No bo jak inaczej opisać sprzęt, który w niedelikatny sposób mówi: skup się i daj z siebie więcej! Wahooliganie to potoczne określenie użytkowników sprzętu firmy Wahoo. Nie bez powodu osoby, które kupiły trenażery lub komputery jet firmy mają w sobie pierwiastek chuligana, anarchisty, a rebelia to styl ich życia i manifest własnych przekonań. Pewnie dlatego nie potrzebują wodotrysków i modnych technologii, które nie przybliżą im celu. Wahoo nie jest dla wszystkich z tego samego powodu, dla którego nie wszyscy zwyciężają. To suma koncentracji, siły i uporu, to też ciernista droga, która nie jest łatwa i przyjemna, ale pokonujemy ją z myślą o nagrodzie.

Chociaż opis może się wydawać nazbyt „reklamowy”, a moja opinia poparta profitem od dystrybutora to gwarantuje, że tak nie jest. Dwa komputery rowerowe, z których korzystam ja i moja żona, kupiłem za własne pieniądze. Zegarek pochodzi od zaprzyjaźnionego dystrybutora, z którym łączy nas miłość to świata rowerów i sportu. To szczera opowieść, jednak bez happy endu. Dlaczego? Przeczytaj tę opowieść a się dowiesz!

Zanim coś osiągniesz, musisz czegoś od siebie oczekiwać.

Michael Jordan

O zegarku Wahoo ELEMENT RIVAL pisałem już przy okazji jego zapowiedzi. Napisałem też artykuł, który opisywał pierwsze wrażenie, jakie na mnie wywarł. Mimo wszystko należy się Wam pewne wyjaśnienie czym jest zegarek Wahoo, a czym nie chciał być. Czego oczekiwało od tego sprzętu Wahoo? Już tłumaczę.

Pokazany w styczniu smartzegarek przeznaczony jest dla osób, które uprawiają różne dyscypliny, ale specjalizują się w triatlonie i jeździe na rowerze. Wynika to głównie z kilku funkcji, które stawiają ten model znacznie wyżej niż konkurencję. To między innymi funkcja automatycznych przełączeń między czasami T1 i T2 w triatlonie. To też funkcja dzielenia informacji między zegarkiem a komputerami rowerowymi. Nie da się przecenić również prostota i czytelności interfejsu, który realizowana jest przez autorskie rozwiązanie Perfect View Zoom™. To coś, co jest cechą wielu urządzeń od Wahoo, jeśli nie znasz tego rozwiązania, to trzeba Ci wiedzieć, że dzięki dwóm przyciskom przybliżasz i oddalasz ekran, dostając więcej lub mniej informacji o danych z treningu. Dzięki tej funkcji sprecyzujesz i ustawisz dokładnie te dane, których oczekujesz. Korzystam z tego na moim rowerowym Wahoo ELEMNT BOLT – nie potrafię bez tego już żyć.

Wahoo ELEMNT RIVAL

Wahoo ELEMNT RIVAL nie udaje za to, że zna każdą dyscyplinę sportu i każdą aktywność fizyczną. Na moim prywatnym smartwatchu widnieją przedziwne aktywności, które mogą być śledzone. Wędkarstwo, gry konsolowe, fitness, żeglowanie, rollowanie po treningu czy łowiectwo. Domyślam się, że kwestią czasu będą kolejne pokroju: drużynowej żonglerki hantlami na lodzie lub stretchingu przedporodowego w parach. Jeśli wydaje Ci się, że takie kategorie mogą Ci w czymś pomóc, to masz rację, wydaje Ci się! Wahoo nie oszalało – dysponuje poważnymi dyscyplinami. Zegarek nie pozwala instalować dodatkowych aplikacji, nie paruje się ze słuchawkami i nie odtwarza muzyki, nie można z niego dzwonić, ani otworzyć samochodu. Nie ma też tarcz z myszką Mickey. Nie będzie przypominał o wzięciu tabletek, nie zrobi EKG i nie stwierdzi, że za długo już siedzisz na tyłku i masz się ruszyć. Ogólnie nie zrobi i nie zaproponuje nic, czego nie robiłbyś na treningu lub zawodach.

Ludzie mogą wątpić w to co mówisz, ale uwierzą w to co robisz.

Lewis Cass

Słowa tego sławnego amerykańskiego polityka są oczywiste i ponadczasowe. Wahoo stworzyło produkt, który niesie pewną wizję i jest ona tożsama z powyższym. Problemem może być to czy jesteśmy w stanie w nią uwierzyć. Smartzegarek za około 1700 zł, który nie ma zbyt wielu funkcji, nie pozwala instalować dodatkowych aplikacji, nie ma bajecznie kolorowego wyświetlacza, nie jest też zrobiony z tytanu lub rogu jednorożca i nie budzi zazdrości w kolegach a w koleżankach pożądania. Dodatkowo stworzony jest przez firmę, która dla większości ludzi na ulicy nie znaczy nic, albo prawie wcale.

Jeśli jednak masz go przed sobą, jesteś w stanie uwierzyć w to co deklaruje firma. To świetnie wykonany sprzęt dla zawodowców. Swoją uwagę zwraca klasyczną obudową wykonana z trwałego materiału. Sama koperta jest lekka i nie będzie ciążyć na ręce podczas wielogodzinnego biegu. Dodatkowo zegarek jest wodoodporny do 5 atmosfer (czyli średnio 50 metrów głębokości). Konkurencyjny sprzęt chwali się normami według standardu IP, a przecież wiemy, że w tym wypadku nie mają one odniesienia do profesjonalnego wykorzystywania. Wahoo, nie udaje wodoodporności, używa standardów znanych z klasycznych czasomierzy.

Wahoo ELEMNT RIVAL

Forma zegarka nie tylko wodoszczelnością przypomina tradycyjne czasomierze. Oprócz tego również przyciski są tu solidne i dobrze wyczuwalne. Nie ma tu mowy o przypadkowych klikach, nie ma też możliwości, by w taki przycisk nie trafić, nawet podczas wyczerpujących aktywności. Układ menu oraz interface jest przemyślany, nawiązuje też do innych produktów firmy i czerpie z nich najlepsze rozwiązania. Sam wyświetlacz, chociaż jest kolorowy i dodatkowo podświetlany przyciskiem, to wyświetlane są na nim tylko 64 barwy. Jest za to naprawdę czytelny w słońcu (potrafi reagować na natężenie padającego światła) i nie wpływa na nadmierne zużycie baterii. Bateria trzyma niesamowicie długo – producent obiecuje pełny dzień w trybie GPS oraz do 14 dni w trybie smartzegarka. Czasy te są jak najbardziej akuratne. Czujniki, które znalazły się w zegarku to wysokościomierz, akcelerometr, GPS (ze wsparciem GLONASS), czujnik natężenia światła oraz Bluetooth i ANT+.

Wahoo ELEMNT RIVAL

RIVAL dopełnia funkcjonalnością inne sprzęty od Wahoo, jak trenażery i komputery rowerowe. Potrafi się z nimi łączyć i przyjmować od nich dane treningowe. Obsługuje też podstawowe powiadomienia z wiadomościami, mailami oraz o połączeniu telefonicznym. Synchronizuje się z najpopularniejszymi serwisami treningowymi jak Strava i TrainingPeaks. Mocną stroną jest też aplikacja towarzysząca, zbiera ona wszystkie nasze urządzenia firmy Wahoo i daje dostęp do dodatkowych funkcjonalności. Na zrzutach zobaczycie, że można nie tylko skonfigurować tu opcje podświetlania czy tego, na którym nadgarstku nosimy zegarek, ale również wpływać na dostępne profile aktywności czy parować zegarek z dodatkowymi czujnikami.

Tak naprawdę złote medale nie są zrobione ze złota. Są zrobione z potu, determinacji i rzadko spotykanego stopu zwanego jajami.

Dan Gable

Testowałem sporo sprzętu. Prywatnie jestem właścicielem Apple Watch 6. Mogę z czystym sercem powiedzieć, że piękny ekran i niesamowite aplikacje nie przybliżają do celu lepiej niż utylitarny Wahoo ELEMNT RIVAL. Dlaczego?

Bo złote medale nie są ze złota, jak mawiał legendarny, amerykański zapaśnik. Tak samo dobry smartzegarek dedykowany uskutecznianiu treningów nie wygląda jak Apple Watch. Wygląda jak Wahoo! Ma fizyczne, dobrze wyczuwalne klawisze. Podświetlany ekran, który jest przede wszystkim czytelny. Obsługuje zewnętrzne sensory i wspiera inne moduły jak trenażery czy komputery rowerowe. Wahoo ELEMNT RIVAL ma też kilka unikalnych cech jak automatyczny tranzyt dla stref T1 i T2 w triatlonie czy prawdziwą wodoodporność do 5 atmosfer. 

Jestem zwolennikiem magnetycznych ładowarek w przypadku smartwatchy. W przypadku poważnego sprzętu wolę jednak ładowarkę na klik, czyli taką, jaką ma RIVAL. Mogę go wrzucić do torby, podłączonego do powerbanka i być pewnym, że nadal się ładuje. Na plus oceniam też baterię, zegarek pracuje na tyle długo, że można niemal zapomnieć o ładowarce.  Bransoleta tego Wahoo nie jest ani mediolańska, ani NATO, nie jest też PRIDE i nie ma 12 rozmiarów jak Solo Band w Apple. Jest jedna, sylikonowa z tradycyjnym zapięciem i w jednym słusznym, antracytowym kolorze. Jest za to wygodna, solidna i rewelacyjnie trzyma zegarek na ręce – czy to na lądzie, czy też w wodzie.

Wahoo ELEMNT RIVAL

To się nie skończy, dopóki się nie skończy.

Yogi Berra

Pewnie znasz bajkowego Misia Jogi. A wiesz, że jego imię to cześć dla legendy baseballu Yogi Berra? Ten gość to legenda, nie tylko ze względu na osiągnięcia sportowe (a tych było naprawdę wiele). Był również świetnym, lubianym facetem, który zasłynął z jogizmów, czyli własnych i niepowtarzalnych cytatów. Niektóre były podniosłe lub romantyczne inne nazbyt oczywiste, ale wszystkie były prawdziwe jak Yoda w Star Wars.

W kółko deja vu. Nikt nie przychodzi, bo jest za tłoczno. Jeśli nie wiesz, dokąd zmierzasz, dojdziesz gdzie indziej. To się nie skończy, dopóki się nie skończy – to wszystko to jogizmy dobrze określające Wahoo. Ta firma wciąż pokazuje ciekawe produkty, które są nowe na rynku. Zarabia pieniądze, bo robi rzeczy, o których inni zapominają. Co więcej, kupno Wahoo to nigdy nie jest koniec – ciągle przychodzą aktualizacje, które przynoszą coś nowego. Upór firmy w dążeniu do doskonałości, zrozumienie potrzeb klientów i pomoc w skoncentrowaniu się na prawdziwym celu to to, co pokochałem w tej firmie.

Perfect Game - Yogi Berra w objęciach Don Larsen
Perfect Game – Yogi Berra w objęciach Don Larsen

Wahoo rozegrało kolejny perfekcyjny mecz, tworząc prawdziwy zegarek dla sportowców, który nie oddaje pola rywalom. ELEMNT RIVAL nie poddaje się presji i nie kopiuje rozwiązań konkurencji, nie dodaje do zegarka miliona niepotrzebnych funkcji, ale rozwija te dobre i tworzy nowe.

Więcej informacji o Wahoo ELEMNT RIVAL dostępnych jest na oficjalnej stronie producenta.


Posłuchaj nas!