Sytuacja gamedevu na koniec 2019 roku

Sytuacja gamedevu na koniec 2019 roku

Opublikowano 27.12.2019 11:53 -


Nieubłaganie zbliżamy się do końca 2019 roku. Z tej okazji postanowiłem przejrzeć moje notatki i pochylić się nad kondycją gamedevu. Nie tylko z perspektywy osoby pracującej w branży, ale także dziennikarza i codziennego gracza. Od razu zaznaczę, że w dalszym ciągu uważam, że do gamedevu wkrada się zima. Jednak nie dotyczy ona samej wartości rynku, ale raczej kontekstu, w jakim muszą poruszać się twórcy. Na samym Steamie w 2019 roku pojawiło się 8122 gier. A teraz, w tym tłumie, spróbujcie sprzedać swoją. Dotrzyjcie do uwagi odbiorcy, który i tak jest ciągle atakowany setką informacji.

Nie da się ukryć, że jest to trudne. Na dodatek na rynku działa już kilka platform dystrybucyjnych. Mamy Epic Game Store, GoG, Origin, Uplay i Steam, a to ci najwięksi. Firmy, które wydały znane, lubiane i popularne produkcje. W ich ofercie znajduje się także sporo gier niezależnych. Przy czym, mam wrażenie, że coraz rzadziej są one wydawane przez studia zajmujące się ich produkcję.

Wystarczy spojrzeć na działalność wydawniczą polskiego 11bit Studios. To już jest nie tylko autorski „Frostpunk”, ale także „Moonlighter” oraz „Children of Morta”.

Wszystkie te tytuły są świetne, pisałem o nich na łamach DailyWeb. Drugim ciekawym przykładem jest Paradox Interactive. W tym roku reanimowali serię „Age of Wonders”, a od lat zajmują się wydawaniem różnego rodzaju gier strategicznych i ekonomicznych. Po szyldem Paradox Interactive znajdziecie mniejsze i większe studia, które powołują do życia takie produkcje. Najwyraźniej konsolidacja rynku trwa i ma się dobrze, dlatego, przy tworzeniu własnej gry, warto rozważyć współpracę z wydawcą.

Dlaczego tak uważam? Ze względu na rozwój usług subskrypcyjnych. Wszyscy wielcy wydawcy postarali się o to, aby ich oferta była dostępna także w formie abonamentu. Ubisoft, Electronic Arts, nawet Micorsoft oferują dostęp do setek tytułów w ramach jednej opłaty. Uważam, że ten trend będzie się rozwijał. Znalezienie się wewnątrz usługi subskrypcyjnej może być kluczowe dla wielu studiów niezależnych. W takim kontekście duże znaczenie może mieć współpraca twórców z wydawcami, których produkcje już znalazły się w którejś z usług subskrypcyjnych.

Nie twierdzę, że rynek sprzedaży całkowicie zniknie, po prostu uważam, że klienci chętniej będą wybierali abonament. Tym bardziej że otrzymują wtedy dostęp do wielu różnych tytułów oraz do premier. Przykłady?

„The Outer Worlds” oraz „Phoenix Point” w Xbox Game Pass for PC oraz „Star Wars Jedi: Upadły Zakon” w Origin Access Premier. Spójrzcie na to z perspektywy odbiorcy. Nie musi płacić 250 złotych za jedną grę, w tej cenie może mieć 4 miesiące abonamentu (Origin Access Premier kosztuje 60 złotych miesięcznie) i dostęp do wielu gier wydanych przez Electronic Arts. Podobnie w przypadku „The Outer Worlds” oraz „Phoenix Point”. Jeżeli ktoś załapał się na promocję, to za możliwość zagarnia w te tytuły, zapłacił kilkanaście złotych. Przypominam, że klienci są przyzwyczajeni do takich usług. Możemy długo dyskutować o tym, że to tylko duże cyfrowe wypożyczalnie, które w dowolnym momencie mogą zabrać dostęp do danego tytułu.

Perspektywa klienta jest prosta. Zamiast zapłacić 250 złotych, wydaje 60 złotych. Gra? Gra. Nic więcej nie potrzebuje.

Dołóżmy do tego niechęć do lootboksów oraz gier jako usług. Są to filary, na których stoi rynek. Oba dotyczą sposobu monetyzacji produktu. W obu przypadkach można łatwo zaobserwować rosnące niezadowolenie odbiorców, które przekłada się reakcje twórców. Po uszach mocno dostał Ubisoft za spektakularną porażkę „Tom Clancy’s Ghost Recon: Breaking Point”.

Okazało się, że gracze niekoniecznie chcą kolejnego otwartego świata naszpikowanego ofertami premium. Ten tytuł wyraźnie pokazuje, że nie wszyscy mają ochotę traktować rozrywki jako drugiej pracy, a tłumaczenie, że mogą sobie ulżyć przez zakupy w sklepie premium, traktują jako marną wymówkę.

Myślę, że coraz większą wagę będą miały zamknięte historie, dedykowane jednemu graczowi. Tytuły nastawione dla budowanie świata dla pojedynczej osoby będą miały coraz większe znaczenie. Popatrzcie na popularność „The Outer Worlds”! Na to, że dla wielu osób było to jedyne cenne giereczkowe doświadczenie w 2019 roku!

Gamedev na pewno znacznie reagować na krzyki niezadowolenia ze strony odbiorców. A ci coraz częściej pokazują, że wolą dobrą, kilkugodzinną kampanię, od nudnego otwartego świata.

Wieści z Rozładowani.pl