Twitter prowadzi ryzykowną grę wprowadzając kolejną kontrowersyjną funkcjonalność | DailyWeb.pl

Twitter prowadzi ryzykowną grę wprowadzając kolejną kontrowersyjną funkcjonalność

Opublikowano 3 lata temu - 2


Twitter jaki jest każdy wie. Ot platforma mikroblogowa, która w naszym kraju zyskuje coraz większą popularność. Wszechobecne Tweetupy (spotkania użytkowników Twittera), na których pojawia się coraz więcej fanów tego narzędzia. Nic w zasadzie dziwnego, gdyż sam Twitter ma sporo zalet, za które można naprawdę go polubić. Niestety wygląda na to, że także coraz więcej wad, a przynajmniej funkcjonalności, które mogą budzić spore kontrowersje, odbierając użytkownikowi władze nad własnym profilem.

O czym mowa? Otóż kilka dni temu obiegła sieć informacja z której wynika, że twórcy Twittera testują nową funkcjonalność. Otóż do tej pory każdy użytkownik miał kilka podstawowych opcji do wyboru, odnośnie pojedynczego tweeta (wpisu). Pomijając funkcjonalności oczywiste, mógł także dodać tweet do ulubionych, czy wpis re-tweetować (ponownie go udostępnić), Twitter testuje zupełnie nowe rozwiązanie. Powoduje ono, że polubienie konkretnego wpisu, łączy się z automatycznym jego udostępnieniem (retweet). W zasadzie oba rozwiązania mogą być tożsame, gdyż dlaczego nie udostępnić tweetu, który się polubiło? Niemniej wydaje mi się, że lepiej mieć większą kontrolę, móc nagrodzić autora za interesujący wpis, ale nie musieć go koniecznie udostępniać wszystkim pozostałym obserwującym. Zamysł jest oczywisty, z pewnością to rozwiązanie wpłynie na większą ilość interakcji między użytkownikami, więc biznesowo może być usprawiedliwiony, ale czy faktycznie niezbędny z punktu widzenia użytkownika? Jak dla mnie, nie do końca.

Powyższe rozwiązanie jest w sferze testów, niemniej jest jeszcze jedna funkcjonalność, która o zgrozo jak donoszą użytkownicy jest nowym ficzerem Twittera (a nie elementem testów jak w/w). Otóż od kilku dni użytkownicy donoszą, że wśród tweetów osób, które śledzą, pojawiają się też takie od osób, których nie obserwują. Sprawa została zgłoszona bezpośrednio do supportu Twittera, który wskazał że: it's not a bug, it's feature.

Co ciekawe, jak twierdzą Twórcy tej platformy, rozwiązanie te ma promować użytkowników, którzy mogą nas zainteresować swoimi wpisami. Jak zapewniają, stoją za tym potężne algorytmy, które powinny uszczęśliwić każdego. Oczywiście nieco w tym mojej złośliwości, niemniej jestem temu pomysłowi nieco sceptyczny. Pomysł oczywiście może się spodobać, mnie jednak martwi jeden drobiazg. Platforma, która jest tak bardzo inna niż przeładowany, ciężki i pełen spamu fejsbuk, zaczyna się coraz bardziej do niego upodobniać. Twitter zaczyna się zapełniać funkcjonalnościami, które nie są niezbędne a powodują wrażenie, że wpływ na własne konto jest coraz bardziej ograniczone. Złą drogą podążasz Twitterze.