Xtrfy M4 - interesująca ażurowa mysz z pooling rate

Xtrfy M4 - interesująca ażurowa mysz z pooling rate

Opublikowano 27.10.2019 14:36 -


Dobór myszki komputerowej to osobista sprawa. Podobnie jak w przypadku klawiatury mechanicznej. Jedni lubią taki, a nie inny skok klawisza, a na pewno znajdą się tacy, którym będzie przeszkadzał hałas przycisków. W przypadku myszek trzeba koniecznie rozważyć kształt własnej dłoni. Nie wszystkie będą doskonale leżały, w wielu przypadkach ręka będzie się męczyć po dłuższym używaniu. Dlatego zawsze warto udać się do sklepu i wziąć gryzonia do ręki. Oczywiście tego komputerowego.

Ostatnio dzieliłem się pierwszymi wrażeniami z intensywnego wykorzystywania Xtrfy M4. A teraz przyszedł czas na rozszerzenie opisu moich doświadczeń związanych z tą myszką. Jako osoba grająca, zwracam szczególną uwagę na możliwość ustawienia czułości.

Rozwiązanie zastosowane w Xtrfy M4 przypadło mi do gustu. Przycisk zmieniający DPI znajduje się na spodzie myszki. Nie ma żadnej możliwości przypadkowego przyduszenia. A w niektórych gryzoniach miałem takie doświadczenia.

Szczególnie gdy taki przycisk znajdował się niebezpiecznie blisko rolki. Zdarzało się, że w trakcie zmiany broni w grach, przy okazji wskakiwałem na wyższą czułość myszki. Kończyło się to tym, że kursor wpadał w tryb szalonego skakania po ekranie.

Jeżeli również padaliście ofiarą przypadkowej zmiany czułości, to następnym razem poszukajcie myszki z podobnym rozwiązaniem, jak Xtrfy M4. DPI można ustawić od 400 do 16000. Każda kolejna wartość ma swój kolor. Mnie pozwoliło to na łatwe przechodzenie pomiędzy trybem zabawy i pracy. W pierwszym przypadku cenię sobie wyższą czułość. Muszę przyznać, że Xtrfy M4 sprawdziła się doskonale w różnych grach. Podejrzewam, że znaczenia miał tutaj także wykorzystany sensor.

W myszce został założony Pixart 3389, uchodzący za jeden z najlepszych na rynku. Faktycznie, świetnie reaguje na ruch dłoni. Po znalezieniu odpowiedniej czułości, kursor prowadziło mi się pewnie i bez żadnych zbędnych lagów.

Warto też wspomnieć o tym, że Xtrfy M4 pozwala na ustawienie trzech różnych wartości dla pooling rate. Co to takiego? W ten sposób można zmodyfikować to, ile razy mysz zgłasza swoją pozycję. W codziennym użyciu wydaje się to niepotrzebne, ale dla osób grających w strzelanki może to być kluczowe. Xtrfy M4 komunikuje się z częstotliwością 400, 500 lub 1000 Hz. Dla mnie idealnym ustawieniem była środkowa wartość. Sprawdziła się zarówno w trakcie pracy, jak i przy intensywnym graniu.

Myślę, że w przypadku tej myszki duże znaczenie ma także jej ażurowa konstrukcja. Sam gryzoń, bez kabla, waży 69 gramów. Jest znacznie lżejsza od urządzenia, z którego korzystałem wcześniej. Różnica wynosi prawie 100 gramów. Nie oznacza to, że Xtrfy M4 wydaje się niekorzystnie delikatne. Wprost przeciwnie.

Pomimo niewielkiej wagi mysz jest świetnie wyczuwalna pod ręką.

Jej konstrukcja zapewnia dobre ułożenie dłoni, przez co nie czułem zmęczenia nawet po dwugodzinnych sesjach w „The Division 2”. Na dodatek przyciski mają dobrze wyczuwalny skok, co sprawia, że mysz świetnie sprawdziła się zarówno w strzelankach, jak i w „League of Legends”.

Czy warto kupić Xtrfy M4? Moim zdaniem zdecydowanie tak. Tylko warto wcześniej ją chwycić w dłoń! Jej waga oraz kształt niekoniecznie muszą wszystkim odpowiadać. Mnie przypasowała i chętnie z niej korzystałem.

Wieści z Rozładowani.pl