Canon EOS R to naprawdę świetna konstrukcja. Uwielbiam go za nowoczesną obudowę, bardzo praktyczny ekran, możliwość przełączania się między trybami foto i video, ale oczywiście nie brakuje też poważnych zarzutów w jego kierunku: crop na 4k i cyfrowa stabilizacja. To były właściwie główne aspekty, a tak naprawdę nie mogłem przeżyć braku IBIS, który był dla mnie istotny, tym bardziej że cyfrowy odpowiednik nie działał dobrze (wyjątkiem był obiektyw 24-105 mm L f4. Tam stabilizacja w obiektywie działała bardzo przyzwoicie.

Postanowiłem, że kolejny aparat, który kupię będzie bez żadnych kompromisów. Niestety aspekt stabilizacji wstrzymywał mnie przed kupnem R-ki, gdzie cała reszta w zupełności wystarczała, jak dla moich potrzeb. Był jeszcze jeden drobny aspekt: R-ka była konstrukcją sprzed 2 lat, a na horyzoncie wg doniesień, są 3 nowe aparaty, a jeden z nich ma być następcą wspomnianego modelu. Co w alternatywie?

Canon EOS R6, którego pucha była bardziej tradycyjna (szkoda!), ale wszystkie bolączki Rki usunięte, a dodatkowo dorzucona tona dodatkowych funkcji. Po kilku dniach walki ze samym sobą, budżetem, postanowiłem że kupuje EOS R6 i tak też się stało. Oto materiał z unboxingu, a także paka pierwszych wrażeń.

Zapraszam Was także do śledzenia nas na YT, materiałów dzięki nowej puszce będzie dużo więcej :-)


Posłuchaj nas!