Telegram nie taki bezpieczny jak mogło się wydawać




Telegram nie taki bezpieczny jak mogło się wydawać

Opublikowano 1.08.2019 8:16 -


Codzienne przekazywanie informacji za pomocą aplikacji mobilnych jest najpopularniejszą metodą porozumiewania się nie tylko wśród młodzieży, ale również przedsiębiorców czy polityków. Wybierają oni jednak bezpieczniejsze rozwiązania niż Messenger czy WhatsApp, które gwarantują całkowite bezpieczeństwo przesyłanych danych – a przynajmniej tak było do niedawna, zanim Minister Sprawiedliwości jednego z europejskich krajów nie poinformował o włamaniu i wycieku rozmów z popularnej aplikacji Telegram.

Telegram to komunikator internetowy, za którego pomocą użytkownicy mogą przesyłać wiadomości, zdjęcia, nagrania głosowe oraz wiele innych plików. Wychodzono z założenia, że jeśli wykorzystuje on metodę szyfrowania wiadomości, można uznać go za zupełnie bezpieczną aplikację, przeznaczoną do przesyłania bardzo istotnych informacji. Dlatego Telegram zdobył popularność wśród ważnych polityków, dużych przedsiębiorców, ale także wśród zwykłych ludzi takich, jak my. Po ostatnim incydencie pojawiły się jednak duże wątpliwości co do rodzaju zabezpieczeń aplikacji oraz jej funkcjonowania.

Jak wyglądają ataki na komunikator?

Już kilka lat wstecz system bezpieczeństwa Telegramu był krytykowany ze względu na trwałe przechowywanie danych, kontaktów oraz wszystkich przesyłanych multimediów. Poza tym, jak się okazało, system szyfrowania nie działa do końca tak, jak zapewniano. Miał o tym okazję przekonać się właśnie Minister Sprawiedliwości Serbii, którego rozmowy z komunikatora zostały ujawnione w mediach w celu jego kompromitacji. Jak się okazało, nie był to jedyny poszkodowany w ataku hakerów, jaki miał miejsce 23 lipca – wielu innych polityków oraz działaczy społecznych również znalazło się na liście 1000 kont, które zostały zaatakowane.

Weryfikacja dwuetapowa jako sposób na zwiększenie bezpieczeństwa

Każdemu z użytkowników Telegramu zalecam włączenie weryfikacji dwuetapowej, która wymaga również kodu SMS-owego, aby móc zalogować się na nowym urządzeniu. Na pewno ma to znaczny wpływ na poprawę zabezpieczeń, jednak nie gwarantuje stuprocentowej skuteczności i ochrony przed atakami hakerów. Nie należy jednak czekać, aż dojdzie do włamania, warto zadbać o swoją prywatność już w tym momencie.

Sam fakt, że duża grupa polityków wykorzystuje aplikację mobilną do przesyłania wiadomości, powinna dać nam do myślenia. Można wyjść z założenia, że ze względu na swoją reputację wolą zatajać niektóre informacje, aby nie popsuć swojego wizerunku. Jak widać nieskutecznie ;)


Autorem artykułu jest: Marika Kowalska.