Steki z drukarki o krok bliżej teraźniejszości dzięki Novameat

Steki z drukarki o krok bliżej teraźniejszości dzięki Novameat

Opublikowano 4.03.2020 21:19 -


O tym, że dyskurs dotyczący ekologii i negatywnego wpływu na środowisko przemysłowej hodowli zwierząt już od jakiegoś czasu znajduje się w grupie najintensywniej omawianych tematów, nie trzeba nikomu przypominać. Rosnące zainteresowanie dietą roślinną przyczyniło się też do wzrostu liczby spożywczych alternatyw dla mięsa. Hiszpańska firma Novameat postanowiła zaangażować się w te przemiany swoim pomysłem na… drukowane mięso.

W konkursie na brak zachęcających do jedzenia walorów estetycznych produkt Novameatu z pewnością mógłby walczyć o podium. Wystarczy obejrzeć filmik promocyjny firmy, by się o tym przekonać. Hiszpański start-up podjął decyzję o drukowaniu mięsa ze względu na specyficzną strukturę tego rodzaju pożywania. Dotychczasowe zamienniki, które znajdziemy w sklepach — jak roślinne burgery, szynki i inne — wciąż odróżnia od “oryginalnych” produktów właśnie specyficzna struktura. Wegańskie czy wegetariańskie propozycje udające mięso są w większości gąbczaste i gumowate, nawet jeżeli charakteryzują się wysokimi walorami smakowymi.

novameat stawia na wegetarianizm

Za produktem Novameatu idea stoi piękna — zrobić coś, by przekonać tych nieprzekonanych do ograniczenia (czy w ogóle zrezygnowania) z mięsa. Sęk w tym, że ich propozycja w ogóle nie wygląda na podobną w strukturze do mięsa. Bliżej jej raczej do podeszwy. Być może na języku daje się to wszystko odczuć inaczej, zgodnie z założeniami firmy. A może to kwestia mojego uprzedzenia? Osobiście wierzę bowiem, że ograniczenie mięsa nie powinno polegać na szukaniu mięsnych protez, ale na odnalezieniu zupełnie nowych alternatyw. Nie chodzi o to, by tęsknić za starymi przyzwyczajeniami, ale by wyrobić i pokochać nowe.

Pierwszy raz o przedsiębiorstwie Novameat i ich drukowanym mięsie można było usłyszeć w zeszłym roku. Przez ten czas firma poczyniła postępy i snuje wielkie plany. Podobno już w 2021 roku firma planuje budowę pierwszego zakładu produkcyjnego. W fabrykach (czy to w ogóle właściwe słowo?) miejsce drukarek 3D mają zająć specjalne wytłaczarki. Szacuje się, że moce przerobowe zakładu wyniosą na początku około 50 kilogramów produktu na godzinę. Hiszpański start-up zamierza skupić się nie na dystrybucji gotowych produktów, ale na licencjonowaniu swojej technologii, by wykorzystać jej możliwości, mogli wszyscy zainteresowani rozpropagowaniem diety roślinnej. Aktualnie firma skupia się na opracowywaniu wołowiny. Następna w kolejce ma być wieprzowina i łosoś.

novameat

A może kiedyś powstaną domowe wersje mięsnych drukarek? To dopiero byłoby coś.

Źródło: foodnavigator.com

Wieści z Rozładowani.pl