W końcu znalazłem czas, by zobaczyć Belfra. To był świetnie spędzony czas | DailyWeb.pl

W końcu znalazłem czas, by zobaczyć Belfra. To był świetnie spędzony czas

Opublikowano 8 miesięcy temu -


Święta, to był w końcu moment, by nadrobić wszystkie zaległości. Pośród ich wszystkich, najważniejszym brakiem, który mogłem usunąć z listy, był serial Belfer, do którego zbierałem się dość długo. Widziałem, podobało się, odzyskuje wiarę, że polskie seriale, to nie tylko to co w swojej ramówce zaprezentuje popularna telewizja z dużą ilością niebieskiego koloru w logo.

By oddać uczciwość sprawie, to polskie seriale, o których trzeba mówić głośno, to Pakt czy Wataha. Absolutnie świetne produkcje, tym bardziej ciesze się, że doczekały się one kolejnych sezonów. W obu przypadkach nie miałem okazji widzieć drugich sezonów (Pakt czeka w kolejce, Wataha w zapowiedzi), tym bardziej cieszy mnie fakt, że czeka na mnie kawał dobrego, polskiego kina.

Im dalej w las, tym ciemniej

Właściwie Belfer rozpoczyna się od wielkiej zagadki kryminalnej. Bez żadnych skrupułów. Są zwłoki, nie ma mordercy, jest grono podejrzanych. Fabuła się sprawnie rozkręca, kiedy popularny Belfer pojawia się w mieście i bardzo interesuje się tym, co właściwie zaszło, aktywnie biorąc udział w poszukiwaniach mordercy, wykluczając kolejnych podejrzanych.

To co bardzo do mnie trafiło, to że wraz z rozwojem fabuły, miałem wrażenie, że wiem jeszcze mniej niż na początku. Właściwie to każdy zaprezentowany bohater miał jakiś motyw, by zamordować Asie Walewską. W którymś momencie, gdyby reżyser postanowił wskazać ich wszystkich, nie było by dla mnie większego zaskoczenia. Ten efekt, wywoływał kolejny. Przy końcu każdego odcinka, musiałem obejrzeć kolejny, by w końcu dowiedzieć się kto ma krew na rękach, kto na pewno nie.

The Killing?

Absolutnym hitem jeśli chodzi o zagadki kryminalne, był dla mnie serial The Killing. Oglądany jesienią, kiedy aura pogodowa za oknem, była właściwie taka sama jak u bohaterów tego serialu w deszczowym Seattle. Absolutnie niedościgniony wzór. Ten serial to jeden z moich topów na krótkiej liście, ale dlaczego o nim wspominam? Mam wrażenie, że akcja i pomysł na fabułę był dość podobny.

Dostawaliśmy na tacy osoby, które z dużym powodzeniem mogły stać za morderstwem, jednak scenariusz był tak napisany, że płatał systematyczne figle. Bardzo zgrabnie akcja robiła zwrot o 180 stopni i już po chwili mieliśmy kolejnego podejrzanego, do co winy którego, nie było wątpliwości.

Belfa obejrzałem przez przerwę świąteczną i szczerze mówiąc chce się więcej. To co mnie zaskoczyło, to prócz mordercy/osób odpowiedzialnych za śmierć Asi Walewskiej, to fakt, że spodziewałem się że nie poznamy żadnych odpowiedzi w pierwszym sezonie, jak to było w The Killing. Zaś kolejny sezon przyniesie nową fabułę, nowych bohaterów. Ma to naturalnie swoje ogromne plusy, powiew świeżości, nowe twarze i nowe okoliczności. Przez co dotychczasowi bohaterowie mogli zostać wykluczeni z fabuły, zwiększając ilość serialowych śmierci, zwiększając jej atrakcyjność dla widza. Z drugiej strony przyzwyczaiłem się do nich i tą samą obsadę, chętnie bym zobaczył w drugim sezonie.

Pozostaje oddać się przyjemności uzupełnienia braków i obejrzeć Pakt i cierpliwie czekać na drugi sezon Belfra, który pojawi się już jesienią 2017.