„Unita” - prototyp, który przez przypadek został opublikowany

„Unita” – prototyp, który przez przypadek został opublikowany

Opublikowano 21.04.2020 17:48 -


To będzie kolejny tekst o kościach. Nie takich z mięsa, nie o serialu o podobnej nazwie, ale o kościach wykorzystywanych w grach planszowych. Na mojej pełnej analogowych rozrywek półce dostrzegłem pudełko z napisem „Unita”. Zapamiętałem, że zostało wyciągnięte raz, w ramach testów, a potem schowane i zapomniane. Postanowiłem wrócić do tej gry, sprawdzić, czy użycie kości dalej uznaję za interesujące. Na pewno nie mogę tego powiedzieć o samej rozgrywce.

Unita” to doskonały przykład gry planszowej, która niespecjalne wciąga. Jako strategia powinna dawać możliwość realizowania różnych taktyk, posiadać mechanizmy odświeżające kolejne partie, a także zmuszać odbiorców do myślenia. Tak nie jest.

Pierwsza rozgrywka faktycznie wypada interesująco, ale kolejne już nie są tak wspaniałe. „Unita” daje małe możliwości w budowaniu i zarządzaniu swoimi jednostkami, którymi są kości.

Kilka kart mocy, terenu oraz ciągły bieg w kierunku portalu. Wygrywa ten, kto przeprowadzi jak najwięcej regimentów. Na koniec trzeba zsumować punkty życia każdego oddziału. Tutaj na scenę triumfalnie wkraczają kości!

W rozgrywce może brać udział maksymalnie 4 graczy. Każdy ma do dyspozycji 16 kostek, z których musi zbudować 4 regimenty. To będą jego jednostki. Walki pomiędzy wojskami odbywają zgodnie ze stykającymi się bokami. Dlatego tak istotne jest odpowiednie dobranie wartości.

Budowanie regimentów wyłącznie z wysokimi numerami, może zaszkodzić pozostałym. Celem gry jest doprowadzenie jak największej liczby jednostek z jak najlepszymi wartościami do portalu.

Tam są zdejmowane z planszy, a oczka sumowane. Dlatego trzeba dobrze rozstawić swoje kości. Poruszanie się w takiej grupie wymusza obserwowanie czterech różnych kierunków w jakich może dojść do walki. Dlatego czasem trzeba zdecydować się na poświęcenie jednostek, a innym razem lepiej podjąć walkę i chociaż częściowo osłabić przeciwnika. To jest proste zastosowanie kości, które można wykorzystać na różne sposoby. Niestety, mam wrażenie, że w przypadku „Unity” wybrano najgorszy.

Dla takich regimentów istotna powinna być swoboda rozgrywki. „Unita” proponuje poruszanie się po z góry ustalonych trasach. W wyniku czego zminimalizowane zostaje możliwość tworzenia zasadzek, brakuje także sposobów wywierania presji na przeciwniku. Układ, w którym jest 4 graczy, z których każdy posiada zestaw własnych wojsk, aż prosi o prowadzenie wojny na wyniszczenie. Niekoniecznie musiałoby to być celowe blokowanie drogi do portalu, ale, na przykład, mogłaby to być konieczność zajmowania istotnych punktów lub zbierania przedmiotów, aby go otworzyć.

Pojawia się dodatkowy cel, co od razu wymusza inne zarządzenia jednostkami. W takim układzie koniecznie należałoby zmienić warunki zwycięstwa, co automatycznie wytworzyłoby odmienną dynamikę rozgrywki.

Dla mnie „Unita” to rodzaj prototypu, który przez przypadek został opublikowany. Nie polecam, nie kupujcie. Chyba, że ktoś kolekcjonuje gry po to, aby badać, jak twórcy łączą poszczególne elementy.

Wieści z Rozładowani.pl