Testy Vivo X51 przekonały mnie, że warto nastawić słuch na wszelkie informacje o kolejnym flagowcu od Vivo. Gdy pojawiła się oficjalna premiera X60 Pro, wiedziałem, że muszę go przetestować – w końcu jest to ulepszony i unowocześniony X51, który zaskoczył mnie swoimi możliwościami fotograficznymi, ale i dojrzałością wykonania, projektu i wydajności. Na papierze różnice przypominają ewolucję, ale podświadomie czuję rewolucję.

VIVO X60 Pro 15

Vivo X60 Pro 5G – Specyfikacja oraz zestaw

Trochę o specyfikacji ogólnej napisałem przy okazji globalnej premiery, ale przyjrzyjmy się modelowi, jaki został mi dostarczony na testy – X60 Pro 5G w wersji czarnej.

Na rynku polskim X60 Pro 5G występuje tylko w jednej, wypasionej wersji – Snapdragon 870 z 12 GB RAM i 256 GB pamięci wewnętrznej UFS 3.1. To zdecydowanie więcej niż potrzeba, nawet do zaawansowanych funkcji jak renderowanie filmu czy gry. Na froncie znajduje się wyświetlacz AMOLED o przekątnej 6,56″ w rozdzielczości Full HD+ i odświeżaniu 120 Hz. Dotyk jest odświeżany 2x częściej, co na pewno jest istotne przy rozgrywkach.

Bateria zastosowana w X60 Pro to zaledwie 4200 mAh z ładowaniem 33 W. Takie parametry mają i swoją dobrą stronę, bo telefon jest lekki (177 g) i całkiem ergonomiczny (7,59 mm). Jest to poziom zarezerwowany dla produktów OPPO.

Przejdźmy teraz do oczka w głowie Vivo – aparatów. X60 Pro 5G posiada 32-megapikselową kamerę selfie, podczas gdy z tyłu znajdziemy 48 Mpx zawieszone na gimbalu, 13 Mpx z obiektywem szerokokątnym i 13 Mpx z 2x zoomem – aż nie mogę się doczekać pierwszych prób.

Wraz z telefonem otrzymałem ładowarkę z kablem, słuchawki na jack 3,5 mm oraz przejściówkę (X60 Pro nie ma gniazda słuchawkowego) i plastikowe, bardzo dobrze wycięte etui. Nie jest ono gumowe jak w innych telefonach, a plastikowe i bardzo dobrze spasowane z designem telefonu. Za to zdecydowany plus.

Vivo X60 Pro 5G – wykonanie

Nie mogę powstrzymać się od porównań z OPPO, ale VIVO prezentuje tak samo dojrzałe podejście do projektowania swoich urządzeń jak ich konkurent. Matowe plecki, choć plastikowe, świetnie się prezentują i nadają bardzo prestiżowego wyglądu. Nawet etui zostało tak zaplanowane, aby to wykończenie podkreślić. Z frontu mamy pięknie zaokrąglony wyświetlacz na wzór tych topowych i najdroższych. Moim zdaniem jest to chyba najlepiej wyglądający flagowiec tego roku i wyobrażam go sobie w ręku niejednego biznesmana, bo w takiej scenerii wersja czarna pasuje jak ulał. Nie wierzycie? Zobaczcie go na żywo w najbliższym sklepie.

Oznaczenia „professional photography” na topie urządzenia, jak i logo „Zeiss” są bardzo delikatne i nie psują całokształtu. Nie mogę powiedzieć tego samego o produkcyjnych oznaczeniach z tyłu telefonu, wraz ze znakiem CE. Muszę pochwalić nawet taki szczegół jak głośniczek rozmów, który został ukryty w wyjątkowo wąskim wcięciu. Nie ucierpiała na tym jakość rozmów. Szkoda trochę, że VIVO nie znalazło miejsca na drugi głośnik, bo mono przy takim wyświetlaczu zwyczajnie nie pasuje.

Vivo X60 Pro 5G – Pierwsze 24h

Jednego dnia otrzymałem 2 urządzenia do testów i mam bardzo duży problem, bo oba są niesamowicie atrakcyjne, choć różni je grupa docelowa (w moich oczach). Jak już wspomniałem, VIVO X60 Pro 5G pasuje mi do osoby ustatkowanej, która chce urządzenia szybkiego, płynnego, ale przy tym klasycznie ładnego. Jeżeli takie było zamierzenie VIVO, udało się im to w 100%. Nie dość, że telefon przed włączeniem wygląda świetnie, to uczucie nie mija po jego uruchomieniu. Wyświetlacz AMOLED 120 Hz to klasa sama w sobie, przy zagiętych krawędziach i bardzo wąskich ramkach (nawet na dole) efekt „wow” jest murowany. Oczko kamery selfie jest centralnie umieszczone w niewielkim wycięciu.

Pierwsze instalacje aplikacji oraz logowania się prezentują moc drzemiącą w Snapdragonie 870. Wszystko działa w mgnieniu oka z wyraźną lekkością. Na razie odczuwam to samo co przy testach VIVO X51 5G – pełne zadowolenie i oczekiwanie na pierwsze zdjęcia i filmy, bo przecież to jest karta przetargowa VIVO X60 Pro 5G.