Inżynierowie odpowiedzialni za model Exynos 990 czują się pokrzywdzeni przez sprzedaż smartfonów z serii S20 z procesorami Qualcomm w ojczystej Korei Południowej.

Zaprezentowana w lutym linia Samsung S20 wykorzystuje dwa rodzaje procesorów – zależnie od rynku klienci otrzymują Exynos 990 lub Qualcomm Snapdragon 865. Pierwsze testy wykonywane przez recenzentów wykazały, że komponenty mocno się różnią – nie tylko wydajnością, ale przede wszystkim odprowadzaniem ciepła i oszczędzaniem baterii. Snapdragon 865, mimo wielu minusów tego produktu, potrafi pracować dużo dłużej bez osiągania skrajnych temperatur prowadzących do obniżenia taktowania zegarów. Przez to Exynos 990 otrzymał bardzo niepochlebne recenzje.

Większość rynków otrzymuje wybrane procesory ze względu na wykorzystywaną łączność – przykładowo w Polsce nasze sieci pracują na standardzie GSM, który lepiej obsługiwany jest przez Exynos 990, a w Stanach Zjednoczonych obok GSM popularny jest też CDMA, w którym lepiej „czuje się” już Snapdragon 865. Nie zmienia to jednak faktu, że wielu klientów południowokoreańskiej firmy jest niezadowolonych z różnic w wydajności obu procesorów. Co ciekawe najwyraźniej świadomy tego jest też Samsung, który postanowił w swojej ojczyźnie sprzedawać modele wyposażone w… Snapdragona 865.

R E K L A M A

Decyzja giganta może być niejako uznawana za przyznanie się do stworzenia słabszego procesora. Niezadowoleni z niej są najbardziej inżynierowie odpowiedzialni za Exynosa 990, którzy otwarcie powiedzieli, że czują się upokorzeni takim krokiem pracodawców. Jeszcze krok przed premierą szefowie projektu próbowali przekonać Samsunga do postawienia na swoje podzespoły w ojczyźnie, ale strategia się nie zmieniła. Znając kulturę Dalekiego Wschodu urażona duma inżynierów powinna doprowadzić do bardzo dobrych kolejnych modeli – przykładowo 995, który zapowiadany jest w serii Note 20.

Raporty dotyczące Exynos 995 wskazują też na kolejną sprawę – ciężko przewidywać, by Samsung w pełni skupił się na współpracy z Qualcomm i porzucił swoje procesory. Mimo różnic w wydajności posiadanie własnego chipsetu daje sporą kartę przetargową w negocjacjach z amerykańską firmą, poza tym zdecydowanie obniża koszty produkcji kolejnych telefonów z niższej półki. Trzeba też pamiętać, że bywały premiery (przykładowo Samsung S6), w których to Exynos był solidniejszym produktem od Snapdragona. Cóż – klienci „skazani” na jeden rodzaj mózgu smartfona muszą się z tym pogodzić lub szukać modeli na rynkach innych krajów.


Autorem artykułu jest Michał Kapusta.