Valve, po miesiącach plotek i przecieków, nareszcie pokazało w tym tygodniu konsolę Steam Deck. Oczywistym jest, że jej naturalnym rywalem będzie przede wszystkim Nintendo Switch. Zapowiada się na walkę Dawida z Goliatem? Być może. Chociaż szanse stają się trochę bardziej wyrównane jeśli do stawki dorzucimy jeszcze Microsoft.

Nintendo Switch czy Steam Deck – optymalizacja gier

Steam Deck ma zdecydowaną przewagę nad Nintendo Switch pod kątem specyfikacji. Procesor AMD Zen 2, 16 GB RAM i nawet 512 GB na szybkim dysku NVMe to komponenty, które, na papierze, niszczą japońską konsolę już w przedbiegach. Pamiętajmy jednak, że „wnętrzności” sprzętowe to tylko jeden z elementów konsolowych wojen. Liczą się przede wszystkim gry.

A jeśli chodzi o bibliotekę dostępnych tytułów, to Nintendo Switch na pewno nie ma się czego obawiać. Nie zrozumcie mnie źle – doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że na Steam znajdziemy miliony różnych gier (Deck ma być kompatybilny z całą biblioteką). Mam jednak wątpliwości co do tego jak te zróżnicowane pozycje będą grywalne na, bądź co bądź, nieco ograniczającym przenośnym sprzęcie. Wszystko powinno (słowo kluczowe – „powinno”) działać dobrze, o ile będziemy podłączać Decka do monitora i korzystać z klawiatury i myszki. Ale kto wie jak będzie z grywalnością w trybie przenośnym, nawet mimo zastosowania analogów i dwóch touchpadów.

A jednak! Valve zawstydziło Nintendo i pokazało Steam Deck – konsolę niczym Switch Pro

Pod tym kątem Nintendo Switch ma ogromną przewagę. Choć oczywiście do eShop trafia mnóstwo małych, niepotrzebnych, niezoptymalizowanych gier za 4 zł, to jednak pozostałe tytuły mają jedną wspólną cechę – kupując je, mamy pewność, że będą świetnie działać na konsoli. Czasem zdarzą się niewielkie błędy, ale w ogólnym rozrachunku większość gier po prostu działa jak należy. Czy Steam Deck ze swoją biblioteką gier na stacjonarne komputery może to zagwarantować? Co do tego już nie jestem tak bardzo przekonany.

Ale jest jeszcze Xbox…

Duża biblioteka gier zoptymalizowanych jednocześnie pod konsole i PC, atrakcyjny cenowo abonament, łatwa dostępność… Brzmi znajomo? Tak! Przecież to właśnie wyróżnia Microsoft i ich Xbox Game Pass dostępny zarówno dla konsol, jak i PC. Dlaczego o tym mówię w kontekście Steam Deck? Ano dlatego, że konsola Valve ma jedną, ogromną zaletę – choć urządzenie będzie domyślnie działało z systemem Steam OS, to producent od razu zadeklarował, że możliwe będzie zainstalowanie także innych systemów operacyjnych.

Xbox Game Pass
Xbox Game Pass to setki gier zoptymalizowanych na konsole na wyciągnięcie ręki. Ale czy także w przypadku Steam Deck?

Oznacza to, że Steam Deck będzie mógł pracować na czystym Linuxie (raj dla modderów, duży potencjał do emulacji gier z poprzednich generacji konsolowych), ale i na Windows. Wystarczy zatem chwila, aby Steam Deck zamienić de facto w… przenośnego Xboxa. Instalujemy Windowsa, odpalamy aplikację Xbox z Game Pass i już – ogromna biblioteka gier na PC zoptymalizowanych pod kontrolery konsolowe jest w zasięgu naszych palców. Czyli dokładnie to, co do czego nie mamy pewności jeśli chodzi o gry ze Steama.

Oczywiście póki co są to tylko przypuszczenia. Ta hipoteza na pewno zostanie zweryfikowana gdy tylko pojawią się pierwsze konsumenckie egzemplarze Steam Deck. Valve przecież może się jeszcze wycofać z „otwartości” urządzenia, może się okazać, że konsola pod Windowsem będzie mniej wydajna lub będzie sprawiać jeszcze inne problemy. Ale jeśli Xbox Game Pass będzie działał na Steam Deck, to efekt będzie podwójny: po pierwsze, Nintendo zyska pierwszego godnego handheldowego konkurenta, a po drugie – nareszcie doczekamy się przenośnego Xboxa, o którym zawsze marzyliśmy.