Jestem, a raczej byłem, sceptykiem co do jakości nauczania języka poprzez aplikację. Moja praca wiąże się z wieloma wyjazdami, dlatego na próżno mi szukać stacjonarnych szkół języka i pozostają jedynie drogie korepetycje. Problem z tym, że z korepetytorem również trzeba się umówić konkretnie na godzinę, a u mnie z tym ciężko. Pozostają zatem aplikacje, których przetestowałem już przynajmniej kilkanaście – od tych bezpłatnych do tych płatnych i to nie mało.

W każdej z nich było jednak coś, co mnie odrzucało po krótkim okresie. Albo sama aplikacja działała wolno i niepoprawnie, a to mowy nie było, albo źle mnie rozumiała, albo zwyczajnie mi nie pasowała. Z Babbel pracuję już ponad miesiąc i nie znalazłem na razie żadnych wad.

Aplikacja i jej koszt

Aplikację Babbel możemy ściągnąć poprzez Google Play albo AppStore. Po założeniu konta wybieramy jeden z 2 dostępnych języków (angielski albo niemiecki) i otrzymujemy 7 dni za darmo na przetestowanie aplikacji, czy to jest to czego szukamy. Sama aplikacja jest prosta i nie sposób się w niej pogubić. To samo tyczy się animacji i grafik – proste do bólu, ale przecież nie o to w tym chodzi, aby zamydlić oczy użytkownika ładną grafiką.

Nasz postęp wyświetlany jest w formie linii czasu z zaznaczonymi lekcjami, powtórkami i egzaminami. Co do samych powtórek, są one proponowane po dłuższej przerwie albo po większej partii materiału. My wybieramy czy podczas tej powtórki wolimy słuchać, pisać czy może mówić.

Koszt takiej nauki to nawet 19,99 zł za miesiąc po wykupieniu pakietu na rok. Nawet jeżeli podejdziemy do tematu sceptycznym okiem, że taka nauka jest mniej wydajna, to i tak koszt rekompensuje taką stratę. Ja na razie nie czuję, aby nauka była mniej efektywna. Ba, jest o wiele bardziej wydajna, jeżeli zestawimy ją z brakiem nauki, jeżeli na taką nie masz możliwości, prawda?

Pisanie, mówienie, słuchanie i gramatyka

Muszę powiedzieć, że podział zadań pomiędzy pisaniem, mówieniem i słuchaniem jest w punkt, nie czuję, aby czegoś było za dużo albo za mało. Początkowo pisanie wydawało mi się banalne, bo zawsze miałem całe wyrazy albo sylaby, w egzaminie jednak poziom został podniesiony do swobodnego wpisywania.

Generalnie stopniowanie trudności jest sprytnie zaplanowane tak, że nie czujemy kiedy z klikania w nowe słowo w całości, przechodzimy do jego wpisywania z pełnej klawiatury. Dzieje się to gdzieś pomiędzy powtórką, egzaminem i trenowaniem mowy.

Jak już o mowie mowa. Jest to jedyna aplikacja, która nie irytuje mnie podczas analizowania mojej wymowy. Z jednej strony dopuszcza pewne odstępstwa, z drugiej nie pozwala zaakceptować czegokolwiek, czego nie powiemy. Ma się wrażenie, że faktycznie coś jest analizowane.

Gramatyka jest równie przemyślana jak stopniowanie trudności. Początkowo uczymy się nowych zdań oraz słówek jedynie zauważając pewne zbieżności, ale nie do końca rozumiejąc, po co Ci one. W następnej lekcji jest 1 lub 2 strony gramatyki i wytłumaczenia czemu i jak coś czytamy, po czym powtarzamy poprzednią lekcję, już z pełną świadomością czemu należy to wymawiać w taki, czy inny sposób.

Tematyka

Jakaż była moja ulga, gdy lekcja nie zaczęła się od „Ala ma kota”. Przeważnie z tej aplikacji będą korzystały osoby z przedziału 25-50, a przynajmniej tak ja to widzę. Najgorsze zatem co można zrobić to kazać takiej osobie powtarzać do telefonu „Ja lubię pić, Ty lubisz pić” – to jest żenujące.

Cieszyłem się zatem, jak od pierwszej lekcji została wykreowana historia osoby, która przyjechała świeżo do Berlina i zaczyna swoje życie w tym mieście, poznaje nowych ludzi i składa wnioski do urzędu. To nie takie proste stworzyć historię w obcym języku nie bombardując Cię nowym i trudnym słownictwem, a jednak się udało.

Poziomy

W obu językach do wyboru możemy wybrać poziom, na którym chcemy zacząć naukę, a jest z czego wybierać. W kursie niemieckim mamy do wyboru pierwsze kroki, początkujący, podstawowy 1, podstawowy 2, średniozaawansowany, biznesowy i dodatki.

Angielski kurs jest szerszy o stopnie średniozaawansowany 2, zaawansowany i angielski zawodowy. Może brzmi to jak plan na najbliższą dekadę, ale wierzcie mi, można się w tę aplikację wkręcić na tyle, że lekcje lecą szybko.

Elastyczność – klucz do sukcesu

To, co mi się podoba najbardziej w aplikacji Babbel to elastyczność w nauce. Jak mam czas to mogę zrobić kilka lekcji pod rząd, a innego dnia czy nawet tygodnia nie ruszyć się z miejsca. Po tym czasie aplikacja sama generuje przypomnienie. Możesz pouczyć się chwilę, czekając na autobus, leżąc w łóżku czy nawet uprawiając jakiś sport stacjonarny. Na dzień dzisiejszy Babbel to moja jedyna rekomendacja na aplikację do nauki języka.