„Temtem” - jak na wczesny dostęp, to nie jest źle

„Temtem” – jak na wczesny dostęp, to nie jest źle

Opublikowano 21.04.2020 11:12 -


W trakcie Wielkanocy zdecydowałem się na pobranie gry „Temtem”. Jest to jeden z projektów, które wsparłem z dużą rezerwą. Tytuł pojawił się na Steamie w ramach wczesnego dostępu, co automatycznie wzbudziło moje obawy. Jednak, ze względu na wykorzystany temat, postanowiłem zaryzykować. „Temtem” polega na kolekcjonowaniu stworów. Z czym się Wam to kojarzy? Oczywiście, że z Pokemonami! Twórcy „Temtem” mocno się nimi inspirują.

Czasem mam wrażenie, że nawet za bardzo, ponieważ niektóre umieszczone w grze postaci zdecydowanie zbyt mocno kojarzyły mi się z tymi, które znam z „Pokemonów”. Mimo to czuję, że w „Temtem” daje mi sporo radości. Z czego to wynika? Jestem kolekcjonerem, typem gracza odwiedzającego każdą dostępną przestrzeń i zbierającego absolutnie wszystkie śmieci, jakie napotka.

Tak, jestem jedną z tych osób, które odkładają zdobyty eliksir zdrowa „na później” tak długo, aż mają przepełniony plecak. Dlatego kocham wszystkie gry z elementami kolekcjonerskimi. Wszystko wskazuje na to, że do „Temtem” będę wracał.

Nie ma się co oszukiwać! Nie samym zbieractwem człowiek żyje! Skoro gra polega na łapaniu fantastycznych stworzeń, to zapewne można je wykorzystywać do walki? Oczywiście, że tak! Starcia są przyjemnie zrobione. Ataki mają swoje animacje, chociaż uważam, że opisy poszczególnych statystyk oraz widoczność wzmocnień i osłabień powinny być bardziej przejrzyste. Nie zmienia to faktu, że wiele starć wymaga zapoznania się z kolejnością ataków, a następnie odpowiedniego ich zaplanowania.

Najważniejszym elementem jest zarządzanie wytrzymałością stworów, która jest wydawana do wykonywania kolejnych ataków. Efekt? Zdarzają się intensywne starcia, a to dobrze, ponieważ „Temtem” potrafi obudzić emocje.

Nie zachęcam do kupienia tej produkcji, ponieważ widać, że jest w fazie rozwoju. Na chwilę obecną zawartości nie jest specjalnie dużo. Co negatywnie wpłynęło na liczbę aktywnych graczy. W szczycie było to ponad 30 000 osób, a obecnie? Trochę ponad 2 000 na dzień. Dlaczego? „Temtem” bardzo często opiera się na grindzie, co w dłuższym okresie negatywne wpłynęło na odbiór gry. A poza tym bez nowych elementów, bez większych aktualizacji, ludzie nie wrócą do tego wirtualnego świata.

Dodanie matchmakingu niespecjalnie wpłynęło na liczbę zalogowanych graczy, a bez nich walki rankingowe nie będą miały sensu.

„Temtem” może stać się interesującą alternatywą dla Pokemonów. Wszystko zależy od tego, w jakim kierunku pójdą twórcy. Grze po prostu brakuje elementów, które przyciągną gracza na dłużej. Niewielka różnorodność aktywności również negatywnie wpływa na odbiór produkcji. Obawiam się, że „Temtem” może wpaść w pułapkę nudnej, opartej na grindzie, gry wieloosobowej. Dlatego tak istotne będzie także nagradzanie odbiorców za rozgrywkę.

Mam wrażenie, że ten element również kuleje, ponieważ często brakowało mi jakichś dodatkowych nagród za zabawę. Samo trenowanie i rozmnażanie stworzeń, a następnie optymalizowanie drużyny to trochę za mało.

Jak na wczesny dostęp, to nie jest źle, ale aby „Temtem” odniósł sukces, musi być znacznie lepiej.

Wieści z Rozładowani.pl