WOW! Huawei Mate 30 Pro nie pozostawia złudzeń - ktoś właśnie zrobił unboxing na Twitterze!

WOW! Huawei Mate 30 Pro nie pozostawia złudzeń - ktoś właśnie zrobił unboxing na Twitterze!

Opublikowano 18.09.2019 11:41 -


Sporo osób zastanawiało się nad tym, jak ma wyglądać nowy Huawei Mate 30 Pro. Widzieliśmy sporo projektów, renderów, mockupów, a nawet rzekomych, działających modeli. Teraz ktoś nagrał unboxing telefonu, a jego wygląd nie pozostawia złudzeń.

Powiem szczerze - zawiodłem się, gdy to zobaczyłem. Nie chodzi mi o wygląd urządzenia, a raczej o to, że na dzień przed premierą ktoś kompletnie zepsuł Huawei niespodziankę. Chociaż jestem po stronie Apple, chciałem oglądać premierę Huawei i poczuć to, co najwierniejsi klienci. Ktoś odarł mnie z tych uczuć.

Huawei Mate 30 Wygląda tak, jak się spodziewaliśmy

Już jutro zobaczymy go na oficjalnej premierze. Czytelnicy dostaną pełną specyfikację, a my prasówki z materiałami w wysokiej rozdzielczości. Czy ten dzień robił komuś różnicę? Chyba nie, ale jeśli bardzo chcecie, sami zobaczcie jak wygląda Huawei Mate 30 Pro:

Otrzymaliśmy to, czego można było się spodziewać, gdy ktoś śledził wszystkie zamieszczane przez nas informacje. Najmocniejszy model w rodzinie, ten w wersji Pro otrzymał poczwórny układ aparatów umieszczony na okrągłej wysepce. Ma też ekran mocno zaokrąglony po bokach (Waterfall display) oraz spory, jak na dzisiejsze czasy, notch. Jego rozmiar tłumaczy zaawansowany układ kamer 3D do rozpoznawania twarzy i kamera do selfie 32 MP. Na obudowie tuż pod prawą krawędzią wyświetlacza umieszczono też fizyczny przycisk w innym kolorze, co może zwiastować jego specjalne funkcje.

Reszta modeli nadal pozostaje zagadką

Na szczęście pozostałe trzy modele zostawiają cień niepewności. Wiemy, że razem z modelem Mate 30 Pro zadebiutuje też wersja regularna, wersja Lite oraz specjalna edycja Porsche Design (która nie jest specjalnie urodziwa)

Huawei Mate 30

W najmocniejszych wersjach telefon otrzyma nowy procesor Kirin 990 oraz co najmniej 8 GB pamięci RAM. Jeśli jednak chcecie poznać więcej szczegółów, to zdradziłem je w moim poprzednim artykule.

Jak się okazuje materiał pierwotnie pojawił się na TikToku, a na Twittera został skopiowany (dzięki Kuba).

Źródło: Twitter