t hero

Do 5 października…

… kiedy po późnym powrocie do domu zajrzałem na Twittera. Pomyślałem, że znów ktoś wpadł na głupi pomysł puszczenia plotki w eter. Strona główna Apple i spływające maile od znajomych sprowadziły mnie na ziemię i uświadomiły, że to fakt. Dzień, którego każdy kto interesuje się Apple i postacią Jobsa się spodziewał i zarazem nie wierzył, że kiedykolwiek nastąpi stał się faktem. Nie będę pisał tu jaki to Steve nie był cudowny, wspaniały i wielki. Chcę powiedzieć tylko, że odeszła ikona formatu już nieprodukowanego. Ikona, której brak świat odczuje w dość niewielki sposób, bo jego dziecko zostało w odpowiednim momencie oddane we właściwe ręce. Pozostanie jednak pustka.

Dziękuję Steve – za to, że dzięki Tobie jestem tym kim jestem teraz.


Posłuchaj nas!