Można by powiedzieć, że 2020 był zły. Wydarzyło się na świecie tyle negatywnych rzeczy, z pandemią koronawirusa na czele, że wiele osób przekreśliło 2020, czekając z nadzieją, że 2021 będzie lepszy. Sama pandemia stała się w moim przypadku kamieniem, który ruszył lawinę decyzji. Jedna z nich dotyczyła zmiany sprzętu i sposobu pracy w domu.

macbook pro 16

Nowy laptop

Po 7 latach na technologiczną emeryturę odszedł mój wysłużony MacBook Air 13”. Model, który był tak naprawdę podstawową konfiguracją tego urządzenia, dzielnie służył mi przez te wszystkie lata. Bardzo go doceniam. Był bowiem sprzętem, który wykorzystywałem w domu, jak i w 2 miejscach swojej pracy zawodowej. Pokuszę się o stwierdzenie, że ten mały i słaby, jak na te czasy, laptop, stał się moim wołem roboczym. Na początku był wykorzystywany jedynie w domu. Potem jeździł ze mną codziennie do pracy, w której miałem styczność z marketingiem video. Jeszcze później stał się moim głównym narzędziem wykorzystywanym w pracy związanej z instalowaniem systemów inteligentnego domu. W 2020 roku zastąpił go sprzęt większy, ale również w podstawowej konfiguracji. To MacBook Pro 16”. Na początku miałem z nim trochę przebojów, głównie pod względem baterii. Teraz jednak jestem nim oczarowany jeszcze bardziej, niż w trakcie zakupu. Od razu uprzedzę, dom jest moim miejscem pracy, zatem te 16” w niczym mi nie przeszkadza. Jak się pewnie domyślacie, przesiadka z 13” na 16” to był dla mnie przeskok. To też różnica wyświetlaczy. Po tych kilku tygodniach pracy śmiało stwierdzam, że to bardzo wygodne i wydajne narzędzie pracy. Na uwagę zasługuje genialna klawiatura, a wierzcie mi, po blisko 8 latach pracy w sądzie jako protokolant, doceniam urządzenia, które pozwalają mi na wygodne i szybkie pisanie. Poza tym dźwięk z głośników jest rewelacyjny. Śmieję się ze znajomym, że czasami można z nim zrobić małą wiksę :)

IMG 0644

Genialna klawiatura

Skoro pojawił się laptop, a ja zacząłem normalnie pracować codziennie przy biurku, to wjechała także klawiatura. Ta w MacBooku Pro 16” jest świetna, nie mam zastrzeżeń. Ale w ciągu dnia pracuję przy zamkniętym laptopie, dopiero wieczorem ląduję z nim na kanapie. Zatem zewnętrzna klawiatura była mi potrzebna. Nie szukałem długo. W grę wchodził tylko sprzęt bezprzewodowy. Po wielu pochlebnych recenzjach, m.in. na DailyWeb, wybór padł na Logitech MX Keys for Mac. Do dziś napisałem na niej mnóstwo tekstów. Codziennie pracuję na niej średnio po 10 godzin. Jestem z niej mega zadowolony. Przede wszystkim jest rewelacyjnie wykonana. Nie ma się zastrzeżeń pod względem jakości. Przyciski nie są wysokie, a skok dla mnie odpowiedni. Z przyjemnością siadam do pracy, wiedząc, że będę korzystać z wygodnego sprzętu.

IMG 0648

Ergonomiczna myszka

Nie mogło być inaczej, uzupełnieniem tej klawiatury musi być dobra myszka. Co mogłem wybrać? No co? Oczywiście, że Logitech MX Master 3 for Mac. Przyznaję szczerze, że to mój pierwszy kontakt z takim gryzoniem. Wcześniej albo nie korzystałem z myszek, a jeśli już, to raczej były to bardzo tanie, słabe jakościowo urządzenia. I wtedy wjechała ona, myszka MX Master 3. Podobnie jak klawiatura, wykorzystuję ją co najmniej 10 godzin dziennie. Ergonomia pracy jest na świetnym poziomie. Urządzenie wygodnie się trzyma, a przyciski można dodatkowo konfigurować. W połączeniu z klawiaturą MX Keys stanowi idealne połączenie.

gc chargesource

Ładowarka

Czwarty sprzęt można potraktować jako nic wielkiego, standard. Dla mnie to jednak zmiana pod względem wygody ładowania urządzeń. Zrezygnowałem z ładowarek dedykowanych dla każdego urządzenia mobilnego, które mam w domu. Zdecydowałem się na zakup ładowarki z kilkoma portami. Nie chciałem nic drogiego, w dodatku o funkcjach, których na razie nie wykorzystam. Kupiłem ładowarkę Green Cell ChargeSource 5. Ma ona 5 portów USB, obsługuje również szybkie ładowanie Ultra Charge oraz Smart Charge. Jej zakup rozwiązał jednocześnie problem zajętości dużej liczby gniazdek elektrycznych w domu. W dodatku jest to niewielki model, w kolorze czarnym, który dobrze komponuje się z czarną podstawą monitora, obok którego się znajduje. Uwielbiam te urządzenie.

glosnik google home

Głośnik Google Home

Ostatni, 5 sprzęt, ląduje na tym miejscu tylko dlatego, że mam go najkrócej. Jednak od jakiegoś czasu „chorowałem” na niego. To głośnik Google Home. Tak, to ten pierwszy. Coraz częściej kombinuję z wdrażaniem do mieszkania inteligentnych urządzeń do zarządzania sprzętami. Staram się i będę to robić w przyszłości, żeby były one zgodne z aplikacją Google Home. Zarządzanie głosowe, dzięki Asystentowi Google stało się naprawdę wygodne. Nawet mój trzyletni syn stara się mówić po angielsku i wypowiadać komendy :) Poza tym głośnik wykorzystuję do słuchania muzyki, odsłuchiwania podcastów, a także informacji. Nie przeszkadza mi to, że nie obsługuje języka polskiego.

Poznaliście 5 moich ulubionych urządzeń, które kupiłem w 2020 roku. Jakie są Wasze sprzęty, które kupiliście w tym roku i jesteście z nich zadowoleni?


Posłuchaj nas!