Uniwersytet w Japonii obniżał punktację kobiet, by nie trafiały na studia| DailyWeb.pl

Uniwersytet w Japonii obniżał punktację kobiet, by mniej z nich trafiało na studia

Opublikowano 1 tydzień temu -


Ta informacja zaszokowała świat. Japonia – wydawałoby się jeden z najbardziej rozwiniętych krajów na globie – znalazła się w centrum jednego z największych seksistowskich skandali ostatnich lat. Władze uczelni przyznały się do obniżania kobietom punktacji na testach wstępnych, by przyjmować więcej mężczyzn.

Proceder na Uniwersytecie Medycznym w Tokio trwał od przynajmniej 12 lat i objawiał się na kilka sposobów. Po pierwsze, kobiety z miejsca zdobyć mogły maksymalnie 80 punktów na 100 możliwych (nawet, jeżeli napisały test bezbłędnie). Po drugie, uczelnia dodawała punkty wszystkim tym mężczyznom, którzy podejmowali próbę dostania się na uniwersytet w czasie nie dłuższym niż 3 lata po ukończeniu szkoły. Kobiety takiego bonusu nie otrzymywały oczywiście.

Jeżeli myśleliście, że na tym kończy się ta historia o jednym z najlepszych prywatnych uniwersytetów w Japonii, to jesteście w błędzie.

Trzeba się było z tego przecież jakoś wytłumaczyć, prawda? Pośród wiele różnych powodów wykluczania kobiet padłą sugestia, że panie doktor nie mogą długo pracować, ponieważ wychodzą za mąż i rodzą dzieci. Poza tym mężczyźni, którzy decydowali się na studia po czasie dłuższym niż 3 lata od ukończenia szkoły spotykali się z tym samym zaniżaniem punktacji.

Nie ma się, co dziwić, że ten epizod wywołał oburzenie w kraju, w którym rząd stara się promować ideę zatrudniania i szkolenia kobiet, aby nadrobić zmiany populacyjne. Premier Shinzo Abe uczynił hasło „Womenomics” jedną ze swoich głównych strategii gospodarczych, zachęcając kobiety do pracy. Niezmiennie jednak, jak pokazują statystki z 2016 roku, zaledwie 21% społeczności japońskich doktorów to kobiety.

Jakże mi wstyd za ludzkość czasami.