Nieczęsto mi się zdarza, abym potrzebował więcej, niż dwóch dni, aby ułożyć sobie w głowie tekst, który chcę napisać. Zazwyczaj spędzam ten czas na researchu, przygotowywaniu notatek oraz poszukiwaniu elementów, które chciałbym pokazać. W ręce wpadła mi gra „Suzerain”. Spodobał mi się temat. Wcieliłem się w polityka u szczytu władzy. Moim zadaniem było zarządzanie Sordland, wirtualnym państwem trawionym przez wewnętrzne konflikty, nieudolną administrację, niejasne związki z prywatnymi firmami i korupcję. Przez pierwszą godzinę bawiłem się nieźle.

Niestety, w przypadku „Suzerain” zauważyłem, że właśnie brak bardziej interaktywnych mechanik skazuje tę produkcję na bycie po prostu niezłą realizacją visual novel. A szkoda, ponieważ tytuł ma zadatki na bycie solidnym symulatorem politycznym. Wystarczyłoby dołożyć coś więcej, niż tylko klikanie i czytanie.

Podziwiam trud, jaki został włożony w stworzenie tego wirtualnego świata. Jest pełen różnego rodzaju notatek oraz biografów. Autorzy dołożyli także starań, aby dobrze oddać różnego rodzaju polityczne siły, które istnieją w cyfrowym państwie. Przyłożyli się nawet do elementów związanych ze stanowieniem prawa! To jest rewelacyjnie opracowany kontekst, którego pozazdrościłaby niejedna gra RPG.

Przyznaję, spędziłem sporo czasu na przeglądaniu dostępnych treści i za każdym razem byłem pod wrażeniem ile uwagi włożono w każdy akapit. „Suzerain” proponuje olbrzymi, wciągający i interesujący świat. Jedyny problem polega na tym, że poznaje się go wyłącznie poprzez kilkanie i czytanie.

Oczywiście, że w trakcie rozgrywki podejmuje się różne decyzje, przy czym dobrze się bawiłem, ponieważ wczuwałem się w wybraną rolę, jednak cały czas miałem wrażenie, że tak cudownie opracowany świat zasługuje na coś więcej. Moim zdaniem wybrany przez twórców gatunek, czyli visual novel, realizuje tylko niewielką część dostępnego potencjału.

„Suzerain” nie jest dobrym symulatorem politycznym, a mógłby nim być. Brakuje mi tu bardziej wciągających mechanik. Wystarczy spojrzeć na takie produkcje jak „Orwell”, „This in the Police”, aby zobaczyć, że narrację można rozwinąć również za pomocą bardziej interaktywnych form. Dlatego „Suzerain” mogę z czystym sercem polecić wyłącznie osobom, które lubią nowoczesne powieści paragrafowe. Fani symulatorów, którym marzy się zarządzanie państwem powinni zwrócić uwagę na „Democracy 4”.


Posłuchaj nas!