"Wasteland 3" - no i jak tu nie zagrać w taką grę?

Opublikowano 9.09.2020 20:49 Aktualizacja: 1.11.2020 10:24 -


Ten tekst będzie mocno skrzywiony przez moją miłość do gier z serii "Fallout". Pierwsze dwie części po prostu mnie pochłonęły, później było trochę gorzej. Jednak gdzieś pomiędzy przechodzeniem z 2D do 3D trafiłem na grę "Wasteland 2". Miała swoje plusy, sporo minusów, ale jednak dałem się porwać historii Strażników z Arizony. Jeśli ktoś chce spróbować swoich sił, to uważam, że dalej warto poświęć trochę czasu na przegryzienie się przez tę produkcję. A potem warto odpalić kolejną cześć. "Wasteland 3" miało swoją premierę 28 sierpnia 2020 roku i jest dostępne w ramach Xbox Game Pass for PC.

To jak nie spróbować? Tym bardziej że prezentacje skutego mrozem Kolorado bardzo mi się podobały. Czekałem na ten tytuł. Głównie ze względu na moje przywiązanie do tego typu produkcji. "Wasteland 3" oferuje mi wszystko to, co lubię. Interesujący, postapokaliptyczny świat, turową walkę, masę statystyk, które mogę rozwijać i specyficzny klimat. Takie połączenie mrocznego dramatu z szarą codziennością, okazjonalnie przetykane komedią.

Scenariusz "Wasteland 3" nie jest zły. Ma swoje momenty, szczególnie nieźle wypadły zadania poboczne. Na przykład opowieść o szalonym naukowcu, który klonował sam siebie w wynajmowanym mieszkaniu. Jest to krótka, ale wciągająca wyprawa. Właśnie takie drobiazgi sprawiają, że spędzam czas w "Wasteland 3".

Myślę, że moje zainteresowanie tym tytułem podnosi także wpływ umiejętności na interakcje ze światem. Od perswazji, przez otwieranie zamków, na hakowaniu robotów i komputerów skończywszy. Walka to tylko jeden z elementów rozgrywki, dużo dzieje się także w różnych interakcjach z NPCami i przedmiotami. To sprawiło, że zacząłem tworzyć zróżnicowaną drużynę. Nie prowadzę grupy osiłków przebijających się przez kolejne problemy niczym rozpędzony kafar. Nie, zdecydowałem się na zbudowanie zespołu, w którym każdy dysponuje odmiennym zestawem umiejętności. Dzięki czemu udaje mi się dotrzeć do różnych zamkniętych przestrzeni i mogę zdobyć różne dodatkowe informacje wpływające na moje postrzegania świata "Wasteland 3".

Wydawać by się mogło, że jest to gra bez problemów, że jestem zachwycony i doskonale się bawię. Niestety, ten tytuł ma trochę problemów. Są one na bieżąco rozwiązywane przez twórców, jednak muszę przyznać, że potrafią one zepsuć zabawę.

Moją rozgrywkę w "Wasteland 3" naznaczyło kilka błędów. Kilka razy wpadłem na zapętlony ekran ładowania. Innym razem moja drużyna stwierdziła, że może strzelać przez ściany. W trybie warty później nie udało mi się odtworzyć tego błędu, tak chciałem go wykorzystać do swoich celów.

Zobacz także: Gry na 2 osoby, w co zagrać razem?

Po prostu "Wasteland 3" szybko uczy korzystania z autozpisu, nie tylko w przypadku, gdy chce się sprawić jedną z możliwości fabularnych. Tych potknięć jest więcej, zdarzają się takie, po których chce się rzucić grę w kąt, usunąć ją z dysku i zapomnieć o niej.

Mnie się nie zdarzyły, ale wiem, że inni gracze mieli bardziej poważne problemy niż zawieszony ekran ładowania. Na szczęście regularnie wydawane są łatki, które usuwają różnego rodzaju błędy.

Uważam, że "Wasteland 3" to dobra przygoda. Nie tylko dla fanów postapokaliptycznych klimatów, ale także dla osób ceniący sobie niezłe scenariusze. Gra oferuje sporo dylematów i zmusza do mierzenia się z konsekwencjami, często trudnych, wyborów.

Wieści z Rozładowani.pl