TP-Link Neffos C5A pierwsze wrażenia | DailyWeb.pl

TP-Link Neffos C5A pierwsze wrażenia

Opublikowano 2 miesiące temu -


Znacie to uczucie gdy telefon, za który zapłaciliście 2500 zł (albo i więcej) pół roku temu, zostaje zastąpiony nowym modelem? Tłumaczymy sobie, że przecież nie bierzemy udziału w żadnym wyścigu, że nasz kupiliśmy okazyjnie albo, że to naprawdę dobry telefon i posłuży nam jeszcze wiele miesięcy. Potem pojawią się myśl – ten nowy jest genialny, muszę go mieć!

Ja znam to zbyt dobrze, w pewnym momencie zmieniałem telefony średnio co dwa miesiące – doszedłem do ponad 50, przestałem liczyć i pomyślałem, że czas na sprzętowy detoks. Jeśli macie tak samo, jak ja — mam świetny pomyśl. Technologiczne odtruwanie w postaci taniego TP-Link Neffos C5A!

Pierwsze wrażenia

Na łamach DailyWeb pojawiło się już kilka telefonów z serii Neffos. Testowaliśmy C5 (bez literki A), C5 Max oraz  najmocniejszy X1. Wszystkie łączą podobne cechy, te urządzenia niczego nie udają. Mają być tanie, ale zapewnić chociaż minimum komfortu – co w dzisiejszych czasach nie jest takie oczywiste.

TP-Link Neffos C5A to urządzenie dramatycznie tanie, ale nie dramatycznie słabe. Za kwotę 250 zł spodziewałbym się raczej jakiegoś marketowego bubla, który błędy zgłaszałby już w czasie pierwszej konfiguracji konta. W przypadku Neffosa jest zadziwiająco dobrze. Urządzenie jest naprawdę dobrze wykonane - obudowa z solidnego plastiku nie trzeszczy i jest dobrze spasowana. Wszystkie podstawowe funkcje systemu działają sprawnie. Można się też pokusić o stwierdzenie, że niektóre nawet błyskawicznie szybko. Owszem zdażają się spadki wydajności lub długie przeładowania – to jednak jest pewne nawet wśród droższych urządzeń. Z pozytywnych aspektów, które mnie zaskakują, mogę wymienić długą pracę na baterii (która jest o 25% większa niż w iPhonie 8).

Zaciekawiła mnie też kultura pracy autofucusu aparatu fotograficznego. Nie jest on najszybszy, ale ostrzy intuicyjnie i pewnie. W połączeniu ze stosunkowo dobrą jakością matrycy (dalej pamiętajmy, że to telefon za 250 zł) otrzymujemy całkiem znośne wyniki, w postaci przyzwoitych fotek. Bez obaw używałem telefonu na zewnątrz. Na podwórzu, dobrze łapał domowe WiFi. Radził sobie z tym nawet lepiej niż mój prywatny telefon. Podczas majówki, użyłem go jako nawigacji i licznika rowerowego. Widoczność w maksymalnym słońcu była zadowalająca a komunikaty głosowe wydobywające się z Endomondo głośne i wyraźne. Zdziwiła mnie też obecność diody do zdjęć selfie. Urządzenie pracuje pod kontrolą Androida 7.0. Ma wgraną skromną nakładkę systemową  z kilkoma dodatkami naprawdę podnoszącymi komfort pracy - nie znajdziemy w nim, żadnego crapware czy śladów po chińskiej lokalizacji.

Nie wszystko na plus

Dość już pochwał. Nie spodobał mi się za to wyświetlacz, ma niską rozdzielczość i fatalne kąty widzenia. Piszę szczerze, po prawie dwóch tygodniach nadal ciężko mi się przyzwyczaić do tego ekranu. Dobrze, że chociaż dotyk działa poprawnie, pomimo obsługi tylko dwóch palców. Problem stwarza też mała ilość dostępnej pamięci, z deklarowanych 8GB pozostaje dla użytkownika tylko około 5GB, a gdy zainstalowałem mój podstawowy zestaw aplikacji (bez gier) już tylko 1,5GB. Oczywiście pamięć można rozszerzyć kartą microSD. Rozczarowaniem jest jednak to, że Neffos C5A obsługuje wyłącznie te o pojemności do 32GB.

Skrócona Specyfikacja techniczna

  • Wymiary: 145,5mm x 72mm x 9,6mm przy wadze 159 gram.
  • Wyświetlacz: 5 cali, 16:9, rozdzielczość 854pix x 480pix, 196 PPI.
  • Procesor: Mediatek MTK6580M, GPU Mali-400.
  • Pamięć: 1GB RAM, 8GB ROM oraz obsługa MicroSD do 32GB.
  • Aparat: 8Mpix + 2Mpix. Bateria: 2300 mAh.
  • Inne: urządzenie DualSim, obie karty aktywne.