Wskazuję i klikam, czyli gry idealne na urlop i wakacje!

Wskazuję i klikam, czyli gry idealne na urlop i wakacje!

Opublikowano 23.07.2020 15:04 -


Czas na małą wycieczkę w przeszłość! Jednym z moich ulubionych gatunków gier komputerowych, były przygodówki. Z sentymentem wspominam takie tytuły jak “Książę i Tchórz”, “Wacki”, czy kultowy “Teenagent”. W tych produkcjach było coś, co przykuwało mnie do ekranu na długie godziny, a chęć odkrycia kolejnej części opowieści zmuszała do rozwiązania zagadki.

Pamiętam popołudnia spędzone na przeczesywaniu kolejnych lokacji w poszukiwaniu potrzebnych przedmiotów w “Hopkins FBI”. Wszystkie wymienione przeze mnie tytuły łączy jedną rzecz. Opierały się na wskazywaniu i klikaniu, były to gry z gatunku point and click.

Stwierdziłem, że skoro tak tęsknię, to może czas przeszperać moją przepastną, regularnie dokarmianą przez różne paczki, cyfrową bibliotekę gier. Znalazłem dwa tytuły, które bez najmniejszego problemu można zaliczyć do przygodówek point and click. Różni je tematyka, oprawa graficzna oraz liczba sposobów interakcji z cyfrowym światem. Łączy konieczność używania myszki do wskazywania i klikania oraz to, że cechuje je skoncentrowana fabuła. To produkcje, które można przejść w jeden weekend, wcale nie trzeba poświęcać na nie całego miesiące. Chyba już czas wyjawić, jakie tytuły wylądowały na moim dysku.

Gry na wakacje

W nakarmieniu nostalgii pomogły mi “Whispers of a Machine” oraz “Truberbrook”. Ku mojemu zdumieniu, takie przygodówki w dalszym ciągu dobrze mnie angażowały. Mogę się nawet pokusić o stwierdzenie, że wręcz przylepiły mnie do ekranu.

Przede wszystkim obie gry mają dobrze rozpisane historie. Zachęcają do poznawania świata, wchodzenia w interakcje z postaciami i przedmiotami. Jednocześnie nie próbują udawać, że na nowo odkrywają kiedyś popularny, a dziś trochę zakurzony, gatunek gier komputerowych. Może się z tym nie zgodzicie, ale mam wrażenie, że przygodówki oparte na wskazywaniu i klikaniu, odeszły w niepamięć. Stały się gatunkiem historycznym, po który nie zawsze sięga się w pierwszej kolejności. Obecnie gry komputerowe pozwalają na opowiadanie historii na wiele sposobów i mogą wciągać do swoich światów za pomocą różnych mechanik.

Twórcy nie muszą ograniczać się do ruchu myszki, klikania i liniowej fabuły. Mogą zaskakiwać! Tylko czy to zawsze się udaje? Moim zdaniem nie. Czasem zdarzają się potworki, które niepotrzebnie silą się na przesunięcie granicy gatunku. Nic więcej.

Myślę, że właśnie ze względu na szczerość w realizacji założeń klasycznej przygodówki, dobrze bawiłem się przy “Truberbrook” oraz “Whispers of a Machine”. Podobała mi się eksploracja obu tych cyfrowych światów. Kombinowałem z przedmiotami, rozmawiałem z postaciami i wypytywałem o różne rzeczy.

W ten sposób dowiadywałem się coraz więcej o fabule, a także o miejscu, w którym się znalazłem. Uważam, że ograniczenia wynikające z konieczności wykorzystywania mechanizmu wskaż i kliknij, pozwoliły na położenie większego nacisku na rozpisanie świata.

Na jego odpowiednie rozbudowanie. “Truberbrook” oraz “Whispers of a Machine” polecam osobom kochających narracje wymuszające eksplorację cyfrowej rzeczywistości.

Wieści z Rozładowani.pl