[WYWIAD] „Smartfonem można robić naprawdę piękne zdjęcia” - mówi Mariusz „Oderwany” Stachowiak, fotograf i podróżnik

[WYWIAD] „Smartfonem można robić naprawdę piękne zdjęcia” - mówi Mariusz „Oderwany” Stachowiak, fotograf i podróżnik

Opublikowano 23.05.2019 12:35 -


Jest podróżnikiem, fotografem, prowadzi branżowe prelekcje. Był jurorem WKF 2017 National Geographic oraz zdobył Grand Prix National Geographic Traveler.

W naszej rozmowie zdradza, jak porzucił pracę w korporacji, by ścigać marzenia i udał się w kilkumiesięczną podróż. Opowiada też o tym, czym jest dla niego fotografia oraz podpowiada, co robić by nasze zdjęcia wykonywane smartfonem były lepsze.

Daniel Buliński: Jesteś fotografem z zamiłowania, ale również zawodowo. Czym dokładnie się zajmujesz?

Mariusz Stachowiak: Z zamiłowania i zawodowo robię dokładnie to samo. Jestem fotografem i żyję tylko i wyłącznie z fotografii. Mógłbym jeszcze dodać, że jestem fotografem podróżującym, ale też fotografem ślubnym. Tak można byłoby powiedzieć w skrócie, bo w okresie wiosenno-letnim, gdy przebywam w Polsce, fotografuję zwłaszcza śluby — to duża część moich zleceń. Od paru lat jest też tak, że w okresie zimowym wyjeżdżam w swoje dalekie podróże. Podróżuję i robię zdjęcia ludziom, których spotykam.

DB: Można chyba powiedzieć, że połączyłeś pracę z pasją, a pasję z pracą prawda?

MS: Tak. To wiąże się z tym, kiedy zaczęła się moja przygoda z fotografią.

DB: Kiedy więc się zaczęła?

MS: W moim przypadku było tak, że fotografię odkryłem podczas swojej pracy korporacyjnej, to znaczy kupiłem sobie aparat i robiłem zdjęcia, żeby oderwać się od pracy w korporacji w dziale sprzedaży. Tak zacząłem fotografować. Gdziekolwiek wyjeżdżałem, np. na różnego rodzaju wyjazdy służbowe, starałem się wyjeżdżać wcześniej, żeby mieć czas by coś fotografować.

DB: Użyłeś przed chwileczką słowa „oderwanie”. Czy stąd właśnie wziął się twój pseudonim „Oderwany”?

MS: Nie, właśnie nie, choć dzisiaj to słowo „oderwany” mogę dopasować nawet do tamtej sytuacji. Oczywiście fotografia była pewną częścią oderwania. „Oderwany” wiąże się z tym, że parę lat temu, dokładnie chyba z dziesięć, kiedy pracowałem w korporacji, robiłem zdjęcia, ale jako pasjonat. Oczywiście trafiały mi się już jakieś zlecenia w fotografii ślubnej, ale to praca w korporacji była moim stały źródłem dochodu. Fotografia była pasją. Wtedy przyszedł moment, gdy postanowiłem oderwać się od swoich codzienności.

Zrezygnowałem z pracy w korporacji i oderwałem się od dotychczasowej rzeczywistości. No i wyruszyłem świat. Wyruszyłem w świat w celu spełnienia swoich marzeń. Wyruszyłem w świat, żeby podróżować. Oczywiście przygotowałem się do tej podróży finansowo. Zrezygnowałem z wszystkich dóbr, które miałem w korporacji. Wiesz samochód, komóra i wszystko inne — stabilizacja i komfort pracy. Zrezygnowałem z tego komfortu, wyszedłem i wyruszyłem w swoją podróż. Nazwałem to po prostu „oderwany”. To było moim hasłem przewodnim, oderwałem się od swojej codzienności i wyruszyłem w świat w celu spełniania swoich marzeń. Gdy wyruszyłem w tę podróż, postanowiłem, że oprócz tego oderwania od codzienności, tego oderwania mentalnego, będę robić oderwane zdjęcia. Takie, na których odrywam się od ziemi.

DB: Czyli twoje oderwanie to też taki projekt fotograficzny?

MS: Tak. Podczas czteromiesięcznej podróży robiłem takie oderwane zdjęcia. Nigdy podczas podróży nie dzieliłem się nimi, robiłem je dla siebie, miałem je schowane. To był mój projekt i dopiero po powrocie zrobiłem filmik, w którym przedstawiłem te zdjęcia. Mam też takie zdjęcia, na których oprócz tego, że odrywam się sam, no to robię to również się z innymi ludźmi, których spotykałem. Robiłem zdjęcia z miejscowymi, z mnichami w Birmie, z młodą parą na Sri Lance. Z kierowcą autobusu gdzieś w Malezji.

DB: Czyli to nie tylko zwykła nazwa i nick, ale też ogromne znaczenie osobiste.

MS: Tak, to oderwanie mentalne, ale później połączone z fotografią. Za tym idzie moja ideologia.

DB: Fotografowanie smartfonem wydaje się dla Ciebie bardzo ważne. Co na to wpłynęło i jakie to miało początki?

MS: Jeśli chodzi o fotografowanie smartfonem, to dostrzegłem jego potencjał około 5 lat temu. To było tak, że wygrałem Ogólnopolski Konkurs organizowany przez jedno biuro podróży i byłem na 7-miesięcznym wyjeździe. Polegało to na tym, że na potrzeby tego biura podróży, podróżowałem po różnych miejscach, które były najbardziej popularne wśród polskich turystów. Fotografowałem hotele, różnego rodzaju atrakcje, ale również dzieliłem się w mediach społecznościowych tym, co się u mnie dzieje, co zobaczyłem, co przeżyłem. To był jeszcze okres, gdy robiłem zdjęcia aparatem systemowym, moim Canonem. Potem przerzucałem zdjęcia z karty na laptopa, a na laptopie robiłem edycję i dopiero wrzucałem do mediów społecznościowych.

Po jakimś czasie — było to chyba w Tunezji; pamiętam piękną drogę oraz dobre światło — wyciągnąłem smartfon i zrobiłem zdjęcie smartfonem. Od razu je wrzuciłem w media społecznościowe. Podzieliłem się tym firmie i nikt nawet nie zauważył, że to zdjęcie jest zrobione smartfonem. Wręcz przeciwnie, wszyscy byli zadowoleni, bo było to w trybie natychmiastowym. No i to był taki okres, gdy świadomie wykorzystywałem smartfon do swojej pracy. Oczywiście pojawiło się wtedy bardzo dużo ograniczeń, ponieważ dobre zdjęcia można było zrobić tylko i wyłącznie przy dużej ilości światła. To był pierwszy raz, kiedy świadomie wykorzystałem smartfon do zrobienia zdjęcia, którym następnie się podzieliłem ze światem.

DB: Czy byłbyś w stanie pozbyć się tradycyjnego aparatu na rzecz telefonu? Czy myślisz, że doczekamy takich czasów, gdy będziemy używać telefonów nawet w profesjonalnej fotografii?

MS: Jeśli chodzi o mnie, to ja nie jestem w stanie całkowicie pozbyć się tradycyjnego aparatu na rzecz smartfona. Trzymam się myśli, że smartfon nie zastąpi w pełni aparatu systemowego, ale może być jego uzupełnieniem. Zwłaszcza w rękach profesjonalisty. Może też być na pewno alternatywą dla osób, które są na początku drogi fotografowania. Smartfon jest doskonałym narzędziem do tego, by uczyć się tej fotografii.

DB: Jest dobrym początkiem, tak?

MS: Tak, mamy w nim teoretycznie nieograniczoną ilość miejsca na zapis zdjęć. Mamy też łatwość zarządzania podstawowymi parametrami. Dla mnie to jest naprawdę rewelacyjne urządzenie. Pod warunkiem oczywiście, że osoba, która zacznie rozwijać się w fotografii, przełączy się od razu z trybu automatycznego na tryb manualny. Takie były też moje początki. Kiedy wziąłem aparat, lusterko cyfrowe, chyba EOS 350, to już na początku drogi robiłem zdjęcia w trybie manualnym. Wybrałem taką drogę, bo stwierdziłem, że to będzie jedyna słuszna droga, która pokaże mi, o co chodzi w tej fotografii.

Co ciekawe, choć z jednej strony mówię, że nie jestem w stanie zrezygnować z systemowego aparatu na rzecz smartfona, to paradoksalnie od trzech lat wyjeżdżam w swoje dalekie podróże, zabierając tylko i wyłącznie smartfon. I jest to moje świadome działanie. Mimo to, nie jestem w stanie zrezygnować z aparatu systemowego, gdy jadę fotografować ślub lub robić zdjęcia reklamowe. Wtedy aparat systemowy jest dla mnie niezbędny. Smartfon może być jednak bardzo dobrym uzupełnieniem. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy fotograf robi zdjęcia nie tylko dla klienta, ale też bezpośrednio dzieli się nimi w mediach społecznościowych. Zdarza mi się, że jadę na zlecenie i robię zdjęcia aparatem systemowym oraz dodatkowo smartfonem. Tylko po to, żebym mógł przesłać zdjęcie dobrej jakości od razu do mediów społecznościowych.

DB: Jak myślisz, jaka jest przyszłość fotografii? Chodzi mi tu o aspekt techniczny. Czy na rynku jest miejsce tylko dla smartfonów i zaawansowanych konstrukcji jak aparaty systemowe?

MS: Na pewno przez rozwój aparatów w smartfonach przestała istnieć półka z aparatami kompaktowymi. W końcu równie dobre jakościowo zdjęcia możemy robić teraz smartfonem. Producenci aparatów kompaktowych na pewno to odczuli w sprzedaży. Czy to jednak wyprze totalnie z fotografii lustrzanki czy bezlusterkowce? Ja porównałbym to do sytuacji kina, gdy nie było jeszcze telewizji. Kiedy powstała telewizja, byli tacy, którzy twierdzili, że kino zostanie przez nią wyparte. Dziś mamy nawet możliwość wypożyczania filmów przez Internet, a kino wciąż istnieje. Internet wypiera oglądanie samej telewizji, ale nie zrezygnowaliśmy z chodzenia do kina. Jeśli chodzi o aspekt techniczny, rozwój jest niesamowity.

Bywają sytuacje, w których boję się, w jakim to kierunku pójdzie. Zastanawiam się, czy w pewnym momencie nie nastąpią jakieś udziwnienia. Gdy patrzę na smartfon Huawei, który jest smartfonem składanym, to dla mnie to już nie idzie w kierunku fotografii tylko zapotrzebowań konsumenta. Z drugiej strony, jest też najnowszy smartfon Huawei P30 Pro, o który otwarcie się mówi, że ma aparat dla fotografów. Ja na przykład pracuję na smartfonach ASUS-a, których głównym adresatem według reklam jest jednak fotograf.

DB: Napisałeś książkę o fotografii smartfonem. Nie ma wielu podobnych pozycji na rynku. Wiem, bo sam szukałem. Powiedz mi, co Cię skłoniło do jej napisania i co w niej znajdziemy.

MS: Po pierwsze skłoniło mnie to, że nie ma podobnych pozycji na rynku. Jedyna książka, która jest to ta Jacka Boneckiego, w której opisał fenomen fotografowania smartfonem. Ja opisuje, w jaki sposób możemy wykorzystać potencjał naszego urządzenia. Przez sam tytuł „Piękne zdjęcia ze smartfona w zasięgu Twojej ręki” zapraszam osoby, które nie traktują swojego telefonu jako kolejnego gadżetu, ale jako narzędzie do robienia zdjęć. Jeśli będziemy traktować telefon poważnie, to możemy z niego wyciągnąć bardzo dużo i robić naprawdę dobre zdjęcia. W książce możemy też oczywiście znaleźć moje sposoby na tworzenie atrakcyjnej fotografii za pomocą smartfona.

DB: Czy masz jakieś rady dla osób, które zaczynają swoją przygodę z fotografią lub tych, które fotografują tylko telefonem?

MS: Na pewno pierwsza rzecz, o której wspomniałem wcześniej, to żeby wyjść z trybu automatycznego i robić zdjęcia w trybie manualnym, profesjonalnym. Warto się tym zainteresować. Czasem osoby, które fotografują smartfonem, nawet nie wiedzą, że mają taki tryb i z tego nie korzystają. Druga rzecz to to, że sama świadomość, że taki tryb się posiada jest niewystarczająca. To może być pierwszy krok, ale następnym musi być trening i próby. Myślę, że moja książka jest dobra — nie mówię tego dla reklamy — ona pobudza, żeby wyjść z tej strefy komfortu i uświadomić sobie, że ograniczenia nie siedzą w sprzęcie tylko w głowie. Jeśli to zaczniemy zmieniać, to będziemy tworzyć naprawdę dobre i piękne zdjęcia.

Z moich obserwacji wynika, że ludzie nie wykorzystują możliwości swoich urządzeń. Nawet gdy ktoś wrzuca do sieci zdjęcia i podpisuje je, że to jest właśnie Samsunga S10 czy Huawei P30. Patrzę na zdjęcie i myślę „hmm masz naprawdę dobry smartfon, ale przeglądając Twoje zdjęcia, otwarcie mogę powiedzieć, że nie wykorzystujesz jego potencjału”. Chociażby zdjęcia wykorzystujące zarządzanie długim czasem naświetlania. Zrobienie zdjęcia z czasem naświetlania 32 sekundy daje efekty niedowierzania, że takie zdjęcie może być zrobione smartfonem.

DB: Smartfony wyparły aparaty kompaktowe dzięki możliwości robienia zdjęć na zasadzie „point and click”, ale nie zwróciły przy tym uwagi, jak „wypasione” są teraz smartfony oraz jakie mają możliwości?

MS: Tak, dokładnie!

DB: Bardzo chciałbym wiedzieć i myślę, że czytelników też to zaciekawi, jakim sprzętem posługujesz się do tworzenia tak bajecznej fotografii. Może powiedz o aparatach systemowych, telefonach i akcesoriach, z jakich korzystasz.

MS: W mojej, nazwijmy to, „dużej torbie z aparatem” znajdują się Canony 6D. Mam wrażenie, że mój budżet przeznaczam na podróże. Pracuję na Canonie 6D, bo nie ma tańszych „pełnych klatek”. To mi wystarcza. Jeśli chodzi o obiektywy, to mam obiektyw Sigma 35, 50, 24 ze światłem 1.4. Bardzo lubię też obiektyw Canona 135 mm f/2.0 i 35 mm.

DB: A smartfony?

MS: Jak doskonale wiesz, współpracuję z firmą Asus. Na chwilę obecną pracuję na smartfonie Asus Zenfone 5 oraz Asus Zenfone 4 Pro. W połowie maja odbędzie się premiera telefonu Asus Zenfone 6 i pracuję też na tym telefonie. Oczywiście w związku z obowiązującą mnie tajemnicą nie mogę pokazywać zdjęć z tego modelu. Do fotografii smartfonem wykorzystuję dodatkowo profesjonalne, szklane filtry Nisi, które od pewnego czasu produkowane są dla smartfonów. Nawet taka firma odkryła na to zapotrzebowanie. Są to filtry polaryzacyjne, filtr szary, szary-połówkowy. Dodatkowo korzystam ze statywów Manfrotto. Jestem ambasadorem Manfrotto. Ich statywy są dedykowane pod smartfony. Jak by nie patrzyć, zdjęcia z długim czasem naświetlania muszą być wykonywane na statywie. Statyw zawsze mam przy sobie, przynajmniej ten mały Pixi. Jeżeli chodzi o jakikolwiek akcesoria dodatkowe do tworzenia fotografii, to to jest wszystko.

DB: Czyli to podstawowy, ale profesjonalny zestaw. Stosujesz niewiele rzeczy, ale za to z pełnym sukcesem.

MS: Dzięki wielkie. Podczas tworzenia zdjęć nie wykorzystuję żadnych dodatkowych aplikacji w smartfonie. Pracuję tylko na aplikacjach fabrycznych, na ustawieniach manualnych, ale zdarza się też wykorzystywać tryb automatyczny.

DB: Czyli nakładanie filtrów, efektów i ciężka edycja odpada?

MS: Tak odpadają, nic takiego nie używam. Jeśli chodzi o postprodukcję, to robię ją na dwa sposoby. Jeśli zdjęcia wykonuję w podróży i wrzucam je od razu do sieci, to dokonuję podstawowej edycji na Snapseed. Mam jeszcze Lightrooma, ale korzystam z niego bardzo rzadko.

DB: Jedna z Twoich ostatnich relacji pochodziła z Hongkongu, planujesz kolejną podróż, czy może robisz sobie chwilę odpoczynku?

MS: Ostatnio byłem w podróży przez cztery miesiące. Zacząłem w Kenii, potem byłem w Tajlandii, byłem też przez chwilę w Nepalu i jeszcze w Hongkongu. Więc na razie mam bardzo dużo materiału do obrobienia i do przekazania klientowi. Przygotowuję się też na kolejny sezon warsztatowy, który już się zaczął. Będą to warsztaty z fotografii mobilnej. Aktualne wyjazdy to te, jak ja to nazywam, „wkoło komina”, czyli zlecenia z Polski i Europy. Można powiedzieć, że mam co robić. Powiem Ci, że to tak zawsze jest po paromiesięcznym moim wyjeździe, zwłaszcza teraz gdy skupiam się na fotografii tworzonej smartfonem. Działam lokalnie — szkolenia i prezentacje. Teraz będę je mieć na Targach Foto Video w Łodzi. Na to też trzeba się przygotować i zarezerwować czas.

DB: Czyli dalej dużo się dzieje, ale bardziej lokalnie. Mniej egzotycznych krajów?

MB: Tak. Poza tym ja lubię być w Polsce, pokazuję wtedy, że dobre zdjęcia można zrobić wszędzie. Chyba obserwujesz mnie na Instagramie, więc wiesz, że często podjeżdżam w ciekawe miejsca i pokazuję, jak robię zdjęcia.

Zapraszamy do przeczytania kolejnych wywiadów z interesującymi ludźmi w ramach naszej kategorii Wywiady. Ta zasilana będzie w każdy czwartek o nową personę.

DB: To wszystko, o co chciałem Cię spytać. Dziękuję za rozmowę.

MB: Dziękuję.

Mariusz prowadzi ciekawy profil Instagramowy, można go znaleźć pod tym linkiem: http://www.instagram.com/oderwany

Więcej o jego książce dowiecie się pod tym adresem: http://www.jakfotografowacsmartfonem.pl/

Zdjęcia ilustrujące wywiad, są własnością Mariusza „Oderwanego” Stachowiaka.

Jesteśmy na #IFA2019 - zobacz naszą relację