Nie jestem tym, który lubi narzekać z byle powodu. Jednak są jakieś granice, a taką jest sytuacja z Viaplay. Serwis już zdążył się zadomowić w Polsce, prezentując całkiem bogatą ofertę, ale przede wszystkim – przejmując transmisje niektórych wydarzeń sportowych.

I w pełni rozumiem takie podejście, bo czym więcej tego typu usług, tym lepsze i konkurencyjne ceny. Sama oferta filmowo-serialowa od Viaplay nie urzekła mnie jakoś specjalnie, ale o gustach się nie dyskutuje. Abonament Viaplay opłacam natomiast dla transmisji sportowych.

Viaplay – przenosimy się w lata 2000

I nagłówek nie jest tutaj przesadzony, bo od kilku miesięcy korzystam z Viaplay przy oglądaniu Ligi Europy. Serwis przejął prawa do transmisji na polski rynek, podobnie zresztą, jak w przypadku niemieckiej Bundesligi. Co więcej – od przyszłego sezonu na Viaplay pokazywane będą na wyłączność również mecze angielskiej Premier League. Nie wiem, jak zniosą to fani angielskiej piłki, ale życzę im dużo cierpliwości.

R E K L A M A

Obejrzałem kilka pozycji „stałych” na Viaplay: serial czy film. Wszystko było względnie okej, a względnie, bo jakość to maksymalnie 720p z tego, co zauważyłem. Jednak jest płynnie i „daje radę”. Problem zaczyna się jednak, gdy przejdziemy do transmisji LIVE. Każdy mecz w jakiś sposób emocjonuje fanów piłki nożnej. Jednak w przypadku Viaplay emocje te są wstrzymywane i to dosłownie. Wyobraźcie sobie akcję bramkową, piłkarz wychodzi sam na sam z bramkarzem i… pauza.

Transmisja się zatrzymuje na 10-15 sekund. Następnie rusza – i tutaj jakiś plus – od miejsca, w którym się zatrzymała.

Co ciekawe, pauzy te nie występują w przypadku spadku jakości, że przykładowo zaczyna nam się pikseloza i za chwilę pauza, aby buforowanie mogło spokojnie się odbyć. Nie, tutaj leci względne 720p i koniec. Jedna, czy dwie takie zawieszki w ciągu meczu nawet specjalnie nie zwróciłoby mojej uwagi (chociaż za coś się do cholery płaci!). Transmisje Viaplay to takie pauzy średnio co 4-5 minut przez cały mecz. Tym samym piłkarze idą do szatni na przerwę, my przeładowujemy Viaplay i już po przerwie, bo jedna połowa to średnio 10 minut poślizgu.

Nie jest to recenzja Viaplay na podstawie jednego meczu, tylko na podstawie całego sezonu Ligi Europy, zatem obejrzane za mną jest kilkanaście meczów. A dodatek na podstawie licznych opinii i skarg na Twitterze. Dla jasności – dysponuję łączem światłowodowym, z żadnym innym serwisem (Netflix, HBO Max, Rakuten, Apple TV+) nie mam takiego problemu, wręcz przeciwnie – 4K na Netflixie „śmiga” bez zarzutu. Jedno jest pewne – jeśli Viaplay czegoś z tym nie zrobi, to biada im podczas zbliżającego się sezonu Ligi Angielskiej.


Posłuchaj nas!