Lauren S. Hissrich, czyli wspomniana showrunnerka Wiedźmina, opublikowała na Reddicie wpis, w którym opowiada o początkach pracy nad serialem. Następnie udzieliła wywiadu Business Insider, gdzie wspomina ona o tym, że pierwotnie cała fabuła przygód Geralta miała być przedstawiona inaczej. Chodzi bardziej o mechanizm opowiadania, a nie o samą historię.

Wszystko miało się zacząć od historii Ciri, a dokładniej od opowieści „Pani Jeziora”, która jest ostatnią częścią opowiadań Sapkowskiego w sadze o Wiedźminie. Jak mówi Hissrich:

„Ciri miała być naszą narratorką, opowiadającą historię Geralta i Yennefer, a także o sobie”.

Sposób rozpoczęcia serialu nie przypadł do gustu jednak Netflixowi, który delikatnie mówiąc, wyrzucił projekt do kosza, chociaż samą Hissrich zatrudniono. Fabułę trochę cofnięto, bo wydarzenia, o których opowiada showrunnerka, zaczynają się przybliżać dopiero pod koniec sezonu. Całość jest prowadzona z punktu widzenia trzech postaci: Ciri (Freya Allen), Geralta (Henry Cavill) i Yennefer (Anya Chalotra). Wreszcie ich losy się łączą, a co jest dalej, to już sami musicie zobaczyć. Ciri jest co prawda jedną z głównych postaci, ale pierwotnie miała być tą przodującą, na której skupia się cała opowieść.

Teraz Hissrich jest zdania, że nieliniowa narracja „jest jednym z najbardziej atrakcyjnych elementów serii”. Uważam, że, mimo iż pierwotna wersja brzmi atrakcyjnie, to jednak Wiedźmin jest o Geralcie, trochę dziwnie by się oglądało serial, kiedy narratorem byłaby Ciri.


Posłuchaj nas!