Serwis randkowy Tinder najwyraźniej po roku zaczyna znajdować pomysł na problem związany z dystansem społecznym wymuszonym przez pandemię koronawirusa. Właśnie rozpoczęto akcję, gdzie za darmo można otrzymać test na COVID-19.

Oczywiście sam test negatywny nie oznacza od razu, że jesteśmy bezpieczni podczas spotkania, ale na pewno zmniejsza ryzyko przenoszenia zakażeń. Niestety nie wszyscy otrzymają testy. Na razie „usługa” sprawdzana jest na 500 losowo wybranych parach, które dopasowały się w aplikacji.

Tinder testuje na COVID-19

Firma tłumaczy to tym, że chce dodać trochę więcej komfortu swoim użytkownikom, którzy mimo pandemii postanawiają się spotkać. Posiadanie negatywnego testu na COVID-19 znacząco odstresuje takie osoby. W akcji Tinder wykorzystuje testy EverlyWell. Zestaw do pobrania próbki dostarczany jest do użytkownika, ten pobiera sobie wymaz z nosa i odsyła próbkę. Następnie w ciągu 48 godzin otrzymuje wynik na maila. Jak widać procedura trochę trwa, ale co się nie zrobi dla randki?

Wirtualne randki nie wystarczają

Większość aplikacji randkowych takich jak właśnie Tinder i inne radziły sobie do tej pory z pandemią, tworząc więcej możliwości do wirtualnych randek. Wiadomo jednak, że to nie jest dostateczne rozwiązanie, dlatego można pochwalić pomysłowość Tindera i finansowanie testów na COVID-19. Przypuszczalnie testów będzie więcej niż 500 par, wszystko zależy od powodzenia tego projektu.

Członkowie Tindera będą mogli poprosić o parę – jeden dla nich, a drugi dla partnera. Pierwszego dnia wiosny, w sobotę 20 marca, członkowie z kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych mogą odebrać kod do bezpłatnego testu pocztą e-mail.

-czytamy na stronie Tindera.

Akcja jak widać dotyczy tylko Stanów Zjednoczonych.

źródło: Tinder


Posłuchaj nas!