Europa otwiera się na przyjezdnych

W ostatnich dniach co chwilę można było natknąć się na komunikaty z kolejnych państw Unii Europejskich o otwieraniu granic dla państw, w których epidemia została względnie opanowana. W związku z tym, że każdy kraj samodzielnie podejmował decyzję o powrocie do normalnego ruchu na granicach, wielu członków Unii w ramach ostrożności wykluczyło niektóre regiony. Przykładowo, przez jakiś czas, choć granica polsko-czeska była już „otwarta”, osoby mieszkające na Śląsku, gdzie zachorowania były częstsze, wciąż borykały się z ograniczeniami w wyjazdach do południowego sąsiada. Do zdecydowanej większości państw strefy euro wszyscy Polacy mogą jednak bez problemu wjeżdżać już od połowy czerwca.

Nie wszystko wróciło do normy

Tak naprawdę trudno na razie mówić o całkowitym powrocie do rzeczywistości sprzed koronawirusa. Choć wakacje w Europie są już możliwe, nie sposób przewidzieć, jak branża turystyczna będzie się zmieniać w najbliższych miesiącach i czy warto kupować na wojaże walutę euro, zamiast zostać przy złotych. Jeszcze do niedawna często mówiło się o np. „paszportach zdrowia” mających potwierdzać, że turysta nie jest zakażony. Dziś wszelkie tego typu pomysły wywołują kręcenie nosem, bo w społeczeństwie panuje spore rozprężenie. Przykładowo w Polsce rzeczywistość wydaje się wracać do normy i coraz więcej osób ostentacyjnie pokazuje, że koronawirusa się już nie boi. Czy słusznie? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ale tym, którzy zamierzają skorzystać z otwartych granic, warto zwrócić uwagę na ważną kwestię. 

Wakacje po koronawirusie

Przede wszystkim warto zachować bezpieczeństwo i nie dotyczy to tylko zdrowia, ale i finansów. W związku z tym, że nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć, czy w połowie sierpnia kraj, w którym chcemy wypocząć (lub nasz) nie zarządzi kolejnego lockdownu, TRZEBA mieć zapas euro. Tak naprawdę, zapas gotówki trzeba mieć zawsze, ale w czasach niepewności taka wakacyjna poduszka finansowa może nam uratować skórę – ci, którzy byli zmuszeni zapłacić w euro za „ewakuację” do ojczyzny w kwietniu albo co gorsza zachorowali za granicą, mogą to potwierdzić. Walutę można wymienić na szczęście w każdej chwili przez internet, na przykład na stronie https://www.walutomat.pl/kursy-walut/eur-pln/, gdzie kurs euro nie jest obciążony tak wysokim spreadem jak w kantorach stacjonarnych. Walutomat.pl pozwala też na szybkie i tanie przelewy zagraniczne, co może się przydać tym, którzy przed wyjazdem nie zadbają o pełne konto i będą potrzebowali wsparcia od swoich bliskich. Serwis ten wyróżnia fakt, że oprócz Europy i najpopularniejszych krajów, do których wyjeżdżamy, oferuje również przelewy do Chin, Australii czy Kanady, co nie jest zbyt częste.  

Podsumowując, jeśli pokusa wyjazdu za granicę jest zbyt silna, by jej się opierać, można ją spełnić. Warto jednak zastosować zasadę ograniczonego zaufania i po prostu zapewnić sobie spokój ducha, poprzez przygotowanie się nawet na najgorszy scenariusz.


Artykuł sponsorowany, dostarczony przez partnera.


Posłuchaj nas!