Termin slow gaming rzucił mi się w oczy podczas rutynowego scrollowania Facebooka. Ktoś ze znajomych zainteresował się wydarzeniem „Zen Modes and Slow Gaming”, a mnie od razu zaintrygowały użyte w tytule pojęcia. Zaczęłam zastanawiać się, o co chodzi. Oto efekt mojego krótkiego researchu.

Tryby Zen znajdziemy przede wszystkim w grach casualowych. Włączenie ich gwarantuje rozgrywkę bez twardego finału. Możemy popełniać błędy, czy ginąć, a i tak oprogramowanie umożliwi nam kontynuowanie przygody. Nieograniczony czas, nieograniczona liczba ruchów, nieograniczona plansza — wszystko po to, by wejść w tryb Zen, czyli hipnotycznego wykonywania gestów z wyłączonym myśleniem.

Nieco innym zjawiskiem są z kolei gry Zen, które stawiają na minimalizm, namysł i kontemplację. Tego typu tytuły nie posiadają elementu rywalizacyjnego, ani żadnej tajemnicy do rozwiązania, są nastawione na poznawanie i/lub doświadczanie. Pozornie może wydawać się, że takie założenia dają małe pole manewru. W praktyce jednak przybierać mogą naprawdę różne formy. Wystarczy spojrzeć na dwa jaskrawe przykłady, jak „Flower” oraz „Tetris Effect”. Pierwsza pozwala wcielić się w wiatr i zbierając płatki kwiatów komponować muzykę, druga zaś to wersja klasycznej gry, którą wzbogacono o specyficzny aspekt wizualny i audialny, który silnie oddziałuje na zmysły.

tetris effect

Czym jest więc slow gaming? Bez wątpienia termin ten wyrasta z obecnej od lat 90. w kulturze masowej ideologii slow stojącej w kontrze do wszystkiego, co fast — nie tylko fast foodów, ale w ogóle szybkiego stylu życia, w którym brakuje czasu na „bycie” w danej chwili. Chodzi o to, by zachwycać się nie tylko „dzianiem”, ale właśnie „byciem”. Zamiast pochłonąć w trzech kęsach pierwszą lepszą bułę, delektować się niuansami nut smakowych w sosie starannie przygotowanej potrawy. Jednak czy slow gaming musi zaraz oznaczać wyłącznie tytuły niskobudżetowe i kontemplacyjne na wskroś? Nie sądzę. By gra była slow musi po prostu dawać możliwość zmniejszenia obrotów, a właściwie to gracze muszą sobie na podobne doświadczenie pozwolić. Refleksjom i zachwytom sprzyja przecież wiele tytułów z segmentu AAA — cudownie jest się napawać zachodem słońca w „Wiedźminie 3”, wpatrzyć we mgłę w „Red Dead Redemption 2”, czy oddać kontemplacji z mnichem w „Cyberpunku 2077”.

cyberpunk 2077

Dzisiaj gry Zen i slow gaming nie mają jeszcze jasnej definicji, niemniej pędzący na złamanie karku świat i ogólny pośpiech z pewnością stanowią silną motywację do rozwijania podobnych idei w grach i nie tylko. Zresztą w slow gaming wpisana jest nie tylko powolność, ale też traktowanie gracza poważnie. Kolejne pokolenia grających osób to dorośli ludzie, gotowi na psychologiczną głębię i silne emocje, a nie tylko prostą naparzankę.

Szukacie tytułu ze świata elektronicznej rozrywki, który skłoni Was do namysłu? Z pewnością warto zacząć od „Journey”. A może macie ulubione gry Zen? W takim razie to ja czekam na podpowiedzi.


Posłuchaj nas!