Szperałem, grzebałem i kopałem, aż trafiłem na "Not Tonight"

Opublikowano 5.08.2020 21:42 -


Kontynuuję swoje poszukiwania ciekawych narracji w grach niezależnych. Przyznaję, że mój apetyt rozbudził tytuł "Yes, Your Grace". Interesująca opowieść o sztuce zarządzania królestwem, które jest często związane z podejmowaniem trudnych wyborów. A czasem pojawia się konieczność sięgnięcia po argument siły, bo siła argumentu to za mało. Szperałem, grzebałem i kopałem, aż trafiłem na "Not Tonight". Nie ma co ukrywać, że ta produkcja jest mocno inspirowana "Papers, Please", nawet bardziej, niż "Yes, Your Grace". Jednocześnie uważam, że zmiany zaproponowane w "Not Tonight" sprawiają, że ta formuła jest dalej interesująca.

W wykopanym przeze mnie tytule, wcieliłem się Europejczyka pracujące jako bramkarz. Tylko, że moim zdaniem nie było odbijanie piłek, ale pilnowanie, aby w nocnym klubie znalazły się wyłącznie pożądane osoby. Żeby było ciekawiej, fabuła "Not Tonight" osadzona jest w wyraźnie antyutopijnej Wielkiej Brytanii, która po wyjściu z Unii Europejskiej, nazywa się Albionem. Moja postać nie ma lekko. Jej rodzina pochodzi z kontynentu, na każdym kroku bohaterowi przypomina się o tym, że nie jest rodowitym Brytyjczykiem. Jako gracz musiałem walczyć o przetrwanie. "Not Tonight" przytłacza różnymi elementami.

Opłatami, koniecznością dbania o wysokim stan punktów w systemie oceny społecznej i wywiązywaniu się z obowiązków bramkarza. To wszystko sprawia, że gra potrafi być trudna, szczególnie w momencie, w którym trzeba dokonywać trudnych wyborów.

Sam mechanizm weryfikacji gości wręcz narzuca skojarzenia z "Papers, Please". Nowe elementy są wprowadzane stopniowo, a im sprawniejsza kontrola, tym więcej pieniędzy trafia na konto cyfrowego protagonisty. Tutaj kluczowe jest zarządzanie czasem oraz unikanie przypadkowych błędów. Czasem ktoś będzie chciał wręczyć łapówkę lub wejść poza kolejką, wtedy warto dobrze się zastanowić, jaki będzie miało to wpływ na dalsze losy prowadzonej postaci.

"Not Tonight" nie jest złą grą, ponieważ jest w stanie zaoferować mnóstwo zabawy, która często przypomina balansowanie po naszpikowanej gwoździami linie. Trzeba rozważnie stawiać kroki, aby dotrzeć do jednego z finałów.

Z tą drogą mam pewien problem. Uważam, że rozgrywka w "Not Tonight" jest zbyt rozwleczona. Tej produkcji na dobre wyszłoby przyspieszenie tempa, które sprawiłoby, że zabawa stałaby się bardziej dynamiczna. Czasem po prostu bywało nudno, bo samo weryfikowanie chętnych ustawionych w kolejce do nocnego klubu to trochę za mało. Oczywiście pojawiają się wydarzenia popychające fabułę w kierunku jednego z finałów, są one interesującą zmianą rytmu w chwilami przytłaczającej monotonii pracy bramkarza. "Not Tonight", korzystając z formuły znanej z "Papers, Please", zupełnie niepotrzebnie ją rozwleka. Zauważyłem, że wpływa to na moje zaangażowanie w świat przedstawiony.

W "Not Tonight" wręcz wyczekiwałem na kolejne popchnięcia fabuły i poboczne zadania. Doprowadziło to do tego, że niespecjalnie zżyłem się z moim cyfrowym bohaterem, a wiele bramkarskich obowiązków wykonywałem mechanicznie.

Pomimo tego fabularnego rozwleczenia, polecam "Not Tonight". Szczególnie osobom, którym przypadły do gustu takie tytuły jak "Beholder" lub "Papers, Please".

Wieści z Rozładowani.pl