Strony AMP zaczynają mijać się z celem, ale Google i tak na nich zarobi

Strony AMP zaczynają mijać się z celem, ale Google i tak na nich zarobi

Opublikowano 9 miesięcy temu -


AMP od Google z założenia miały być szybką alternatywą dla coraz bardziej przeciążonych i przeładowanych reklamami stron. To jednak dość szybko się zmienia. Ale amerykański gigant tak czy siak na tym skorzysta.

Projekt Accelerated Mobile Pages (AMP) to odpowiedź Google'a na większość bolączek współczesnego użytkownika stron internetowych. Teoretycznie brzmi to ekstra - szybsze wczytywanie, brak przeszkadzających reklam, eksponowanie treści i zdjęć. Czyli wszystko, aby strona jak najlepiej działała na smartfonie czy tablecie. Skorzystać mieli też wydawcy, którzy dzięki usprawnieniom mogą potencjalnie zarabiać więcej na reklamach.

Problem w tym, że, w miarę jak AMP się rozwija, wszystkie wspomniane wyżej elementy powoli odchodzą w niepamięć (za wyjątkiem jednego, ale o tym za chwilę). Aby to dostrzec, wystarczy pobrać jedną z wielu wtyczek do Wordpressa pozwalających przerobić strony mobilne na format Google'a. Mnóstwo niepotrzebnych, dodatkowych opcji, wstawianie linków do mediów społecznościowych, dodawanie bocznego menu - to tylko fragment tego, co znajdziemy w tych rozwiązaniach.

Co to jest AMP? Czy jest Ci potrzebny? Czyli Google uruchamia AMP w mobilnych wynikach wyszukiwania!

Za pomocą pluginów do Wordpressa można też, uwaga, stworzyć w AMP całą stronę oraz, uwaga, uwaga, nawet wybierać do niej motywy. Nie żartuję - na rynku są już wtyczki, którzych autorzy dogadują się z twórcami szablonów, aby ci tworzyli je także "pod Google'a". Nie będzie to pewnie zaskoczeniem, jeśli dodam, że są one w zasadzie kalką standardowych motywów stworzonych wcześniej przez tych samych autorów.

Wtyczka AMPforWP - wybór motywów dla stron AMP

Wkrótce może dojść zatem do komicznej sytuacji, gdzie strony AMP będą tak naprawdę kopiami zwykłych stron mobilnych. Ale wątpię, że Google to obchodzi. Według mnie najbardziej liczą się tu reklamy. Amerykański gigant dzięki projektowi ograniczył co prawda występowanie denerwujących bannerów. Zadbał jednak również o to, aby dla wydawców najwygodniejszym rozwiązaniem było dodawanie ich rozwiązania, czyli AdSense. Już teraz ze świecą szukać stron, które w AMP wyświetlają "swoje" reklamy.

Osobiście liczę na to, że coś zmieni się w tym temacie, np. powstaną bardziej precyzyjne wytyczne co do wyglądu i "lekkości" stron przekierowywanych z Google Search. Mogłoby to pójść w parze z ułatwieniem wyświetlania własnych bannerów w AMP. Jaka będzie przyszłość tego projektu - o tym pewnie już wkrótce przekonamy się na własnej skórze (czyli na ekranach naszych smartfonów).