Pamiętam, jak rok temu do Europy dopiero małymi kroczkami wdzierał się wirus, a pandemia miała nadejść. 12 miesięcy temu w Polsce nie mieliśmy jeszcze przypadku zakażenia, a ja w tym czasie miałem przyjemność być na drugim końcu świata. Patrząc na to dzisiaj, z dystansem, mam wrażenie, że było to dekadę temu.

Świat wtedy był otwarty, nikt nie myślał o jakichś zakazach, nakazach i restrykcjach. Paradoks jednak polega na tym, że teoretycznie wydaje się to odległą przeszłością, w praktyce jest to jedynie jeden rok. Strzelił on nam jak z bicza: niczym szybki okres wakacyjny, a to pełne 12 miesięcy, cztery pory roku, ponad 50 tygodni.

Praca zdalna w czasie pandemii

I jeszcze te 12 miesięcy temu właśnie praca zdalna była czymś, co kojarzyło się korpo-szczurom z pracą drugorzędną, parafrazując klasyka z pracą gorszego sortu. Wiem to z doświadczenia, bo praktycznie od początku mojej „kariery” pracuję zdalnie. Już od kilku lat wiem też, że nie potrafiłbym przejść na inny tryb. I to właśnie rok temu, na początku marca świat się zatrzymał, a praca zdalna zaczęła być odmieniana we wszystkich przypadkach. Mnóstwo pytań, spostrzeżeń, ale przede wszystkim niepokój: jak to?! w domu?!. Tak, w domu też się da pracować, jak tylko sobie ten czas zorganizujemy w sposób odpowiedni.

W nasze redakcji osoby w większości pracowały „normalnie”, czyli w biurach. Szybko więc przygotowałem dość krótki tekst o tym, jak pracować w domu. Powstała zresztą seria artykułów, czy to moich, czy też Łukasza na temat pracy zdalnej w czasie kwarantanny.

https://dailyweb.pl/praca-zdalna-w-domu-jak-nie-zwariowac-podczas-kwarantanny/

Ekspertem nie jestem, jednak po kilkunastu latach pracy w takich warunkach łatwiej było mi się przestawić na to, co się dzieje teraz. Nie zauważyliśmy, a minął już rok, dla większości z ludzi rok pracy z domu. miało to być chwilowe, na kilka tygodni, co najwyżej. Stało się normą.

Firmy rezygnują z biur

Podmioty gospodarcze szybko dostrzegły, że praca zdalna faktycznie się udaje. Firma działa, zamówienia się kręcą, praca jest wykonana. Normą stały się calle, slacki i inne narzędzia, które ułatwiają pracę w takich warunkach. Po wpadkach w pierwszych tygodniach pandemii, czyli niespodziewanym wizytom dzieci przed kamerką, zbyt szybkim poderwaniu zadka z fotela, kiedy spodnie niekoniecznie były wyjściowe, jeśli w ogóle były, staliśmy się profesjonalistami w pracy zdalnej.

Firmy zaczęły wypowiadać umowy najmu powierzchni biurowych, a te, które posiadały własne lokale, szukają pilnie najemców. Uważam, że nie jest to chwilowe rozwiązanie, tylko taka właśnie czeka nas przyszłość. Praca zdalna stanie się czymś normalnym, kontakt fizyczny z ludźmi znacznie będzie ograniczony, bo „się da”. Oczywiście są branże, które muszą pracować stacjonarnie i nie da się tego obejść w żaden sposób, nawet w czasie największego lockdownu.

https://dailyweb.pl/nowy-porzadek-praca-zdalna-od-teraz-moze-byc-norma/

Praca zdalna – aspekt psychologiczny

Pozostaje jednak nierozstrzygnięta inna kwestia, a mianowicie to, co siedzi w głowie. Nie chodzi rzecz jasna o nasze umiejętności i to, czy potrafimy taką pracę wykonać. Chodzi o zdolności adaptacyjne naszej głowy do nowych warunków. Okej, onegdaj słyszałem głosy typu: „ale ci dobrze, ja też bym chciał pracować w domu”. Oczywiście w domyśle brzmiało to mniej więcej tak:

„siedzieć w łóżku z kompem na kolanach, pić piwko, albo wino, nie ubierać się, a prysznic traktować jako rozrywkę”

Nic bardziej mylnego. Rok temu o tym pisałem, jednak zapewne większość z Was traktowała to wtedy z przymrużeniem oka, bo „jak to? taka praca to czysta przyjemność i nie może się znudzić”. Nie o znudzenie tu jednak chodzi, a o to, co się dzieje w głowie. Szybko przestawiamy się na brak kontaktu z ludźmi, wygodę i nie robienie niczego, co przewyższa nasze obowiązki. Mózg nasz szybko się przestawia, jednak wreszcie pojawia się moment, w którym wszystko robimy w jednym pomieszczeniu: jemy, śpimy, pracujemy, rozmawiamy z żoną, dziećmi, denerwujemy się, kłócimy, a otoczenie się nie zmienia. Nie możemy go zmienić, kisimy się we własnym grajdołku i pogłębiamy problemy.

I wtedy otwiera się prosta droga do problemów psychicznych, a wtedy zawrócić jest bardzo ciężko. To jest jednak temat na zupełnie osobny tekst i dyskusję. Mnie jednak zastanawia, jak sobie poradziliście przez rok pracy zdalnej? Pamiętajcie: organizacja pracy, osobne pomieszczenie (jeśli się da, jeśli nie, to chociaż osobny kąt w pokoju) do pracy, a osobne do zajęć domowych. Spacery, wychodzenie z domu, bo do lasu na szczęście jeszcze można. Tym razem ;)