Carl Pei to współzałożyciel przedsiębiorstwa OnePlus oraz szef firmy Nothing. Nie jest tajemnicą, że chciałby, aby jego urządzenia były jak iPhone, ale w świecie Androida. Wcześniej nie raz chwalił Apple za świetny sprzęt. Tym razem zakomunikował swoje odmienne zdanie na temat opłaty nazywanej w USA „podatkiem Apple”.

Apple jest w ogniu krytyki za zmianę zasad odnośnie do progu opłat za możliwość umieszczenia i obsługi aplikacji w sklepie App Store. Zasadniczo panuje w nim marża w wysokości 30% zysku z transakcji w aplikacji. Spór z firmą Epic przypieczętował jednak pewne zmiany. Twórcy mogą wybrać też niższą stawkę 17% oraz dodatkowo po 50 centów za każde pobranie aplikacji powyżej jednego miliona.

//dzisiaj na dailyweb

Morning Brew zrobił z tego prześmiewczy materiał, który ma rzekomo pokazywać pazerność Apple. Pokazano jednak, że można prowadzić serwis o biznesie, inwestycjach i całkowicie nie rozumieć sprawy Apple.

Nowe zasady App Store, stara śpiewka malkontentów

Apple Vision Pro

Zmiany w App Store są nowe, ale śpiewka stara. Apple złe, bo każe płacić. Złe, bo wprowadza własne zasady. A najgorsze, że nie toleruje buntowników.

Morning Brew to serwis, który dostarcza wiadomości i wskazówki z pogranicza biznesu i rynków inwestycyjnych. Publikuje prognozy, komentuje politykę ekonomiczną i ciekawe wydarzenie w USA. Subskrybuje ich newsletter, bo cechują się naprawdę unikalną treścią, a ich punkt widzenia pokazuje też tematy z całkiem innej strony.

Tym razem jednak redakcja dała się ponieść bydlęcemu pędowi. W materiale w serwisie X (dawniej Twitter) opublikowano film (powyżej), w którym przedstawiono scenkę. Mamy rodzeństwo bawiące się w sklep oraz rodziców. Chłopiec jest twórcą aplikacji, dziewczyna odgrywa Apple. Patrzący na to rodzice mają obrazować odpowiednie organy stanowe.

R E K L A M A

Chłopak narzekał na 30% stawkę. Dziewczyna zaproponowała nową 17% umowę, powiększoną o opłatę za każde ściągnięcie apki powyżej miliona. Rodzice udawali, że ich to obchodzi, komentując tylko zachowanie dziewczynki. Scenka kończy się podsumowaniem, że do zapłaty pozostało 400 000 dolarów. Chłopak kwituje, że przecież jego aplikacja jest darmowa!

Nie było w tym ani sensu, ani nie było zabawne. Redaktorzy Morning Brew wykazali się całkowitym brakiem zrozumienia tematu. Po pierwsze, aplikacja mogła być darmowa, ale musiała korzystać z zewnętrznego systemu płatności. Albo redaktorzy są kretynami, albo mają za takich swoich czytelników (widzów). Po drugie, gdyby jakiś developer miał do zapłaty 400 000 dolarów z tytułu dodatkowych pobrań, dysponowałby bazą 9 milionów użytkowników. Łatwo to przecież policzyć (50 centów za pobranie, pierwszy milion bezpłatnie). Nikt mi nie wmówi mi, że mając reklamy i płatności oraz taką bazę użytkowników, nie jest w stanie uzyskać odpowiednich dochodów. Po trzecie, witamy w prawdziwym świecie! Praktycznie każda franczyza opiera się na takich zasadach. Co więcej, z podobnych powodów strajkują w całej UE rolnicy.

Co z tym ma wspólnego Carl Pei? Zasadniczo wcześniej nie raz zachwycał się iPhonem, MacBookiem czy Apple Watchem. Ostatnio bronił nawet produktu Aple Vision Pro oraz jego ceny. Skecz Morning Brew jednak spodobał mu się na tyle, że nie tylko go przesyłał dalej, lecz również wielokrotnie cytował jego fragmenty, komentował i prowadził też na jego temat dyskusje. Jednym zdaniem — Carl Pei, uważa „podatek Apple” za ździerstwo.