W podróży od ponad 200 dni - wywiad z The BB Wanders | DailyWeb.pl




W podróży od ponad 200 dni - wywiad z The BB Wanders

Opublikowano 29.07.2018 21:00 -

Podróż dookoła świata. Przynajmniej przez jego sporą część. Kto z nas o takiej nie marzył? Wiele lat temu pracując w pizzerii w Bielsku-Białej poznałem Marcina. Poszliśmy swoimi drogami a teraz robię z nim wywiad. Wybrał się ze swoją partnerką w podróż po naszym pięknym globie. 

Obserwuję ich poczynania na instagramie i stwierdziłem, że odezwę się do niego. Zadam kilka pytań, powstanie wywiad. Ważne dla mnie było, aby uzyskać odpowiedzi na pytania, które mogą być interesujące dla każdego gadżeciarza. Oczywiście też nie omieszkałem zapytać o podróż.

Dziś zapraszam Was do wywiadu z B-B Wanders, czyli parą, która ponad 8 miesięcy temu wyruszyła w podróż. Artykuł okraszony jest sporą ilością zdjęć od moich dzisiejszych gości.

Łukasz: Cześć.

B-B Wanders: Siema!

Ł: Czy moglibyście się przedstawić czytelnikom DailyWeb?

B-B Wanders: Z tej strony Monika i Marcin. Jesteśmy parą pochodzącą z pięknego miasta Bielska-Białej. Kilka lat temu przenieśliśmy się do Krakowa, gdzie studiowaliśmy, a następnie pracowaliśmy w swoich branżach. Pasjonują nas oczywiście podróże, ale oprócz tego uwielbiamy wszelką aktywność fizyczną. Połączyło nas zamiłowanie do siatkówki, ale ponadto jeździmy na snowboardzie i próbujemy wielu innych dyscyplin jak wakeboard, tenis, czy surfing. Od jakiegoś czasu interesują nas również tematy związane z fotografią, a przede wszystkim z wideo. To w wielkim skrócie my.

Ł: Od ponad 200 dni właściwie jesteście w podróży, czy moglibyście przybliżyć kilka informacji na temat Waszej wyprawy? Dlaczego, dokąd, co za wami, kiedy powrót?

B-B Wanders: Zacznijmy od dlaczego. Jak wcześniej wspominaliśmy, kochamy podróże. W czasie studiów zwiedziliśmy spory kawałek Europy. Udało nam się również samodzielnie zorganizować pięciotygodniowy wypad do Stanów Zjednoczonych. Dłuższy wyjazd przypadł nam do gustu i zrodził marzenie o wielomiesięcznej wyprawie w nieznane. Na początku wydawało nam się to nierealne pod względem logistycznym, zawodowym, a przede wszystkim finansowym. Zaczęliśmy jednak analizować wszystkie za i przeciw, oszacowaliśmy potencjalne koszty wyprawy i finalnie wdrożyliśmy plan oszczędnościowy na kolejne kilkanaście miesięcy, wierząc, że za około dwa lata będziemy mieli wystarczającą ilość pieniędzy, by móc ruszyć w drogę. Jak widać, plan zadziałał perfekcyjnie, ponieważ 23 listopada 2017 roku rozpoczęliśmy podróż dookoła świata, która nadal trwa.

Dokąd? Każdy, kto kiedykolwiek organizował wakacje na własną rękę wie, że niezwykle ciężkie jest zaplanowanie każdego dnia urlopu, a co dopiero rocznych wakacji. My mieliśmy dwa cele, które determinowały naszą trasę. Po pierwsze chcieliśmy okrążyć ziemię, a po drugie, chcieliśmy zmieścić się w budżecie. Postanowiliśmy więc podążać w kierunku wschodnim. Tutaj płynnie przejdziemy do pytania, co za nami. Z chęcią opowiedzielibyśmy nieco więcej o każdym odwiedzonym kraju, ale nie będziemy tutaj zanudzać czytelników. Zaczęliśmy od Zjednoczonych Emiratów Arabskich, podążając dalej do Indii, Nepalu, Malezji, Tajlandii, Laosu, Kambodży, Wietnamu, Filipin, Singapuru i Indonezji. Następnie odwiedziliśmy Australię i Nową Zelandię, skąd przedostaliśmy się ekstremalnie długim lotem do Kanady. Potem była Kostaryka, Salwador, Honduras, Gwatemala, Belize i Meksyk. Ostatnim celem podróży będą Stany Zjednoczone i końcem sierpnia, praktycznie po dokładnie dziewięciu miesiącach będziemy wracać do domu.

Ł: Nie wiem czy mogę zapytać, jakiego rzędu są koszta takiej podróży organizowanej samemu?

B-B Wanders: O takiej długiej podróży marzyliśmy już od kilku lat, ale od momentu, gdy zapadła decyzja, że wyjeżdżamy, do chwili, gdy faktycznie wsiedliśmy do pierwszego samolotu, minęły prawie dwa lata. Przez te kilkadziesiąt miesięcy pracowaliśmy na etacie, odkładając regularnie ponad połowę naszego miesięcznego wynagrodzenia. Nie jeździliśmy na wakacje, przemieszczaliśmy się komunikacją miejską, oszczędzaliśmy na wiele różnych sposobów. Nasza podróż jeszcze się nie skończyła, więc nie jesteśmy w stanie podać całkowitej kwoty. Jednakże od pierwszego dnia wyprawy szczegółowo spisujemy wszystkie wydatki i po powrocie do Polski podzielimy się dokładną analizą finansową, ponieważ nie mamy nic do ukrycia. Także odrobina cierpliwości i wjadą cyferki.

Ł: Wrzucacie sporo postów na social media, jaki sprzęt ze sobą zabraliście? Laptop, kamera, smartfon, co jeszcze?

B-B Wanders: Staramy się regularnie robić update z naszej wyprawy, ale nie poświęcamy jednak na social media aż tak dużo czasu, jak inni podróżnicy. Przyczyna jest prosta. Chcemy cieszyć się miejscem, w którym obecnie przebywamy, a nie patrzeć w ekran telefonu, czy komputera. Sama logistyka podróżnicza sprawia, że sporo czasu spędzamy w Internecie. Jeśli chodzi o sprzęt, to jest to ciężki temat. I to dosłownie, ponieważ podręczny plecak z gadżetami waży 9 kilogramów. Zawiera on:

  • Laptop Lenovo Yoga 720
  • Kamera Sony RX100 Mark III
  • Dron Mavic Pro
  • GoPro Hero 3 Silver
  • Motorola Moto X Play
  • Huawei P9 lite
  • Dysk zewnętrzny 1TB
  • Tablet Nexus 7
  • Powerbank TP-Link 10000 mAh
  • Masa kabli, przejściówek, ładowarek

Ł: Czy sprzęt nadal żyje? Jakie kłopoty napotkaliście?

B-B Wanders: Nie ma co ukrywać. Nasz sprzęt mocno dostaje w kość, w szczególności kamera, która jest codziennie eksploatowana. Jak wiadomo, urządzenia nie lubią ekstremalnych warunków pogodowych, a my nagrywaliśmy na gorących pustyniach, w mroźnych górach, wilgotnych lasach itd. Kamera ma więc kilka uszczerbków, ale myślimy, że wytrzyma z nami do końca. GoPro również poobijane. Złamaliśmy sticka, a wodoszczelna obudowa już nie jest taka szczelna. Na szczęście komputer oraz dron, czyli nasze najdroższe zabawki, mają się bardzo dobrze.

Ł: Czy musieliście coś dokupić? Czy było łatwo?

B-B Wanders: Nie musieliśmy dokupywać, czy serwisować żadnego sprzętu. Jeśli chodzi o akcesoria np. do GoPro, to były one łatwo dostępne, w szczególności w popularnych miejscowościach nadmorskich. Większość jednak z tych miejsc oferowała nieoryginalne akcesoria, więc ich jakość mogła budzić wątpliwości.

Ł: Jak wygląda Wasza komunikacja ze światem?

B-B Wanders: Mamy szczęście, że podróżujemy w XXI wieku, ponieważ obecna technologia sprawia, że pomimo dużej odległości od domu, jesteśmy w stanie bez problemu komunikować się ze światem. Praktycznie w każdym kraju można zakupić lokalną kartę SIM z pakietem internetowym, choć z naszej obserwacji wynika, że jeśli porównamy zagranicznych operatorów, w Polsce telekomy oferują naprawdę wysoką jakość usług, w relatywnie niskiej cenie. Warto podkreślić jednak, że WiFi znajdziemy dziś w każdym hostelu, czy kawiarni, nawet w Kambodży, więc w Azji, czy Ameryce Środkowej nie kupowaliśmy dodatkowych pakietów.

Głównym środkiem komunikacji z rodziną, znajomymi, czy hostelami był dla nas Messenger. Jakość zarówno połączeń audio, jak i wideo była zdumiewająco dobra nawet przy słabej jakości łącza, choć oczywiście zdarzały się wyjątki. Na przykład na całych Filipinach Internet był tak słaby, że nawet skrzynka nie chciała się załadować. W wielu krajach dużą popularnością cieszy się WhatsUp, którego my jednak nie używamy.

Niestety nie zawsze łączność przez serwisy internetowe jest możliwa. Czasami trzeba po prostu wykonać telefon. W takich okolicznościach w naszym przypadku sprawdziło się konto Skype, które doładowaliśmy za 5$ i po wykonaniu kilkunastu połączeń do ubezpieczyciela, wypożyczalni samochodów, czy rodziny, w dalszym ciągu zostało ponad 2$ na koncie. Piękna sprawa. Oczywiście są to połączenia VoIP, więc w celu wykonania telefonu konieczny jest dostęp do sieci.

Ł: Czyli tak naprawdę można zaryzykować stwierdzenie, że da się to ogarnąć za darmo (nie licząc kilku dolarów na skype)?

B-B Wanders: Można zaryzykować, chociaż musimy tutaj zaznaczyć, że to też zależy od stylu podróżowania. W Australii, czy Nowej Zelandii nie mieliśmy dostępu do WiFi, ponieważ spaliśmy w wypożyczonym kamperze. To były jedyne kraje, w których zakupiliśmy karty SIM, dlatego że potrzebowaliśmy Internetu do nawigacji, szukania bezpłatnych kempingów, czy informacji na temat zwiedzania. Tutaj już koszt był znaczny, ponieważ w przeliczeniu zapłaciliśmy po 80 złotych za 9GB w Australii i 2GB w Nowej Zelandii. A i tak w większości miejsc, w których byliśmy, nie było zasięgu.

Ł: Kiedy kanał na YouTube? To, co widać w social media, aż prosi się o więcej.

B-B Wanders: Po powrocie z wyprawy do Stanów Zjednoczonych zgodnie stwierdziliśmy, że zdjęcia są piękne, ale przekazują jedynie okrojony aspekt wizualny odwiedzonego miejsca. Od tamtej pory skupiamy się bardziej na relacjach wideo z naszych podróży, które przekazują nie tylko obraz, ale również dźwięk i emocje. Przed wyprawą dużo oglądaliśmy kanałów podróżniczych, które były dla nas niezwykłą inspiracją. Postanowiliśmy więc nauczyć się podstaw filmowania i edycji, kupiliśmy kamerę oraz drona i ruszyliśmy w drogę. Do tej pory zgromadziliśmy prawie terabajt materiału, także czeka nas dużo pracy po powrocie. Kanał już wisi z jednym filmikiem, jednakże jak wiadomo, platforma pana Zuckenberga nie lubi konkurencyjnych treści, więc na chwilę obecną nasz profil na FB zawiera wszystkie nasze produkcje, a YT świeci pustką. Przeprowadzkę i rozwój planujemy na jesień, a aktualnie zastanawiamy się nad formą produkcji. Poprzez filmy będziemy chcieli zainspirować innych do zwiedzania świata, ale będzie to również dla nas genialna pamiątka na przyszłość z tych wszystkich miejsc, które zobaczyliśmy.

Ł: Jakie aplikacje na telefon i/lub serwisy okazały się dla was najbardziej przydatne? Dlaczego?

B-B Wanders: Nieraz myślimy o tym, jak ludzie podróżowali 20-30 lat temu. To musiała być wielka, spontaniczna przygoda. Dziś to smartfon jest najlepszym przyjacielem podróżnika, ponieważ wszystkie serwisy i aplikacje sprawiają, że podróżowanie jest dużo prostsze. Poniżej wymieniamy według kategorii aplikacje, które najczęściej używaliśmy podczas naszej wyprawy.

Organizacja
Do podróży przygotowywaliśmy się prawie dwa lata. W celu uporządkowania pracy postawiliśmy na Trello, czyli kanbanową tablicę często używaną do zarządzania projektami. Dodatkowo przed i w trakcie podróży korzystaliśmy z Google Drive, na którym trzymaliśmy przewodniki, mapki, ale również skany dokumentów, biletów, szczepień itd.

Noclegi
Podstawowym narzędziem do wyszukiwania noclegów był Booking.com. W Azji i Ameryce Środkowej popularny jest także serwis Agoda. Bardzo często korzystaliśmy również z Airbnb, które obecnie jest dostępne praktycznie we wszystkich krajach świata. Plusem korzystania z tego portalu jest bezgotówkowa płatność kartą, jednak cena noclegu jest podwyższona o opłatę manipulacyjną Airbnb. Ponadto portal Couchsurfing nie jest nam obcy. Udało nam się skorzystać z bezpłatnej kanapy w Singapurze. Dla osób, które mają więcej czasu wolnego, polecamy Workaway, gdzie można znaleźć darmowy nocleg z wyżywieniem w zamian za kilka godzin pracy dziennie np. na farmie, czy w hostelu. W Australii, Nowej Zelandii i w Kanadzie wypożyczyliśmy auto, więc spaliśmy na kempingach. Tutaj króluje WikiCamps oraz CamperMate. Dzięki tym aplikacjom zaoszczędziliśmy kilkaset dolarów, płacąc za nocleg może 5 razy.

Loty

Gdy szukamy lotu, zawsze najpierw sprawdzamy portal Kiwi.com, który fantastycznie sprawdza się w szukaniu kombinowanych lotów, ze względu na interaktywną mapkę. Wybrany lot sprawdzamy potem równocześnie na Google Flight, Momondo, Kayak, czy Skyscanner. Jeśli jest to lot bezpośredni, sprawdzamy również stronę przewoźnika. Podczas podróży zaliczyliśmy prawie 20 krótkich oraz długich lotów i szczerze powiedziawszy, nie możemy wyznaczyć najlepszej apki. Kupowaliśmy bilety na każdej z nich, ponieważ nie było reguły, że np. Momondo jest najtańsze.

Transport

Niestety, ale biali turyści są postrzegani jako chodzące bankomaty w krajach mniej rozwiniętych, a to zawsze próbują wykorzystać taksówkarze. Znajdując się w dużych miastach praktycznie zawsze korzystaliśmy z Uber lub Grab. Kochaliśmy te aplikacje za to, że cena była ustalana z góry, a płatność była bezgotówkowa. Oczywiście w wysoko rozwiniętych metropoliach jak Singapur, Kuala Lumpur, czy Vancouver korzystaliśmy z transportu publicznego.

Mapy

Ta kategoria chyba powinna być na samej górze, bo z map korzystaliśmy codziennie. Głównym wyborem jest oczywiście Google Maps, który umożliwia zapisywanie offline, jednakże dosyć małego obszaru. Polubiliśmy w podróży aplikację Maps.Me, która jest całkowicie offline. Bardzo szczegółowa, pokazuje ścieżki trekkingowe i szlaki, wyznacza trasy, a to wszystko za darmo i bez dostępu do Internetu.

Zdjęcia

Jak już wspominaliśmy, mamy całą masę materiału. Jedną kopię trzymamy na komputerze, drugą na dysku zewnętrznym, a trzecią w chmurze na Google Photos. Platforma umożliwia wgrywanie NIELIMITOWANEJ ilości zdjęć i filmów ZA DARMO. Jest jednak haczyk. Filmy są konwertowane do 1080p, a zdjęcia do 16 mpx. Idealna opcja na backup. Na PC mamy zainstalowany watcher, który automatycznie synchronizuje chmurę, gdy pojawią się nowe pliki na twardym dysku.
Do obróbki zdjęć z kolei używamy Snapseed oraz Adobe Lightroom.

Inne

XE Currency - perfekcyjna do przeliczania kilku kursów walut
Google Translator - nie wszyscy zawsze mówili po angielsku, a to, że głośniej mówiliśmy, nie sprawiało, że lepiej nas rozumieli. Tu zawsze pomagał translator, który ma opcję tłumaczenia napisów w real time, czy tryb konwersacji real time. W ograniczonej wersji działa również offline.
Opera VPN - używaliśmy w sytuacjach, gdy w otwartej lub hostelowej sieci trzeba było połączyć się z aplikacją bankową.
mBank - lub inna aplikacją bankowa, pozwalająca robić przelewy, blokować karty, komunikować się z placówką w Polsce.
Trabee Pocket - zapisujemy tutaj każdy, nawet najmniejszy wydatek w podróży. Dzięki temu dobrze radzimy sobie z organizacją budżetu.

Ł: To bardzo przydatna lista, sprawdzona w boju można by rzec. Wiedząc już, z czym to się je i co was czeka (mniej więcej) w podróży czy macie w głowie zostać na dłużej w domu? A może już macie zaplanowaną kolejną wyprawę?

B-B Wanders: Jesteśmy uzależnieni od podróży, a tacy właśnie ludzie planują kolejną wyprawę jeszcze przed skończeniem obecnej ;) A tak na poważnie, to długie podróże są niepowtarzalnym przeżyciem, ale są również bardzo wymagające pod względem psychicznym i fizycznym. Szczerze powiedziawszy brakuje nam trochę rutyny, świadomości posiadania własnego kąta, a przede wszystkim naszych bliskich i znajomych. Biorąc pod uwagę powyższe czynniki, narazie nie będziemy planować tak długich wojaży. Musimy też przyznać, że widzieliśmy dziesiątki zagranicznych miejsc i zgodnie stwierdzamy, że Polskie krajobrazy są równie spektakularne, jak te egzotyczne. Żyjemy w bardzo pięknej, różnorodnej krainie, którą zamierzamy eksplorować nieco więcej po powrocie.

Ł: Po takiej wyprawie nasuwa się pytanie: Czy wiążecie z podróżowaniem waszą przyszłość, także tą zawodową?

B-B Wanders: Na chwilę obecną wracamy do pracy w zawodzie, ponieważ lubimy to, czym się zajmowaliśmy przed wyjazdem. Każdy chyba marzy o tym, aby dostawać przelewy za odbywanie podróży. Nie każdy jednak wie, że jest to trudna do zdobycia i ekstremalnie ciężka praca, ponieważ podróżnicy nie zarabiają za bujanie się na hamaku i wrzucanie selfie na Insta. Przez najbliższe lata będziemy dążyć do tego, żeby móc pracować zdalnie, co z pewnością pozwoli nam na połączenie naszej pracy w zawodzie i pasji do podróży. Jeśli jednak pojawiłaby się w przyszłości szansa na otrzymanie wynagrodzenia za pracę stricte związaną z podróżą, na pewno podjęlibyśmy takie wyzwanie.

Ł: Dzięki bardzo za poświęcony czas i życzymy wam z całą ekipą DailyWeb powodzenia w odwiedzaniu kolejnych miejsc.

B-B Wanders: Dziękujemy za zaproszenie i przesyłamy pozdrowienia dla reakcji i czytelników.

Fajne zdjęcia? Więcej ich zdjęć z podróży możecie znaleźć na Tookapic

Jeśli zainteresowała Was przygoda B-B Wanders czyli Moniki i Marcina - możecie śledzić ich poczynania w social media: Instagram Facebook oraz na YouTube