Pierwszy kwartał 2021 to kawał wytężonej pracy, bo postawiliśmy sobie kilka celów. Jeden udało się już zrealizować, czego efektem jest zupełnie nowy wygląd serwisu, a przed nami jeszcze więcej atrakcji. W przyszłym tygodniu wystartuje nasz plebiscyt DailyWebsters 2021, a oprócz tego szykujemy dla Was jeszcze kilka pomysłów. Do jednego z nich będę potrzebował dobrej jakości mikrofonu, a przynajmniej dlatego znalazłem sobie wytłumaczenie, czemu znowu muszę wydać tonę pieniędzy.

Powiedzmy sobie szczerze, wcale nie jest mi z tym źle. Gorzej jednak z faktem, że wybrać coś (w dość dużym budżecie jak dla laika) budżecie około 1500 zł na sam mikrofon, to serio duże wyzwanie. To nie dlatego, że nie ma w czym wybierać, tylko wręcz przeciwnie. Mikrofonów jest tyle, że można zwariować od wyboru. Zależności jeszcze więcej, czy mikrofon dynamiczny czy pojemnościowy, a jaki interfejs? A co z dodatkowymi preampami? Ramie czy statyw? I można tak bez końca.

W każdym razie ja decyzji jeszcze nie podjąłem, ale mam swoich faworytów. Pomyślałem jednak, że podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami, które po wielu dniach poszukiwań i analizy udało mi się zdobyć. Być może komuś tym pomogę, kto stoi przed podobnym wyborem.

Go away USB

Dotychczas korzystałem z mikrofonu produkcji Audio Technica, model AT2020. Kupiłem go około 5 lat temu i w sumie byłem bardzo zadowolony z jego jakości. Dalej uważam, że to bardzo przyzwoity sprzęt, ale tym razem mając nieco większy budżet, postanowiłem, że zmierzę się z nagrywaniem dźwięku w sposób, jaki powinno się to robić (ponoć). Być może jestem ignorantem, ale chce przekonać się na własnej skórze, tym bardziej, że gdy padały propozycje testów mikrofonów XLR, to ze smutkiem zawsze musiałem odmawiać, nie posiadając odpowiednio interfejsu audio. W kontekście tego zakupu, to była pierwsza rzecz, którą nabyłem, właściwie długo się nie zastanawiając.

1 1543205873
Audio Technica AT2020

Wracając jeszcze do AT2020, miałem dość smutną obserwację, że ten mikrofon brzmiał bardzo poprawnie na macOS, ale brzmiał kosmicznie lepiej na Windowsie. Różnica była kolosalna, kiedy przypadkiem nagrywaliśmy odcinek podcastu z Łukaszem, korzystając z jego komputera. Najpewniej kwestia odpowiednich sterowników. W tym czasie AT wyprodukowała następców oznaczonych literkami, które najpewniej mają lepsze wsparcie dla macOS, ale to tylko moje gdybania.

Focusrite Scarlett Solo

focusrite scarlett solo

Kilka testów i wiedziałem, że to cudo wystarczy jak na moje proste potrzeby. Mamy dwa wejścia, gdzie właściwie jedno tylko obsługuje mikrofon XLR i ewentualnie instrument, gdybym w końcu się nauczył grać na tej cholernej gitarze (serio, jeśli miałbym rzucać oskarżenia o złe geny w stronę moich rodziców, byłby to totalne brak talentu i wyczucia do instrumentów muzycznych). To maleństwo jednak do moich potrzeb w zupełności wystarczy i da mi dobry start do przesiadki z mikrofonów USB do XLR.

Pozostaje w całym tym zestawie wybór gwiazdy wieczoru, głównego bohatera czy dania głównego. No i tu zaczynają się schody. Po pierwszych fascynacjach Rode NT-1A, który uważam, że brzmi świetnie, moje oczy zwróciły się w kierunku mikrofonów dynamicznych.

Mikrofon dynamiczny czy pojemnościowy?

Po pierwszych fascynacjach mikrofonami pojemnościowymi, zdecydowałem, że tym razem idę w kierunku mikrofonów dynamicznych. Różnica spłaszczając wszystko jest taka, że mikrofony dynamiczne są mniej wrażliwe na otoczenie, a dokładnie dźwięki z tego otoczenia. Często, gdy nagrywałem AT2020, poprawienie pozycji w fotelu, kliknięcie na klawiaturze, wszystko było wyłapywane przez mikrofon. Pomyślałem, że warunków idealnych na chwilę obecną nie będę miał, może to się zmieni, gdy w końcu zbuduje upragniony dom, gdzie mam przewidziane osobne miejsce na swoje studio, ale na tu i teraz nagrywanie przed komputerem… zlokalizowanym w salonie.

Shure SM7B, Electro-Voice RE320, Heil PR40 czy może coś jeszcze innego?

Interfejs wybrany, a teraz ta część najprzyjemniejsza, czyli wybór mikrofonu. Przesłuchałem dziesiątki godzin materiałów na YT w ostatni czas i zebrało mi się na kilka spostrzeżeń, moim laickim okiem i uchem. Może niektóre z wniosków są błędne, niepełne, chętnie poznam i Waszą opinię, najważniejsze jest to, że wszystko jest moją opinią, wynikającą z moich wrażeń. Zacznę z grubej rury i powiem głośno:

Shure SM7B? Dla mnie ten mikrofon z powyższej stawki jest najgorszy.

Spieszę wyjaśnić. Otóż wszędzie, we wszystkich porównaniach pojawia się Shure SM7B, konstrukcja kultowa, wszech-popularna i wszechobecna. Pięknie wyglądający sprzęt, ale czy dający świetną jakość nagrywanego dźwięku? Mam z tym wielkie problemy, bo we wszystkich recenzjach w których go słyszałem, to byłby ostatni mikrofon, który bym kupił. Jest mocno basowy, mówi się że ma ciepłą barwę, ale ja kompletnie nie czuje w nim jakości. Pomijam jego kosmiczną cenę około 1700 zł.

Oczywiście trzeba to jasno powiedzieć o moich preferencjach, wole mikrofony z bardziej słyszalnymi wysokimi tonami, Shure tutaj stoi w przeciwieństwie, a druga bardzo istotna rzecz, to najpewniej interfejs audio i preamp, którego ten mikrofon po prostu potrzebuje. W jednym materiale usłyszałem najpewniej jego prawdziwą jakość, ale recenzent miał go podłączonego do Zoom F4, o wartości kilku tysięcy złotych, który jakościowo zjadał wszystkie budżetowe Focusrite’y na śniadanie. Materiał poniżej.

Mimo wszystko ja osobiście zachwycony jestem tym, jak brzmi Electro-Voice RE320. To dość duża konstrukcja, mikrofon dynamiczny, który brzmi dla mnie mimo wszystko lepiej niż Shure. Jest bardziej czysty, mniej basowy i dźwięk z niego bardziej mi odpowiada.

RE320
Electro-Voice RE320 – mój aktualny faworyt.

Electro Voice RE320 ma jeden ciekawych feature, który z pewnością przypadnie wszystkim, którzy nagrywają podcasty. Chodzi o technologie Variable D, która polega na tym, że możecie mówić do mikrofonu nawet pod delikatnym kątem, a on zbierze wasz głos idealnie. Jest jeszcze EV RE20, ale to już półka wyżej, co do której nie podejdziecie bez ponad 2k zł.

Martwi mnie jego gabaryt, bo to kawał tuby na moim aktualnie 60cm na szerokość biurku, ale i tak zakładam, że będzie się na nim znajdował, tylko w trakcie nagrywania. Niemniej póki co to mój faworyt, sami go posłuchajcie w wydaniu Pana, który gada bardzo ciekawie: Booth Junkie

Ostatnim ze stawki, który wygląda też całkiem interesująco, to Heil PR40. To mikrofon, któremu bliżej do EV niż do Shure, ze względu na ten charakterystyczny, czysty dźwięk. Cena jest też oscylująca w granicach 1500zł, ale zdaje się że bez dodatkowych preampów nie obędzie się, zresztą możecie o tym posłuchać w materiale powyżej.

 

heil pr40 2368

Ostatecznej decyzji nie podjąłem, czekam na informacje od polskich dystrybutorów i bardzo chętnie zmierzyłbym się z nimi osobiście, podczas testów. Jeśli takie uda mi się zdobyć, to na pewno przygotuje do tego osobne video. Jeśli się nie uda? To jestem gotowy kupić Elektro-Voice, który pasuje mi najbardziej, a i jego cena nie jest tak duża jak przy konkurencyjnych rozwiązaniach (około 1300 zł).

Jeśli Wy macie swoje sugestie, pomysły i spostrzeżenia, gorąco Was zapraszam do dyskusji w komentarzach, poniżej.


Posłuchaj nas!