdziemy tam również mnóstwo pytań i wyczerpujących odpowiedzi. Taką metodą zdecydowanie można osiągnąć więcej, bo edukacja to droga do sukcesu. Droga na pewno lepsza niż głośne protesty.

Uświadomione społeczeństwo spokojniej i jednocześnie w bardziej zaangażowany spokojny opowie się po stronie wydawców.

Właściciele serwisy nie tylko są przeciwni, ale wychodzą także z inicjatywą. Proponują podjęcie rozmów na temat wypracowania bardziej sensownego rozwiązania, gdyż choć główne założenia są dobre, problemem są zapisy. YouTube sugeruje, że to właściciele danych praw powinni — współpracując z konkretnym serwisem — oznaczać treści, które należą do nich. Można do tego wykorzystać system Content ID, który już jest używany do rozpoznawania treści. Wystarczy go dopracować.

„Zaangażowanie” według YouTube to teraz 10 sekund

Mimo że sam kampanie rozpoczęto, delikatnie mówiąc, „po czasie”, to jednak jest jeszcze nadzieja, że władze wycofają się z tego pomysłu, który – gdy zostanie przyjęty w obecnej formie – może nam przewrócić o 180 stopni cały Internet. Możemy narzekać na YouTube, ale akurat tę inicjatywę warto pochwalić. YT jako jedyny z większych serwisów zabrał się do tego porządnie i z pomysłem.


Autorem artykułu jest: Przemysław Bicki

Jesteśmy na #IFA2019 - zobacz naszą relację