Tani, a ma wszystko, co potrzeba - recenzja TP-Link Neffos C9a




Tani, a ma wszystko, co potrzeba - recenzja TP-Link Neffos C9a

Opublikowano 10.12.2018 14:21 -


„Tani smartfon” - do niedawna określenie to kojarzono raczej  pejoratywnie. Jeśli smartfon miał być dobry, to nie mógł być tani. Jeśli był tani, to nie mógł być dobry. Ostatnio widziałem jednak kilka dobrych i tanich urządzeń. Czy TP-Link Neffos C9a zasługuje na takie miano? Sprawdźmy!

W poprzednim wpisie zawarłem swoje pierwsze wrażenia na temat wspomnianego TP-Link Neffos C9a. W skrócie: chwaliłem telefon za bogate wyposażenie i świetny zestaw dodatkowych funkcji (dioda powiadomień, czytnik palców, rozpoznawanie twarzy, świeży system). Nie spodobała mi się natomiast słaba wydajność, którą można jednak tłumaczyć naprawdę niską ceną. Teraz pora na więcej szczegółów.

Wydajność

Coś, na co narzekałem, związane jest ze słabszym procesorem Mediateka. Słabszym od konkurentów, a nawet od modelu C7, który wypuścił TP-Link (testował go Kuba). W systemie zauważalne są spadki wydajności, czasem zacinają się animacje, a momentami trzeba trochę dłużej poczekać na odpowiedź aplikacji. Nie zrozumcie mnie źle, te systemowe odpalają się całkiem żwawo, problem pojawia się, gdy włączonych mamy ich kilka lub używamy tych bardziej wymagających. Do dyspozycji urządzenia są 2 GB RAM, widziałem urządzenia, które lepiej z niej korzystają. Momentami miałem jednak wrażenie, że ta lekka ślamazarność urządzenia wynikała raczej ze słabszej optymalizacji systemu (Android 8.1) i nakładki (NFUI 8.0), jeśli moje przeczucia się potwierdzą, to jest nadzieja, bo TP-Link zawsze przykładał się do aktualizacji, które usprawniały sprzęt. Jedną już nawet zainstalowałem i jest lepiej, niż było. Warto też odnotować, że odblokowywanie telefonu jest super szybkie i nie ma tu znaczenia, czy robimy to przyciskiem przez pin, twarzą, czy czytnikiem palców.

Testy syntetyczne wskazują na ciut mniejszą wydajność niż u konkurencji. Procesor Mediateka nie pozwolił niestety na ukończenie benchmarku AnTuTu. Zamieszczam pozostałe wyniki, chociaż lepszym testem wydajności będą moje wrażenia z gier.

  • „Asphalt 9: Legends”. Gra nie jest dostępna dla tego urządzenia.
  • „World Of Tanks: Blitz”. Nie jest to to, co misie lubią najbardziej, ale grać się da. Oczywiście opcje na minimum, momentami było ciężko.
  • „PUBG: Mobile”. I tu zdziwienie, na standardowych ustawieniach gra się dobrze, i tak bym je zostawił ;) .
  • „Shadowgun Legends”. Gra odpaliła się na ustawieniach auto, gdy wszedłem do lobby, myślałem, że będzie dramat. W trakcie rozgrywki jest dużo lepiej, gra się całkiem dobrze, jeśli przymkniemy oko na spadki klatek.

System i dodatki

Android 8.1 Oreo to duży plus, plusem jest też mało inwazyjna, ale zauważalna nakładka na system w postaci NFUI 8.0. Obwiniam ją trochę za spadki wydajności systemu, ale mam nadzieje, ze z każdą następną aktualizacją będzie lepiej. Nakładka wnosi funkcje łatwiejszego logowania (skaner twarzy, nie trzeba też zatwierdzać PINu), pomaga w łączeniu z sieciami WiFi, wspiera nowe gesty systemu oraz wprowadza drobne zmiany w interface Androida.

W telefonie dodatkowo zainstalowano kilka aplikacji, są to OfficeSuite, klawiatura TouchPal 2018, Smart WLAN i aplikacji aparatu fotograficznego z dodatkowymi funkcjami.

Ekran i dźwięk

Dźwięk wydobywający się z głośnika jest donośny i wyraźny, oczywiście brakuje w nim trochę szczegółowości, można to jednak wybaczyć z racji niskiej ceny urządzenia. Zaskoczeniem jest natomiast ekran, w tym modelu jest on po prostu świetny. Matryca IPS w C9a ma rozdzielczość 1440 × 720 px, przekątną 5.45 cala oraz format 18:9. Charakteryzuje się też kontrastem 1000:1 oraz jasnością 400 nitów. W praktyce przekłada się to na czytelny i jasny w słońcu obraz, który jest dodatkowo kontrastowy, ostry oraz ma dobre kąty widzenia. To kolejna zaleta tego telefonu, której się nie spodziewałem. Jedyną wadą tego wyświetlacza jest chyba tylko to, że szybko zbiera odciski palców.

Bateria

Neffos C9a wyposażony został w baterię o pojemności 3020 mAh. To raczej standard i nie ma się co dziwić. Będziemy ją ładować za pomocą kabelka z USB micro, co również jest standardowym rozwiązaniem. Problemem może okazać się czas, jaki potrzebny jest do pełnego naładowania, który wynosi nawet 2,5 godziny. Czas pracy na jednym ładowaniu powinien pozwolić spokojnie na półtora dnia zwykłego użytkowania.

Aparat fotograficzny

Główny aparat może się pochwalić matrycą o rozdzielczości 13 MP, przysłoną f/2.2 oraz diodą LED. W przypadku tak tanich urządzeń ostrożnie trzeba dobierać słowa, gdy mówi się o jakości aparatu. Testowane urządzenie radzi sobie jednak całkiem dobrze ze zdjęciami i filmami, jeśli zapewnimy mu więcej światła. Zdjęcia będą wtedy szczegółowe i ostre, chociaż trochę mało kontrastowe. W przypadku małego zakresu totalnego ratunkiem będzie tryb HDR, który w pewnym stopniu potrafi zrekompensować braki aparatu. Aparat do selfie ma 5 MP oraz szerokie pole widzenia, równe 84 stopniom. Producent wyposażył aplikację w funkcję Softlight oraz technologię upiększania z wykorzystaniem AI — i to raczej działa.

Na pochwałę zasługuje też sama aplikacja aparatu. Jest bogata w funkcje i oferuje wiele ustawień i trybów. Te warte wymienienia to prawdziwy tryb manual, zdjęcia poklatkowe, panoramy, monochromatyczny oraz specjalne tryby do fotografowania żywności i malowania światłem.

Czy kupiłbym ten telefon dla siebie?

Gdybym szukał urządzenia w tej cenie, na pewno rozważyłbym kupno tego modelu. Trochę razi mnie słabsza wydajność i szybko brudzący się wyświetlacz, zabrakło też modułu NFC, ale z drugiej strony smartfon posiada też szybkie rozpoznawanie twarzy, niezły wygląd, aktywny czytnik z obsługą gestów, diodę powiadomień oraz osobną do aparatu, aktualny system, Dual SIM, świetny wyświetlacz i całkiem dobry, bogaty w funkcje aparat fotograficzny. Co więcej, przy cenie sklepowej w granicach 400 zł i bogatym wyposażeniu (etui oraz szybka na wyświetlacz) nie ma zbyt wiele urządzeń, które mogłyby konkurować z Neffosem C9a.