Web 3.0 - nie nadejdzie, bo już od dawna tu jest? | DailyWeb.pl

Web 3.0 - nie nadejdzie, bo już od dawna tu jest?

Opublikowano 3 lata temu -


Ostatnio przeczytałem bardzo interesujący artykuł w jednym z zagranicznych serwisów, w którym autor zastanawiał się nad tym jak właściwie będzie wyglądało Web 3.0. W jego treści wysunął swoje podejrzenia, które wyglądały nieco jak ze filmów Science Fiction. Niemniej, po jego lekturze przyszła pewna refleksja - parafrazując cytat z jednego filmu: It's not coming, it's already here.

Jak to właściwie było z Web 2.0 i czym właściwie jest ów stwierdzenie? Otóż to dość potoczne określenie pewnych trendów, zastosowań technologicznych w serwisach internetowych, tak przynajmniej twierdzi Wikipedia i jest to określenie dla mnie bardzo właściwe. Oczywiście nie było tak, że jednego dnia wszystkie serwisy stały się zgodne z ideą, był to pewien naturalny proces, który zwyczajnie któregoś dnia został zdefiniowany. Oczywiście pojęcie te zawsze budzi sporą dyskusje i ma swoich zwolenników jak i przeciwników, niemniej dla mnie w ogólnym rozrachunku taka nomenklatura z perspektywy czasu jest bardzo wygodna, pozwala określić czasowe trendy i się do nich odnosić.

Czym właściwe Web 2.0 się charakteryzowało? Otóż jest tego całkiem sporo, podzielone w kilku aspektach (techniczne, społecznościowe i to co najbardziej naoczne: wizualne). Do technicznych należy zaliczyć cały czas popularne RSSy czy wykorzystanie technologii Ajax. Najciekawsze jednak kryją się w społecznościowych. W końcu to prawdziwy renesans dla serwisów takich jak np. Facebook, potężna integracja stron internetowych z API społecznościówek, możliwości udostępniania, lajkowania wpisów. Dorzucając do tego kwestie związane z designem, takie jak uproszczenie grafik, rezygnacja z wszechobecnego cieniowania i innych graficznych wodotrysków - otrzymujemy naprawdę sporą rewolucję - określoną właśnie jako Web 2.0.

Minęło już parę ładnych lat, technologia i trendy idą do przodu, patrząc na to wszystko zastanawiam się, czy oby czasem nie można wysunąć tezy, że Web 3.0 nie nadejdzie - bo już tu jest. W końcu od czasu deklaracji Web 2.0 w trendach zmieniło się naprawdę wiele. Mamy aktualnie HTML5 i CSS3, które są dla mnie niepodważalnym argumentem na to, że rewolucja dzieje się na naszych oczach. Możliwości ich zastosowania są ogromne, niemniej dopiero teraz stają się one umiejętnie wykorzystywane. Jeśli do całości dorzucimy trendy takie jak flat design, przerośnięte czcionki, ogromne zdjęcia które stają się standardem w aktualnym webdesignie, to lista zaczyna się robić całkiem obszerna. To jednak nie wszystko, przecież nie do pomyślenia było jeszcze X lat temu, by mieć pełnoprawną aplikację w przeglądarce. A teraz? Mamy od odtwarzaczy muzycznych, poprzez narzędzia serwowane przez administracje publiczną (zakładanie firmy przez internet - CEIDG - które sam testowałem), ePUAP kończąc na edytorach tekstu online takich jak Google Dokumenty. Przykładów jest wiele, można je mnożyć, zaś najistotniejsze jest to, że rewolucja dzieje się systematycznie i nieprzerwanie.

Całość długiej listy uzupełniają urządzenia mobilne. W końcu nie pozostają one bez znaczenia przy aktualnym projektowaniu stron internetowych. Codziennością stało się także projektowanie responsywne, które pozwala wyświetlić stronę WWW w sposób wygodny dla użytkownika, niezależnie od urządzenia na których serwis jest wyświetlony.

Czy to jednak wystarczy na określenie, że mamy erę Web 3.0? Wydaje mi się, że to kwestia tylko i wyłącznie nazewnictwa, trendy się zmieniają, tok myślenia i narzędzia również. Jesteśmy świadkami tego procesu i myślę, że jest on bardzo różny od tego co było jeszcze 10 lat temu. Czy jest to jednak Web 3.0? Nie wiem, najważniejsze jest jednak to, że idziemy cały czas do przodu, a to jest tylko tymczasowy slogan, który w zasadzie niewiele zmienia. Niemniej gdyby oficjalnie o nim powiedziano, nie zgłaszałbym żadnych sprzeciwów.