Gry i popkultura bezpośrednio odpowiadają za szerzącą się przemoc

To właśnie gry i popkultura bezpośrednio odpowiadają za szerzącą się przemoc

Opublikowano 13.03.2018 10:49 -


Wszystko wydarzyło się 8 marca. Biały Dom opublikował wtedy na swoim kanale YouTube filmik wymownie nazwany Violence in Video Games jako efekt wewnętrznych rozmów prezydenta z osobami związanymi z branżą grową oraz jej krytykami.

Bodźcem dla samego spotkania była kolejna strzelanina w szkole (statystycznie w Stanach Zjednoczonych do podobnych zdarzeń dochodzi raz na tydzień). Werdykt obrad? Gry i popkultura są winne; bezpośrednio odpowiadają za szerzącą się przemoc.

Opublikowany przez Biały Dom filmik ma status niepubliczny, ale i tak szybko trafił do głównego obiegu. Przez niecałe dwie minuty można oglądać w nim brutalne sceny zabójstw growych awatarów i NPCów. Tytuły zaprezentowanych gier w video się nie pojawiają, ale bez trudu rozpoznać można: Fallout 4, Call of Duty: Black Ops, Call of Duty: Moder Warfare 2, Dead by Daylight, Wolfenstein: The New Order, Sniper Elite, czy The Evil Within.

Brutalność zaprezentowanego filmiku z pewnością jest w stanie przemówić do wyobraźni osób, które z podobnymi grami nigdy kontaktu nie miały. Zwłaszcza, gdy brakuje mu jakiegokolwiek komentarza i niezaznajomiony z tematem odbiorca skazany zostaje na własną refleksję względem pojawiających się obrazów. Trudno nie uznać tego za nieprzemyślany materiał antygrowej propagandy. Zwłaszcza, że argumentów badaczy i efektów ich wieloletniej pracy, które mówią o kompensacyjnym charakterze gier, w ogóle się w starciu Trump vs. gry nie wspomina.

Pamiętacie jeszcze bardzo stare gry przeglądarkowe?

Problem jest jednak bardzo poważny. Z roku na rok w Stanach Zjednoczonych notuje się coraz większą liczbę przypadków strzelanin w miejscach publicznych. Sęk w tym, że jest to zjawisko, które dotyczy przede wszystkim USA, tymczasem gry dostępne są przecież na całym świecie (z drobnymi wyjątkami, gdy władze jakiegoś państwa zakazują oficjalnej dystrybucji danego tytułu ze względu na jego obrazoburczy lub nazbyt makabryczny charakter). Może więc źródła problemu należałoby szukać gdzieś indziej? Np. wśród wyjątkowych cech amerykańskiego prawa? Np. w ogólnym dostępie do broni palnej? Trump jak widać jest jednak przekonany o tym, że broń i strzelaniny nie są ze sobą w żaden sposób powiązane.


Autorem artykułu jest Alicja Górska.