Tinder wprowadza nowe funkcje poprawiające bezpieczeństwo. Jedna z nich pozwoli użytkownikom uniknąć krępujących sytuacji. Mowa o trybie incognito. Wyjaśnijmy, jak działa nowość i dlaczego warto z niej korzystać.

Randkowanie online jest dziś szalenie popularne. Pamiętam czasy, w których o tym, że poznaliśmy swoją drugą połówkę w sieci, mówiło się rzadko. Jeszcze 15 czy 20 lat wstecz było to czymś, wybaczcie kolokwializm – dziwnym. Dziś za nietypowe możemy uznać poznanie drugiej osoby offline. Sporą część kontaktów, nie tylko towarzyskich, nawiązujemy bowiem w sieci. Wróćmy jednak do randkowania online… skoro stało się powszechne, usługodawcy muszą coraz mocniej dbać o bezpieczeństwo i prywatność użytkowników. Tider wie o tym doskonale, dlatego też wprowadza do swojej usługi kilka przydatnych nowości. Perełką okazuje się tryb Incognito.

Tinder

Tinder to spryciarz – jedno kliknięcie i unikniesz wtopi z szefem

Działanie trybu Incognito jest banalnie proste. Po jego aktywacji nasz profil nie będzie pojawiał się w propozycjach większości osób. Kto więc będzie mógł nas zobaczyć? Każdy, kogo uznamy za interesującego. Jeśli ktoś nam się podoba, przesuwamy ekran w lewo (standardowe działanie w aplikacji Tindera), wtedy też dana osoba będzie widziała nas w propozycjach. Jeśli przesuniemy ekran w lewo, odrzucimy takową możliwość. To przyda się w sytuacji, w której natkniemy się na szefa, współpracownika, wujka, ciotkę lub wykładowcę.

Tinder

Badania pokazują, że większość osób w wieku 18-25 lat obawia się o swoje bezpieczeństwo (fizyczne i psychiczne podczas randek. Dlatego chcemy zapewnić młodszym randkowiczom przydatne i wnikliwe porady na temat tego, jak komunikować się z innymi osobami, z którymi dopasowali się online – tłumaczy Pamela Zaballa, CEO, NO MORE.

Nie jest to jedyna nowość, która zawitała do popularnej aplikacji randkowej. Otrzymaliśmy także opcję zgłaszania profilu, który łamie zasady, np. wysyłając nam nieprzyzwoite treści. Wystarczy przytrzymać dłużej profil i dokonać zgłoszenia. Prościej się nie da. Dodatkowo, część daleko idących niegodnych damy czy dżentelmena słów będzie automatycznie wykrywana, a wiadomość blokowana.

Google goni ChatGPT i rozwija swoje AI – poznajcie BARD