Tronsmart Spunky Beat, czyli nazbyt dotykowe słuchawki

Opublikowano 21.02.2020 13:04 -


Tronsmart Spunky Beat to tak naprawdę moje pierwsze bezprzewodowe słuchawki douszne. Sam fakt możliwości ich testowania był dla mnie niezwykle ważny, gdyż przymierzałam się właśnie do zakupu podobnego sprzętu. Liczyłam więc, że dzięki nim będę mogła ściślej określić swoje oczekiwania względem słuchawek – choć w moim przypadku nawet trzymanie się w uszach często jest awykonalne. Mimo to podeszłam do testów z wielkim entuzjazmem i uważam, że jak na pierwsze tego typu urządzenie to było całkiem nieźle.

Po rozpakowaniu Spunky Beat byłam pod ich wielkim wrażeniem. Sam wygląd słuchawek przyciągał wzrok, jednak najbardziej urzekły mnie małe magnesiki, pozwalające umieścić każdy element idealnie w pudełku. Do tej pory nie widziałam takich magicznych sztuczek, dlatego moja mina wyrażała więcej niż 1000 słów. Stwierdziłam, że skoro zaczyna się tak dobrze, to dalej może być już tylko lepiej. Czy się pomyliłam? Raczej nie. Wiadomo, że każdy sprzęt ma swoje plusy i minusy, ale Tronsmart spełnił moje podstawowe oczekiwania. Zacznę jednak od początku.

spunky beat

Pierwsze uruchomienie

Jako audiofil, praktycznie od razu po wyciągnięciu słuchawek z pudełka, miałam ochotę sparować je ze swoim telefonem i przesłuchać swoją ulubioną playlistę. Cieszcie się, że nie musieliście oglądać mojej zawiedzionej miny, kiedy okazało się, iż najpierw muszę naładować sprzęt do pełna. Po około dwóch godzinach oczekiwania w napięciu udało się! Wszystkie cztery diody były zapalone, co oznaczało, że teraz wreszcie mogę napawać się dźwiękami muzyki.

spunky beat

Niemal natychmiastowe parowanie

W momencie, kiedy wyciągnęłam obie słuchawki z pudełeczka, usłyszałam w nich rozlegający się dźwięk słów „power on”. Kamień spadł mi z serca, że nie są one jakoś specjalnie skomplikowane i prawdopodobnie szybko nauczę się obsługi. Teraz pozostała kwestia podłączenia ich do telefonu, co wydawało mi się kolejną misją do zrealizowania. Wyszłam z założenia, że takie słuchawki nie mogą mieć zbyt wielu opcji konfiguracji, kiedy poza panelem dotykowym nie posiadały żadnego przycisku. Byłam ogromnie zaskoczona, jak wyszukując na liście urządzeń BT w telefonie, niemal od razu natrafiłam na mój nowy gadżet. Sparowanie przebiegło pomyślnie, usłyszałam głośne „connected” i szybko przeszłam do aplikacji, by już po chwili rozkoszować się wspaniałym dźwiękiem.

spunky beat

Kilka słów o budowie Spunky Beat

Zanim jeszcze przeszłam do ostatecznej konfiguracji sprzętu, miałam pewne wątpliwości co do tego, czy aby na pewno tak małe słuchawki utrzymają się w moich uszach. Początkowo potwierdziły się moje obawy, gdyż kiedy tylko zmieniała się mimika mojej twarzy, automatycznie zmieniało się ich położenie, co wpływało na jakość dźwięku. Dopiero po wymianie gumek na mniejsze (które znajdowały się w zestawie) przekonałam się, że bezprzewodowe słuchawki mogą być naprawdę wygodne!

spunky beat

Spunky Beat są stylowe i poza małymi magnesikami, zachwycają również dotykowym panelem z małymi obręczami. Posiadają podświetlenie w dwóch kolorach: w momencie uruchomienia oraz wyłączenia – na czerwono oraz niebiesko. Przejdźmy jednak do panelu sterowania, który dla mnie okazał się największym minusem Tronsmarta.

Problemy ze sterowaniem słuchawkami

Do momentu uruchomienia muzyki niemal wszystko szło po mojej myśli. Dopiero, kiedy miałam chęć poprawić którąś ze słuchawek bądź chciałam zacząć sama sterować muzyką, napotkałam wiele problemów. Dotykowy panel nie reagował na mój dotyk tak, jak było to rozpisane w instrukcji. Początkowo byłam przekonana, że wymaga to wprawy, a ja dopiero pierwszy raz mam styczność z bezprzewodowymi słuchawkami. Po konsultacji z Przemkiem doszłam jednak do wniosku, że to nie jest moja wina, a czułości samego sprzętu! Każda próba zmiany piosenki czy głośności kończyła się… uruchomieniem Asystenta Google. Oczywiście połączenie z telefonem ma dużo plusów, jednak ciągłe przerywanie muzyki, kiedy chce się tylko cokolwiek zmienić, jest strasznie irytujące. Po prawie dwóch tygodniach użytkowania udało mi się zaledwie wyłączyć kilkukrotnie słuchawki oraz raz przełączyć piosenkę. Mam wrażenie, że zanim całkowicie opanuję obsługę Spunky Beat to minie jeszcze sporo godzin.

IMG 20200221 083529

Czas na najważniejszy punkt – jakość dźwięku

W recenzji słuchawek nie mogło zabraknąć tak istotnej pozycji, jak opis szczegółowego działania. Szybkie parowanie czy długi czas działania na baterii nie wystarczą, by spełnić wszystkie oczekiwania użytkowników. Niezbędny jest przede wszystkim czysty i głęboki dźwięk podczas słuchania każdego gatunku muzyki. Muszę przyznać, że akurat w tej kwestii Spunky Beat mnie nie zawiodły! Już kilka razy Wam wspominałam o swojej miłości do muzyki z mocnym bassem i to właśnie jedna z moich playlist jest dla mnie wyznacznikiem działania słuchawek. W kultowym momencie ulubionej piosenki usłyszałam głęboki bass, naprzemiennie z bardzo wyraźną muzyką, a razem tworzyły niesamowitą kompozycję, powodującą ciarki na całym ciele.

Czas działania oraz ładowanie Spunky Beat

Jak zapewne w większości słuchawek bezprzewodowych, i te są ładowane w specjalnym opakowaniu. Pełna bateria ma wystarczać na około 7h ciągłego słuchania muzyki, jednak kiedy po 5h rozładował mi się telefon, doszłam do wniosku, że są naprawdę świetne i może czas pomyśleć o zmianie smartfona. W każdym razie ładując pudełko do pełna, można używać słuchawek łączne nawet przez 24h. Jako ciekawostkę powiem Wam, że ostatni raz ładowałam pudełeczko w dniu… otrzymania przesyłki! Dwa tygodnie na jednym ładowaniu i codzienne użytkowanie Spunky Beat po kilka godzin, a one nadal trzymają.

IMG 20200221 083548

Podsumowanie Tronsmart spunky beat

Nie można powiedzieć, że jestem obiektywna, gdy są to pierwsze moje bezprzewodowe słuchawki. Jednak dokładnie tak wyobrażałam sobie ich działanie – szybkie parowanie, długie działanie oraz przede wszystkim świetne trzymanie się w uchu! Jak dla mnie jest to sprzęt godny swojej ceny, który zagwarantuje zadowolenie każdego użytkownika, ceniącego sobie dobrą jakość. Jedynym minusem dla mnie jest sterowanie, ale mam nadzieję, że im dłużej będę je użytkowała, tym szybciej nauczę się, jak prawidłowo powinnam to robić.

Wieści z Rozładowani.pl