Ujawniono, jak Netflix kategoryzuje widzów. Kim jesteś?

Ujawniono, jak Netflix kategoryzuje widzów. Kim jesteś?

Opublikowano 23.10.2019 7:40 -


Przyznaję, że sam często zastanawiałem się, w jaki sposób Netflix podejmuje decyzje o tym, jaki serial kontynuować, a jaki anulować. Teorii w sieci można znaleźć setki, a teraz – być może przez przypadek – sam Netflix ujawnia jeden z czynników, który może wpływać na podejmowane przez producentów decyzje.

Źródłem informacji jest list, jaki został przesłany przez Netflix do jednej z brytyjskich komisji parlamentarnych. Możemy tam wyczytać, że serwis tworzy trzy główne grupy użytkowników, które później mają przełożenie na zamówienia. Grupa reżyserów i producentów pochyla się nad wynikami i wyciąga z nich wnioski. W skrócie – to my pośrednio podejmujemy decyzję o tym, czy serial jest kontynuowany.

Netflix wierzy, że te dane pomogą zrozumieć „w jaki sposób użytkownicy angażują się w dany tytuł od początku do końca”. Sam list jest elementem badania usług wideo na żądanie w brytyjskiej telewizji publicznej. Wracając jednak do stworzonych grup, Netflix ujawnia takie trzy przypadki:

  • „Starters” - w wolnym tłumaczeniu przekładam to na „rozpoczynacze”. To według Netflixa te „gospodarstwa domowe, które oglądają dwie minuty filmu lub jeden odcinek” serialu.
  • „Completers” – ciężko tu znaleźć konkretne tłumaczenie, ale można ich nazwać kolekcjonerami tudzież „dopełniaczami”. Jedno słowo to za mało, a chodzi o tę grupę, która ogląda „ponad 90 procent filmu lub sezonu serialu”.
  • „Watchers” – trzecia grupa to „gospodarstwa domowe, które oglądają 70 procent filmu lub jednego odcinka serialu w sezonie”. Usiłując przełożyć to na nasz język, można ich nazwać „obserwatorami”.

Pierwsze dwie grupy są kluczowe dla Netflixa. To z nich dane są przekazywane do producentów i reżyserów. Dane są zbierane w dwóch cyklach: pierwsze 7 dni od wydania i pierwsze 28 dni od wydania.

Trzeci zestaw to dane, które są później przekazywane głównie akcjonariuszom. Zbierane są bardziej w celach statystycznych. Netflix zapewnia w swoim liście, że „w zależności od użyteczności tych danych przez naszych partnerów rozważamy udostępnienie ich większej liczbie krajów poza Europą i Ameryką Północną”.

„Obserwatorzy” stają się kluczowi

Pomimo zapewnień Netflixa, że trzecia grupa nie jest aż tak istotna, to właśnie ona „służy” do działań marketingowych. Dane z tej grupy zostały ostatnio wykorzystane do określania trzeciego sezonu Stranger Things mianem „najbardziej oglądanego jak dotąd sezonu”. Wynika z tego, że jest to sezon, w którym ludzie najczęściej obejrzeli 70 procent odcinka, a nie jest powiedziane, że cały sezon.

Netflix zapowiada koniec udostępniania haseł rodzinie oraz znajomym

Algorytm Netflixa nie wszystkim się podoba

Te liczby i zasada ich liczenia nie jest zbytnio miarodajna, a na pewno jest dokładna. Mimo to, brane są one pod uwagę przez twórców, podobnie zresztą jak dane od Nielsena, który bada oglądalność w telewizji. Ostatnio Lisa Hanawalt, twórczyni „Tuca and Bertie” skrytykowała ów algorytm, twierdząc, że jej program niesłusznie został anulowany. Poparło ją kilkoro innych showrunnerów, a szefostwo Netflixa, w tym CEO Reed Hastings i dyrektor ds. Treści Ted Sarandos opublikowali oświadczenie, w którym zapewniają, że postarają się być bardziej transparentni.

Zastanawiałem się, do której grupy zaliczam się ja. Na pewno nie Starters, ale też nie Watchers. Pozostaje zatem Completers, ale ze wskaźnikiem sięgającym 100 procent, a nie 90.

źródło: theverge.com

Wieści z Rozładowani.pl