Tulsa King wrócił z 3. sezonem. Jak ja żałuje, że muszę czekać tydzień na kolejny odcinek
Tulsa King wrócił na SkyShowtime z 3. sezonem. Nie mogłem się doczekać tej wrześniowej premiery. Jak najszybciej obejrzałem pierwszy odcinek i przybywam z krótką opinią.
Tulsa King było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Z jednej strony czekałem na kolejną produkcję, gdzie zobaczę w roli głównej Sylvestra Stallone, a z drugiej – nie myślałem, że otrzymam aż tak wartościową rozrywkę. Nie sądziłem też, że twórcy tak sprawnie będę operować humorem, jednocześnie serwując poważne kino gangsterskie. Te dwa gatunki świetnie ze sobą korespondują, a Sylvester Stallone jest tak samo zabójczo zabawny, jak i niebezpieczny. A to nie łatwa sztuka. Przypominam, że gwiazdor ma już 79 lat, a w dalszym ciągu ma swój urok. I ja wierzę, że nadal potrafi dokopać.https://youtu.be/RMxobJD_hXw
Tulsa King – krótka opinia na temat startu 3. sezonu

Drugi sezon Tulsa King zakończył się sporym cliffhangerem, więc tym bardziej nie mogłem się doczekać kontynuacji. Twórcy nie trzymają nas długo w niepewności. Od razu wykładają karty na stół. Dwight Manfredi staje przed wyborem bez drogi awaryjnej. W celu ochrony swoich bliskich jest zmuszony do współpracy ze służbami prawa, bo jak się okazuje – gangster będzie potrzebny tam, gdzie zawodzą policyjne procedury.
Z drugiej strony pojawia się Jeremiah Dunmire, który prawdopodobnie będzie głównym antagonistą tego sezonu. Już od pierwszych chwil widać, że facet będzie sprawiał kłopoty. Do tego jest rewelacyjnie odegrany przez tatę Peacemakera, tzn. przez Roberta Patricka, dla którego nie jest to pierwsze rodeo na mapie czarnych charakterów kina i telewizji.
Jeśli myślicie, że to koniec wątków, to nic bardziej mylnego. W Tulsa King mamy cały wachlarz bohaterów i mam wrażenie, że dosłownie – każdy z nich – ma oddzielny, ważny moment w fabule. Powraca mój ulubiony Frank Grillo, który jak nikt rozbawia mnie swoją wieczną złością. Swoje pięć minut ma również Bodhi (świetny Martin Starr, którego uwielbiam odkąd zobaczyłem Dolinę Krzemową), który może przejść w tym sezonie jeszcze większą przemianę.
Sylvester Stallone znowu bryluje na ekranie

Trudno oczywiście stwierdzić, czy serial znów „dowiezie”, bo pierwszym odcinku, ale jestem dobrej myśli. Tulsa King jest idealnym serialem, który można zobaczyć po ciężkim dniu w pracy. Jest zabawnie, twórcy serwują dużo akcji, a każdy z bohaterów jest świetnie napisany. Nie sposób nie polubić tych postaci, którym się kibicuje z całych sił, aby nic im się nie stało.
I jak zwykle – Sylvester Stallone pochłania cały ekran. To urok osobisty, połączony z humorem i obrazem niebezpiecznego gangstera. Nie boję się tych słów – to jedna z ciekawszych ról w jego karierze. Bawi się tą kreacją, ten dramat jest dosłownie na granicy z komedią, ale te dwa elementy to ogromna siła serialu.
Nie mogę się doczekać kolejnych odcinków Tulsa King

Świetne spędzam czas z bohaterami Tulsa King i trzymam kciuki, aby kolejne odcinki były również tak świetne. Jedyny minus, to fakt, ze trzeba czekać co tydzień na kolejny odcinek – tym bardziej, że na ekranie zobaczymy samego Samuela L. Jackson. Chciałoby się zrobić maraton i obejrzeć całość na raz. Z drugiej strony – dobrą rozrywkę warto sobie dawkować.
Serial Tulsa King jest dostępny na platformie streamingowej SkyShowtime. Trzeci sezon będzie miał 10 odcinków. Ostatni z nich zostanie wyemitowany 27 listopada 2025 roku. Nie będzie to ostatnie spotkanie z bohaterami tego serialu. Czwarty sezon dostał zielone światło i powróci w 2026 roku.
